en
POLECAMYDotknij Gotyku w Toruniu
POLECAMYZrób samodzielnie pierniki
POLECAMYZWIEDŹ TORUŃ Z KUFLEM PIWA!
POLECAMYPOZNAJ WIELKĄ TWIERDZĘ TORUŃ

Stosunki toruńsko-bydgoskie

Poniższy tekst pokazuje historię Torunia oraz jego rozwój i status w różnych momentach dziejów w stosunku do swojego sąsiada – Bydgoszczy. Ma charakter informacyjny. Nie stawia tezy o funkcjonowaniu nieustannych czy pogłębiających się, „odwiecznych” animozji między miastami, wyrosłymi w tak odmiennej historii i kulturze, a jedynie przedstawia fakty historyczne i cytaty z literatury naukowej, opisujące stosunek jednego miasta do drugiego i znaczne dysproporcje i różnice między nimi. Z oczywistych więc względów nie można przedstawić tu wszystkich wątków i zagadnień historycznych (z różnych, nie związanych z tematem dziedzin życia), a jedynie te, które odnoszą się do kontekstu toruńsko-bydgoskiego.
Tekst z założenia nie jest antybydgoski, nie ma urażać nikogo, nie ogłasza nowych opinii, nie ma na celu wprowadzania nowych, kolejnych nieporozumień, animozji, konfliktów, sporów (o których niemal na co dzień informują lokalne media na domiar epatując krzykliwymi i chwytliwymi tytułami). Informacje historyczne tu zawarte mogą natomiast być „szokujące” lub „rewelacyjne” czy wręcz niewiarygodne jedynie dla osób, które historii jeszcze nie poznały lub znając ją pobieżnie nie mają pełnego i szczegółowego obrazu. Jednak poznać historię warto (także z naukowych opracowań historycznych), aby wiedzieć na jakim tle lansuje się w ostatnim czasie „metropolię toruńsko-bydgoską” (czy jak wolą w Bydgoszczy „bydgosko-toruńską” albo „bydgoską”).

Tekst ten nie jest pierwszym, jaki traktuje o stosunkach toruńsko-bydgoskich na przestrzeni stuleci. Znane są opracowania zawodowych historyków (toruńskich, jak i bydgoskich) próbujące ustalić wzajemne zależności rozwoju obu miast (które pojawiły się dopiero po 1770 r. >>>), wpływ jednego na drugie oraz różnice między nimi, publikowane w kilku wydawnictwach, zarówno toruńskich, jak i bydgoskich. Stosowna literatura, która była pomocna w przygotowaniu niniejszego opracowania znajduje się niżej. Tekst poniższy nie ma też udokumentować konfliktów między miastami, ani jednoznacznie określić czasu ich powstania, nasilania, gdyż problemem „nieustającego konfliktu” zajął się już prof. Ryszard Sudziński w opublikowanej pracy pt. „U źródeł konfliktu między Bydgoszczą i Toruniem”, gdzie przedstawiając zbitkę wybranych faktów popierających tezę o czasie i źródłach konfliktu wskazuje na początek antagonizmu okres zaborów.

 
 
O świetności, wielkości i bogactwie Torunia – tego jednego z kilku największych i najważniejszych miast dawnej Rzeczypospolitej - w całej jego historii przedrozbiorowej decydowało przede wszystkim położenie na skrzyżowaniu ważnych i dalekosiężnych, europejskich szlaków kupieckich oraz polityczne znaczenie Torunia wynikające z licznych uprawnień i przywilejów królewskich (zwłaszcza tzw. przywilejów kazimierzowskich z 1457 r.), określających podstawy prawne jego niezależności i gospodarki aż do II rozbioru w 1793 r., a tym samym jego wielkie znaczenie historyczne. W tymże roku nastąpił definitywny koniec toruńskiej „republiki mieszczańskiej”, miasta, które w porównaniu z Bydgoszczą i innymi miastami polskimi, było samorządne i wręcz autonomiczne oraz raziło swoją zamożnością (L. Koczy, 1933). Toruń, dotąd jedno z największych i najbogatszych miast Rzeczypospolitej, po I rozbiorze pruskim (pomimo, że ten zabór go nie objął) został zniszczony gospodarczo, pozbawiony tych wszystkich elementów, które dotychczas determinowały jego rangę i w 2. poł. XIX w. stał się wielką twierdzą nadgraniczną, której obostrzenia efektywnie hamowały rozwój miasta. Wówczas właśnie, zapoczątkowana jeszcze przez króla pruskiego Fryderyka II po I rozbiorze w 1772 r., systematyczna aktywizacja niedalekiej Bydgoszczy miała doprowadzić do jej rozwoju i przeciwstawienia dwóm silnym polskim ośrodkom: Toruniowi i Gdańskowi (więcej tutaj), później do stworzenia z niej „silnego bastionu niemczyzny na wschodzie”. W ten sposób Bydgoszcz stała się dużym ośrodkiem i częściowo zajęła dotychczasowe znaczenie Torunia. Po odzyskaniu niepodległości w 1920 r. Toruń zaczął odzyskiwać utraconą pozycję, a usytuowanie tu siedziby władz województwa Pomorskiego stało się poważnym czynnikiem miastotwórczym, w pewnym stopniu rekompensującym jego przedrozbiorową rangę. Ten stan natomiast zakończył się już w 1945 r., kiedy względy polityczne po II wojnie światowej zadecydowały o sprowadzeniu Torunia do rangi miasta powiatowego (w pierwszych dziesięcioleciach przeżywającego stagnację gospodarczą i uwstecznienie administracyjne i kulturalne) na rzecz bardziej proletariackiej, uprzemysłowionej jeszcze przez zaborcę pruskiego Bydgoszczy. Ponieważ Bydgoszcz jest miastem robotniczym (...) przeto słusznym było nasze założenie, że te najwyższe władze administracyjne powinny być pod stałą kontrolą mas pracujących… – argumentowano tę decyzję.
 
O rozwoju trwałych stosunków toruńsko-bydgoskich, które mają wpływ na dzisiejszy kształt funkcjonowania obu miast, można mówić dopiero od okresu rozbiorów. Wówczas źródłem późniejszych konfliktów stała się postawa Królestwa Prus, które dążąc do przejęcia Torunia (i Gdańska) – miast wybijających się nie tylko swoją zamożnością, ale i samorządowymi uprawnieniami na tle innych miast polskich – prowadziło zwłaszcza po 1770 r. różnego rodzaju szykany, mające na celu wymuszenie „dobrowolnego” ich przejścia pod panowanie pruskie.
Na skutek pruskiej polityki zmierzającej do ucisku ekonomicznego Torunia i Gdańska, pozostałych jeszcze w granicach Rzeczypospolitej po jej I rozbiorze w 1772 r., nastąpił wręcz upadek gospodarczy tych miast. Jak wspomniano miał to być środek do osiągnięcia celu - rujnowania gospodarczego tych dwóch ważnych miast i rozbudzanie tendencji przyłączenia ich do Królestwa Pruskiego.
W przypadku Torunia władze pruskie, poza również wprowadzonymi i stosowanymi uciążliwościami gospodarczymi, celnymi, utrudnieniami w dostępie do leżącego po pruskiej stronie granicy patrymonium toruńskiego, zdecydowały się do intensywnego ożywienia ośrodka konkurencyjnego, którym była Bydgoszcz (więcej o tym tutaj) - dotąd miasto bezkonkurencyjne, mające charakter małej rolniczej mieściny wielkopolskiej (S. Garczyński, 1733).
Między innymi w celu odcięcia od spławu rzecznego kupców toruńskich i gdańskich oraz bezpośredniego skierowania spławu na zachód zdecydowano o budowie Kanału Bydgoskiego, którym zaczęto dostarczać zboże kujawskie i inne towary do Szczecina i dalej na zachód.
Ponadto władze pruskie popierały rozwój Bydgoszczy, poprzez osadnictwo rzemieślników, kolonistów i przyznawanie ulg podatkowych; udzielając subsydium w wysokości 200 tys. talarów król umożliwił budowę 99 nowych 2-piętrowych domów, remont zdewastowanych oraz urządzenie gospód; tworzono przedsiębiorstwa państwowe, popierano zakładanie prywatnych, rozbudowano młyny w spichrzach zbożowych, król zezwolił na organizowanie 4 razy w roku ponadregionalnych jarmarków, zarządził wybrukowanie ulic i budowę mostów dla połączenia Starego Miasta z przedmieściami. Również to małe i słabe wtedy miasto obrano w 1775 r. siedzibą większej jednostki administracyjnej – obwodu nadnoteckiego.
Na skutek tych czynników rozpoczął się historyczny proces zmiany znaczenia Torunia i Bydgoszczy, której liczba ludności podniosła się z ok. 900 mieszkańców w 1772 r. (I rozbiór) do ok. 3,5 tys. mieszkańców w 1793 r. (II rozbiór), podczas, gdy liczba ludności Torunia spadła z ok. 10 tys. w 1772 r. do ok. 6 tys. z 1793 r.
Działania władz pruskich okresu między I a II rozbiorem Rzeczypospolitej, zmierzające do upadku gospodarczego i ekonomicznego Torunia, osiągnęły cel. Na skutek masowej emigracji liczba ludności spadła z ok. 10 tys. w 1772 r. do ok. 6 tys. w 1793 r. Nastąpiło zdecydowane ograniczenie toruńskiego handlu, produkcji rzemieślniczej oraz zubożenie szerokich kręgów mieszczaństwa, co odbiło się na stanie i wyglądzie większości kamienic.
Rzeczywistość tę najtrafniej chyba opisał wybitny toruński historyk XIX wieku, Arthur Semrau: Miasto zostało złamane na duszy i ciele i przemieniło się z dumnej Królowej Wisły w żebraczkę.

Natomiast analizując cały okres zaborów stwierdza się, że Bydgoszcz na skutek ciągłej protekcyjnej polityki rozwoju prowadzonej przez władze pruskie, osiągnęła w roku odzyskania niepodległości (1921) ok. 89 tys. mieszkańców i znaczny potencjał przemysłowy i administracyjny, a Toruń jedynie ok. 37 tys. mieszkańców, bez znaczenia administracyjnego i przemysłowego.
 
 
Bliskie sąsiedztwo obu miast (odległość niecałe 50 km) niemal od zawsze stanowiło przyczynę wzajemnej konkurencji i rywalizacji, zwłaszcza ze strony Bydgoszczy, która w wiekach poprzednich - do okresu niszczących ją wojen szwedzkich w połowie XVII w. - dążyła do dorównania Toruniowi pod względem gospodarczym, ekonomicznym i przez to cywilizacyjnym.
Znane dziś szeroko w Polsce nie zawsze pozytywne relacje toruńsko-bydgoskie (będące bodaj najgłośniejszymi i nie mającymi stosownego odpowiednika wśród pozostałych polskich miast) mają podłoże większe i nie sprowadzają się jedynie do animozji kibiców żużlowych z Torunia i z Bydgoszczy. Chodzi tu przede wszystkim o dominującą rolę i znaczenie w regionie, a co za tym idzie prestiż i rozwój gospodarczy.

Każde z obu miast powstało w innej rzeczywistości politycznej i prawnej, jakby „w innym celu”. Rozwijało się w innych warunkach państwowych, ustrojowych i cywilizacyjnych. W czasie 779 lat istnienia Torunia i 666 lat istnienia Bydgoszczy oba miasta rozdzielone były granicami państw, prowincji, województw, diecezji, regionów etnograficzno-kulturowych, a także granicami naturalnymi: pasem lasów, wydm, podmokłych łąk i Wisłą.
Toruń początkowo jako ośrodek krzyżacki, obdarzony odpowiednimi przywilejami „zachęcającymi” do osiedlania się i tworzenia napędu i siły nowego państwa krzyżackiego stał się od razu potężnym i bogatym miastem handlowym, także posiadającym ogromne znaczenie polityczne i artystyczne, oddziaływujące na obszar całego państwa. Kujawskie miasto Bydgoszcz powstało później jako niewielki gród pod zamkiem, niedaleko polsko-krzyżackiej granicy, aby strzec tej granicy przed zapędami krzyżackimi, a w dalszej kolejności aby podważyć potęgę Zakonu, tym samym pośrednio Torunia. Bezskutecznie w gruncie rzeczy. Następnie, po II pokoju toruńskim, choć oba miasta formalnie leżały już w jednym państwie – polskim - to znowu funkcjonowały w odmiennych warunkach prawno-ustrojowych: Toruń – w Prusach Królewskich jako jedno z trzech tzw. wielkich miast pruskich wyróżniające się wyjątkowym statusem prawnym i politycznym, ogromną liczbą przywilejów królewskich dających mu w wielu względach właściwie nieograniczoną autonomię i możliwość ekonomicznego rozwoju (więcej tutaj), Bydgoszcz – pod względem prawnym na równi z pospolitymi miastami Rzeczypospolitej. Toruń – miasto wielkiego rozkwitu kultury i sztuki artystycznej renesansu (i okresu przedrozbiorowego w ogóle), Bydgoszcz – miasto w żadnej mierze nie równające się z taką kulturą i cywilizacją.

 
 
Dzisiejsza ranga i wielkość Torunia nie odpowiada jego potencjałowi historycznemu i jego znaczącej roli historycznej. Rola ta została zauważona m.in. w raporcie nominującym toruński średniowieczny zespół miejski do wpisania na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO, w którym stwierdza się m.in., że Toruń był związany z wieloma wydarzeniami o ogromnej wadze i znaczeniu historycznym. Odegrał ważną rolę w chrystianizacji i kolonizacji Prus, był głównym pośrednikiem w hanzeatyckim handlu z Europą wschodnią, był też w tej części Europy najważniejszym ośrodkiem kształtowania się poczucia tożsamości stanowej mieszczaństwa oraz miejscem podpisania Traktatu Toruńskiego w 1466 r. Do kryteriów nominacyjnych, poza zachowaną cenną architekturą stanowiącą wybitne dzieło ilustrujące okres historyczny zaliczono też m.in. historię średniowiecznego miasta, szczególnie jego idee naukowe i znaczenie miasta dla regionu oraz fakt bycia wspaniałym przykładem średniowiecznego miasta-portu rzecznego w swej historii łączącego Polskę, Niemcy, Prusy, Skandynawię i Litwę.

Historyczne znaczenie Torunia wyraża się między innymi liczbą i rangą wydarzeń i procesów historycznych tutaj się dziejących i wpływających na kształtowanie losów i kultury kraju.
Rozpoczęta Toruniem i w Toruniu krzyżacka kolonizacja i chrystianizacja Prus doprowadziła do powstania potężnego państwa krzyżackiego, którego stosunki z Polską przez trzy stulecia kształtowały historię tej części Europy. Zachowane do dziś podstawowe elementy dziedzictwa kulturowego Torunia powstały przede wszystkim właśnie w okresie krzyżackim, kiedy miasto będące głównym pośrednikiem w hanzeatyckim handlu z Europą wschodnią, było też w tej części Europy najważniejszym ośrodkiem kształtowania się poczucia tożsamości stanowej mieszczaństwa. Mieszczaństwa w znacznej mierze niemieckojęzycznego, które samo zdecydowało o pozbyciu się uciążliwości krzyżackiej: na początku XV w. Toruń stał się przywódcą opozycji antykrzyżackiej, miastem, w którym w 1411 r. zawarto I pokój toruński, a wkrótce, w 1454 r., Toruń stał się inicjatorem zbrojnego powstania i polsko-krzyżackiej wojny 13-letniej. Wojny, w której Toruń grał rolę „czołowego ośrodka dla stanów pruskich, a także dla królewskiej władzy polskiej, która traktować miała miasto wręcz jako swoją rezydencję czy rodzaj kwatery głównej w toku wojny. W konsekwencji do Torunia przybywać miały różnorodne poselstwa zagraniczne z papieskimi legatami na czele, które podejmowały murach miasta różnorodne inicjatywy mediacyjne” (Marian Biskup: „Historia Torunia” t. 2, cz. 1). Wojny prowadzonej przy ogromnym finansowym i fizycznym zaangażowaniu Torunia, którego wielkość wsparcia strony polskiej wyniosła 194 tys. grzywien, tj. kwotę równą dochodom Krakowa w ciągu 82 lat XVI w., a Poznania w ciągu 270 lat! Wojny zakończonej w końcu w 1466 r. II pokojem toruńskim, otwierającym zupełnie nowy rozdział w historii Polski i Torunia samego, który odtąd otrzymawszy liczne przywileje określające jego status prawno-ustrojowy, doznawał „złotego wieku”, stając się – jak za czasów krzyżackich – czołowym miastem państwa; symbolicznym i prestiżowym podkreśleniem wyróżnienia Torunia był przywilej królewski z 1506 r. pozwalający miastu na używanie po wieczne czasy czerwonego wosku pieczętnego - koloru będącego atrybutem królewskim.
To właśnie to miasto ma ogromne znaczenie nie tylko gospodarcze, ale i polityczne, w tym mieście dalej dzieją się wielkie i znaczące wydarzenia historyczne (w tym nie wymienione niżej 3 sejmy polskie), niektóre ważne dla dziejów Europy:

od 1459 r. toruńska Rada sprawuje rolę sądu wyższego dla wszystkich miast założonych na prawie chełmińskim,
w 1521 r. król Zygmunt Stary zawarł w Toruniu z wielkim mistrzem krzyżackim Albrechtem Hohenzollernem ostatni rozejm polsko-krzyżacki, zwany kompromisem toruńskim, zakończony w 1525 r. sekularyzacją Prus Książęcych i hołdem Albrechta Hohenzollerna na rynku w Krakowie (więcej o roli Torunia w stosunkach polsko-krzyżackich tutaj),
w 1528 r. otworzono w Toruniu ogólnopruską mennicę królewską, wybijającą monetę toruńską, mającą służyć Prusom Królewskim i Książęcym i będącą w obiegu na terenie całej Rzeczypospolitej,
w 1568 r. założono w Toruniu protestanckie gimnazjum - najświetniejszą uczelnię na terenie Prus Królewskich, wkrótce podniesioną do rangi półuniwersyteckiego Gimnazjum Akademickiego (Gymnasium Academicum), które w niektórych dziedzinach kształciło na poziomie uniwersyteckim, i które w okresie renesansu i oświecenia określało znaczenie Torunia jako wielkiego ośrodka kultury, oddziaływującego poza granice Rzeczypospolitej; w oparciu o drukarnię gimnazjalną i kadrę profesorską tej szkoły tłoczono w Toruniu tysiące druków w szeregu językach o wielkim znaczeniu dla nauki i kultury polskiej,
w 1586 r. opublikowano w Toruniu pierwsze na świecie czasopismo - rocznik pedagogiczny "Institutio Literata" (o historii czasopiśmiennictwa toruńskiego tutaj),
w 1629 r. obronna twierdza toruńska, będąca jedną kilku najpotężniejszych w kraju, samodzielnie mężnie stawiła opór atakowi szwedzkiemu, co dało powód do dalszego uhonorowania Torunia przywilejami królewskimi i honorowego wyróżnienia potwierdzającego stałą wierność Rzeczypospolitej (tzw. talar oblężniczy „wierność i stałość ogniem doświadczona”),
w 1645 r. to bogate miasto gościło Colloquium Charitativum - europejski zjazd różnowierców, mający doprowadzić do jedności zwaśnionych wyznań, będący jednym z największych wydarzeń przedrozbiorowego Torunia, które odbiło się szerokich echem w Europie,
w 1712 r. protestancki Toruń gościł synod ewangelików z Korony i Litwy celem wypracowania polityki pozwalającej na wspólną obronę praw różnowierców i wolności wyznaniowej,
w 1722 r. ukazał się pierwszy numer tygodnika Das Gelehrte Preussen (Uczone Prusy), będącego pierwszym z serii XVIII-wiecznych toruńskich periodyków naukowych, najwcześniejszych i najbardziej udanych prób wydawniczych w Polsce,
w 1724 r. znowu cała Europa zwróciła uwagę na wydarzenia w Toruniu, tym razem „tumultu toruńskiego”, którego konsekwencją o mały włos byłaby europejska akcja zbrojna,
w 1752 r. powstało pierwsze w Toruniu i jedno z pierwszych w Polsce, Towarzystwo Uczone, którego członkowie podjęli pierwsze w Rzeczypospolitej zorganizowane badania nad językiem polskim,
w 1806 i 1813 r. Toruń stał się areną wydarzeń związanych z napoleońską ekspansją na wschód, ponosząc niestety ogromne zniszczenia i kontrybucje, prowadzące do ekonomicznej ruiny kwitnącego i bogatego kiedyś miasta, „gdzie niegdyś był gwar przemyślnego ludu, gdzie za krocie i krocie w dniu jednym stawały umowy, gdzie błyszczał marmur i złoto…” (Julian Ursyn Niemcewicz),
w 1858 r. w Toruniu po raz pierwszy na ziemiach polskich wydrukowano „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza,
w 1867 r. ukazał się pierwszy numer Gazety Toruńskiej - najpoważniejszego organu politycznego Polaków w Prusach Zachodnich,
w 1872 r. zaborcze władze pruskie podjęły decyzję o rozbudowie twierdzy toruńskiej do kategorii I stopnia, która wkrótce stała się jedną z najpotężniejszych,
w 1875 r. powstało Towarzystwo Naukowe w Toruniu, skupiające siły intelektualne Pomorza, dziś jedno z najstarszych w Polsce,
w 1945 r. utworzono w Toruniu pierwszy na północnych ziemiach polskich uniwersytet, o którego zabiegi po raz pierwszy czyniono w 1595 r.

Toruń, jako jedno z trzech tzw. wielkich miast pruskich, posiadał wyjątkowe znaczenie i pełnił czołową rolę w życiu politycznym autonomicznych Prus Królewskich. Biorąc udział w Radzie Pruskiej (późniejszym sejmiku generalnym pruskim) – organie będącym przejawem odrębności ustrojowej prowincji Prus Królewskich od reszty państwa polskiego – Toruń tradycyjnie zajmował pierwsze miejsce przed posłami pozostałych miast: Elbląga i Gdańska. Rada Pruska decydowała o najważniejszych decyzjach prowincji, a żadne istotne decyzje nie zapadały bez współuczestnictwa rajców toruńskich. W toruńskim Ratuszu Staromiejskim znajdowało się Archiwum Ziem Pruskich. Także w poselstwach stanów pruskich do króla udział torunian był niemal regułą. Wyrazem uprzywilejowania Torunia był też udział posłów miasta w głosowaniu na sejmach, z których trzy odbyły się w Toruniu. Prawo udziału w sejmach posiadały tylko: Kraków, Poznań, Lwów, Gdańsk, Wilno i Toruń. Przedstawiciele Torunia - z racji niezależności miasta, którą Toruń zawdzięczał królewskim przywilejom i pozycji gospodarczej - nie brali natomiast udziału w sejmiku województwa chełmińskiego (podobnie jak przedstawiciele Gdańska w województwie pomorskim).
Ponadto wyrazem znaczącej roli Torunia były częste wizyty królewskie w mieście. Były one zarówno dowodem łaski panującego, ale również powodowane udziałem w sejmach, różnego rodzaju naradach, zjazdach politycznych czy częstych akcjach zbrojnych, w czasie których nieraz Toruń stanowił siedzibę całego dworu królewskiego stanowiąc centrum życia politycznego kraju. Jedynie sześciu władców Polski nie gościło w Toruniu, w którym do okresu rozbiorów łącznie odbyło się ok. 55 wizyt królewskich.

 
 
Wielkie i bogate ośrodki miejskie zawsze były pierwszymi, które tworzyły i stosowały nowości techniczne i inne rozwiązania nowatorskie, decydujące o wysokim stopniu swojego rozwoju cywilizacyjnego. Także i Toruń w okresie krzyżackim i staropolskim, należący do dużych centrów mógł sobie pozwalać na śmiałe i kosztowne rozwiązania podnoszące splendor miasta i świadczące o jego sile, możliwościach i niezależności.
 Już w 1259 r. świadome i coraz bardziej niezależne mieszczaństwo Torunia zdołało na własną prośbę uzyskać od Krzyżaków zezwolenie na budowę domu kupieckiego (sukiennic; instytucji związanej z hanzeatyckim handlem dalekosiężnym), co było przełomowym wydarzeniem w gospodarce finansowej miasta. „Przez okres trzydziestu ośmiu lat był Toruń jedynym miastem w państwie krzyżackim, które uzyskało taki przywilej. Godny uwagi jest fakt, że podczas gdy Kraków i Wrocław, jak również wiele miast na terenie Niemiec, dopiero z czasem wykupywało urządzenia targowe z rąk suwerena – toruński dom kupiecki był od samego początku instytucją miejską” (Eugeniusz Gąsiorowski: „Ratusz Staromiejski w Toruniu”).
 Również toruńska wieża ratuszowa z 1274 r. jest najstarszą z wież rynkowych na terenie środkowej i wschodniej Europy i nawiązuje do swoich wzorów – belfortów (beffroi) z miast flandryjskich, z którymi bogate kupiectwo toruńskie utrzymywało ścisłe kontakty handlowe. „Stałe kontakty, a częstokroć i wielokrotne pobyty toruńczyków w głównych centrach handlowych i kulturalnych zachodniej Europy z pewnością nie pozostały bez wpływu na nich samych. Biorąc udział w życiu miast flandryjskich i hanzeatyckich poznawali i przyswajali sobie ich wysoką kulturę; przywożone stamtąd dzieła znaleźć można w kościołach toruńskich. Z pewnością imponowały im też widziane tam monumentalne budowle i jest zupełnie zrozumiałe, że pragnęli podobne wznosić we własnym mieście. Ratusz Staromiejski jest tego najlepszym przykładem. (…) Względy reprezentacyjne – budowa gmachu na miarę ambicji i możliwości bogatego kupieckiego miasta – nie mogły nie odegrać ważnej roli przy opracowywaniu jego projektu.” (Eugeniusz Gąsiorowski: „Ratusz Staromiejski w Toruniu”).
 Ten obszerny gotycki gmach Ratusza nie odpowiadał już wzrastającym potrzebom Torunia na przełomie XVI i XVII w., kiedy miasto przeżywało kolejny okres swej świetności. Dlatego w latach 1602-05 rozbudowano Ratusz o jedno piętro oraz wspaniale i niezwykle bogato wyposażono jego wnętrza. Na takie przedsięwzięcie mogło sobie pozwolić tylko zamożne miasto. Więcej tutaj.
 W 1343 r. w nowomiejskim kościele św. Jakuba umieszczono pierwsze na Pomorzu organy, również zastosowanie w tymże kościele sklepienia gwiaździstego należy uznać za niezwykle twórcze, a w tych wymiarach najwcześniejsze w środkowo-wschodniej Europie (dopiero z Torunia motyw ten przechodzi do zachodnich Niemiec).
 Chociaż pierwsza pisana wzmianka o istnieniu w Toruniu wodociągów - świadcząc o ich wczesnym powstaniu - pochodzi z 1399 r., to jednak już z drugiej ćwierci XIV w. ze źródeł archeologicznych znane są najstarsze dotąd w Toruniu wodociągi, jedne z pierwszych na ziemiach polskich.
 Do dziś zachowany około kilometrowej długości fragment toruńskich murów obronnych jest pozostałością dawnego ich ponad 3-kilometrowego obwodu. Toruńskie ceglane mury miejskie budowane już od poł. XIII w. są najstarszymi murami obronnymi na terenie Polski. Od samego początku istnienia Torunia nadawały mu charakter niezwykle obronnej twierdzy. Walorem podnoszącym w średniowieczu tę obronność były dwa toruńskie barbakany typowe, z których Barbakan Starotoruński z 1429 r. był pierwszym takim obiektem na dzisiejszych ziemiach polskich.
 Słynna dziś toruńska architektura gotycka już w momencie powstawania była wyjątkowa na tych ziemiach, charakteryzowała się rozmachem i wyznaczała nowe standardy. Wspomniany Ratusz Staromiejski dziś zaliczany do najokazalszych i najwybitniejszych osiągnięć europejskiej architektury świeckiej średniowiecza był miejską formą wyrażenia statusu i niezależności bogatego mieszczaństwa. Również jednak – a może przede wszystkim – toruńska gotycka architektura sakralna odznacza się wyjątkową wartością i rangą, wynikającą też z ogromnych finansowych możliwości fundatorów. „Kościół franciszkanów toruńskich [ok. poł. XIV w. – red.] wprowadza nową jakość do architektury Pomorza. Jest to pierwsza na tym terenie hala o tak zawrotnej wysokości. (…) Wielka bryła niemal nierozczłonkowanego korpusu nawowego otwiera nową epokę. (…) Monumentalna hala Mariacka w Gdańsku zapewne także zawdzięcza wiele swoich cech wzorowi świątyni toruńskiej. (…) Wprowadzona w Toruniu koncepcja bryły i wnętrza była atrakcyjna jeszcze sto lat później w przeżywającej rozkwit architekturze nadbałtyckiego emporium [Gdańska – red.], kiedy dokończono tamtejszy kościół franciszkanów.” (Jerzy Domasłowski, Jarosław Jarzewicz, „Kościół Najświętszej Marii Panny w Toruniu”).
 Również toruńska katedra Świętojańska, dziś najważniejszy kościół średniowiecznego Starego Miasta Torunia, odzwierciedlając ambicje bogatego patrycjatu reprezentuje typ tzw. wysokiej hali i jest jednym z największych kościołów. W tymże kościele znajduje się dziś największy w Polsce średniowieczny dzwon Tuba Dei. Odlany przez toruńskiego ludwisarza i zawieszony w 1500 r. do czasu powstania wawelskiego dzwonu Zygmunta była największym polskim dzwonem.
 Rok 1500 przyniósł Toruniowi kolejną wielkomiejską inwestycję, świadczącą o wysokim rozwoju cywilizacyjnym miasta. Oto uruchomiono budowany z przywileju króla Jana Olbrachta z 1495 r. drugi po krakowskim stały i najdłuższy w Królestwie Polskim most na Wiśle.
 Systematycznie rozbudowywana od średniowiecza i udoskonalana twierdza toruńska w wyniku przywileju króla Zygmunta III Wazy z 1590 r. zyskała w następnych dziesięcioleciach formę bastionowych obwarowań i nadal, obok Zamościa, Kamieńca Podolskiego, Gdańska, Malborka i Elbląga należała do najpotężniejszych twierdz w Rzeczypospolitej, budząc respekt wroga.


 
Na przestrzeni 779-letniej historii Torunia dopiero pruskie działania i decyzje polityczne w czasie zaboru w końcu XVIII i w XIX w. pozbawiły to miasto czołowej roli gospodarczej i politycznej tej części ziem polskich, na rzecz dziś 666-letniej Bydgoszczy, awansującej, dynamicznie rozwijającej się i przewyższającej ludnościowo i gospodarczo Toruń dopiero od niedawna, tj. od połowy XIX wieku, czyli od czasu protekcyjnej działalności zaborczych władz pruskich. Chociaż powstała dopiero wtedy liczbowa przewaga ludności Bydgoszczy nad ludnością Torunia zmalała ze 133% na przełomie XIX i XX wieku do 88% na przełomie XX i XXI, to spadek ten nie jest równoznaczny ze spadkiem jej znaczenia administracyjnego i gospodarczego w regionie.
Spośród średniowiecznych i nowożytnych kilku wielkich miast polskich i europejskich (jak Kraków, Gdańsk, Toruń, Wrocław, Poznań, Warszawa, Elbląg) tylko Toruń i Elbląg straciły swą pozycję, rangę i "wypadły" z grona największych. W przypadku Torunia jego dotychczasową funkcję przejęła w połowie XIX w. Bydgoszcz, w szczęśliwych dla niej okolicznościach zaboru pruskiego i PRL, rozwijająca się przez ponad 150 lat dzięki decyzjom, polityce i strategii pruskiej z jednej strony zmierzającej do stworzenia z niej przeciwwagi dla silnego i dużego Torunia, z drugiej do wzmocnienia ośrodka niemieckiego na wschodzie; następnie – w czasach komunistycznych po II wojnie światowej – po przejęciu władz wojewódzkich z „mieszczańskiego i sprzyjającego ugrupowaniom prawicowym Torunia” (Ryszard Sudziński: „Przemiany terytorialno-administracyjne na obszarze województwa pomorskiego w latach 1920-1975…”) Bydgoszcz znowu faworyzowana przez te władze, często kosztem Torunia, przeżywała okres prosperity, nie mając „nigdy dotąd tak pięknych możliwości rozwoju i rozkwitu jak obecnie” (Józef Kołodziejczyk: „Przewodnik pod Bydgoszczy”), w której dziś znaczna liczba instytucji jest pochodzenia toruńskiego.
 

 

1. W czasach krzyżackich.
Toruń prężnym miastem w państwie krzyżackim
 
Założony w 1231 r. przez Krzyżaków Toruń, otrzymawszy prawa miejskie w 1233 r. (jako jedno z kilku pierwszych na ziemiach polskich), właściwie od początku swego istnienia przeżywał okres swej świetności, będąc wielkim europejskim emporium handlowym należącym do Hanzy i największym po Krakowie i Wrocławiu miastem między Bałtykiem a Karpatami, czerpiącym swe zyski stokrotne z dogodnego położenia nad Wisłą, leżącym na granicy między państwem krzyżackim a Królestwem Polskim, gdzie krzyżowały się dalekosiężne szlaki handlowe wodne i lądowe ze wszystkich czterech stron świata; jako śródlądowy port morski był też do końca XIV w. jedynym tak dużym punktem wymiany handlowej między Polską a Zachodem (dopóki Gdańsk nie przejął tej roli), utrzymującym żywe kontakty handlowe i kulturalne z Flandrią, Anglią, Skandynawią, Rusią, Węgrami, Czechami, Wrocławiem i Krakowem. Tylko właśnie Kraków stanowił drugi tak poważny ośrodek miejski. Istnienie dwóch tak silnych miast gospodarczych powodowało z kolei liczne konflikty handlowe, dotyczące np. przyznawanych obu miastom praw składu, wyznaczania dróg handlowych w handlu m.in. miedzią z Węgrami i in.
Przynależność Torunia do potężnego Związku Miast Hanzeatyckich (już od około 1280 r.) umożliwiła miastu uprawianie żeglugi międzynarodowej i prowadzenie handlu morskiego na szeroką skalę i na bardzo dogodnych warunkach. Stąd rosły fortuny patrycjatu toruńskiego i zamożność miasta, a co za tym idzie wyniosła architekturaartystyczna sztuka Torunia. Poza tym hierarchiczne starszeństwo Torunia powodowało iż na zjazdach hanzeatyckich (krajowych i ogólnych) przedstawiciele Torunia zasiadali na pierwszym miejscu przed przedstawicielami Gdańska, Elbląga, Królewca i innych miast pruskich.
Bogaty patrycjat toruński zrzeszony był w specjalnych organizacjach. Już w końcu XIII w. powstała pierwsza korporacja - Bractwo Kupieckie, a w 1311 r. ekskluzywne i prestiżowe Bractwo św. Jerzego, którego siedzibą został zbudowany w 1386 r. reprezentacyjny Dwór Artusa.
O wielkości miasta w zestawieniu z innymi świadczy choćby fakt posiadania od niemal początku swego istnienia ceglanego pierścienia murów obronnych i aż 12 bram miejskich, podczas gdy np. stołeczny Kraków posiadał ich jedynie 8, a Bydgoszcz 3 (z których najstarsza – Kujawska – po raz pierwszy wymieniana jest dopiero w 1523 r.).
Wysokiej randze ekonomicznej Torunia odpowiadał jego rozwój architektoniczny i bogata, monumentalna architektura, zarówno sakralna, jak i świecka.

 
 
Toruń był także wielkim centrum sztuki artystycznej, a do końca XIV w. największym, promieniującym na całe państwo krzyżackie. Osiągnięcie takiego statusu było możliwe dzięki przebogatemu patrycjatowi, chcącemu poprzez imponujące inwestycje dorównać Zachodowi. Tutaj więc powstawały dziś zaliczane do najcenniejszych monumentalne obiekty sakralnej i świeckiej architektury gotyckiej, znane po Kurlandię witraże, z którymi równały się tylko krakowskie, złotnicze wyroby cechowe, rzeźby należące do czołowych osiągnięć polskiej plastyki XIV wieku, której najwybitniejszym przykładem jest nieoceniona Piękna Madonna Toruńska, wyznaczająca Toruniowi poczesne miejsce wśród najwybitniejszych dzieł sztuki europejskiej. W związku z żywymi kontaktami handlowymi, a co za tym idzie kulturalnymi z ówcześnie wielkimi centrami sztuki jak Flandria, Czechy, Lubeka wiele dzisiejszych zabytków toruńskich posiada wyraźne wpływy tamtych ośrodków. Wysoką rangą i poziomem artystycznym odznaczają się zachowane do dziś dzieła malarstwa, zwłaszcza ołtarze oraz polichromie, zarówno sakralne, jak i świeckie. Wykazują one nawiązania do najwybitniejszych XIV-wiecznych europejskich warsztatów artystycznych, świadcząc o znajomości wyrafinowanej sztuki oraz o możliwościach finansowych mieszczan, którzy mogą sobie pozwolić  na zaspokajanie tak wygórowanych ambicji. Te monumentalne dzieła malarstwa, tworzone przez kilka prężnie działających toruńskich warsztatów, pojawiają się nie tylko w kościołach, ale także w budynkach świeckich oraz prywatnych kamienicach patrycjuszowskich. Dziś więc ogromnej wartości są unikatowe malowidła ścienne w licznych kamienicach, świadczące nie tylko o możliwościach finansowych, ale i aspiracjach artystycznych bogatego mieszczaństwa toruńskiego chcącego zamanifestować swój prestiż i siłę społeczną, a także o niebywałym wręcz rozwoju tej dziedziny twórczości. W Toruniu dziś znanych jest aż około 20 kamienic wyposażonych w zachowane polichromie gotyckie, a mając na uwadze fakt, że wiele domów zostało już zniszczonych, wiadomo, że jest to niewielki ułamek z dawnej ilości. Spośród zachowanych do najstarszych (ok. 1350 r. i po 1350 r.) należą malowidła w kamienicach przy ul. Żeglarskiej 5, 17/19. Później, w okresie renesansu i baroku powstawać będą m.in. następne podobne dzieła malarskie, dzisiaj pokazujące poziom toruńskiego mieszczaństwa.
 
 
Bogactwo średniowiecznego Torunia i jego patrycjatu powodowało, że tu po raz pierwszy na ziemiach krzyżackich pojawiały się nowe myśli, nowinki techniczne i największe przedsięwzięcia: w 1274 r. zbudowano najstarszą w środkowo-wschodniej Europie wieżę murowaną typu beffroi (tj. wieżę ratuszową; wczesne wzniesienie w Toruniu takiej wieży miejskiej miało duże znaczenie moralne dla świadomego swego znaczenia mieszczaństwa i było swoistym przeciwstawieniem zamkowi krzyżackiemu z jego wieżą), w 1343 r. w nowomiejskim kościele św. Jakuba umieszczono pierwsze na Pomorzu organy, również zastosowanie w tymże kościele sklepienia gwiaździstego należy uznać za niezwykle twórcze, a w tych wymiarach najwcześniejsze w środkowo-wschodniej Europie (dopiero z Torunia motyw ten przechodzi do zachodnich Niemiec); kunszt XIV-wiecznych toruńskich złotników podkreśla fakt, że wszystkie klejnoty podarowane przez Zakon Krzyżacki księżnej Annie, żonie księcia litewskiego Witolda, zostały specjalnie wykonane w Toruniu, a nie zamówiono ich na miejscu w Malborku lub w pobliskim Gdańsku. W tym czasie toruński ośrodek złotniczy (>>>) szeroko oddziaływał na tereny Rzeczypospolitej, a wyroby toruńskie trafiały także na dwory europejskie. Już z drugiej ćwierci XIV w. pochodzą najstarsze znane dotąd wodociągi! W Bydgoszczy wodociąg powstał dopiero w 1523 r. na mocy zezwolenia króla Zygmunta I Starego. W 1429 r. po raz pierwszy na ziemiach polskich w Toruniu zbudowano barbakan.
 
 
Tymczasem pierwsze wzmianki o Bydgoszczy, jako nieznacznym, jakich wiele, polskim kasztelańskim grodzie warownym na pograniczu krzyżackim, pochodzą z 1238 r., w latach 1331-1337 będącym przejściowo w posiadaniu Krzyżaków. Pogranicze uspokoiło się od walk polsko-krzyżackich w 1343 r. po pokoju kaliskim. Wówczas panujący Kazimierz Wielki postanowił stworzyć z Bydgoszczy porządny gród, mogący skutecznie odeprzeć ewentualne najazdy Krzyżaków, a także konkurować z Toruniem, aby omijać jego prawo składu i tym samym podważyć ekonomiczną potęgę Zakonu. Król zbudował więc w Bydgoszczy zamek i osadę, której w 1346 r. nadał prawa miejskie. Powoli, zwłaszcza od końca XIV w. w sferze handlowej Bydgoszcz stawała się uciążliwa dla Torunia, jednak nie była w stanie zagrozić potędze wielkiemu miastu hanzeatyckiemu; mimo to Toruń poczuł oddech konkurencji - pojawił się w końcu słaby bo słaby, ale rywal. Jak stwierdza prof. Tomasz Nowakowski „(…) było to miasteczko bardzo małe i z Toruniem bez wątpienia równać się nie mogło”.
Nie powstawały tu również wielkie dzieła artystyczne, ruchome i nieruchome; mieszczaństwo bydgoskie – w przeciwieństwie do bogatego, hanzeatyckiego patrycjatu toruńskiego - nie posiadało szerokich handlowych i kulturalnych kontaktów europejskich i stąd nie znając najlepszych wzorów, nie mając możliwości finansowych nie dążyło do zaspokajania wygórowanych aspiracji artystycznych i kulturowych, które mogłyby wyróżniać Bydgoszcz wówczas i dziś na szerokiej arenie. Stąd nie było w Bydgoszczy tak pomyślnego rozwoju kultury i sztuki, jak w Toruniu, dziś mieście Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

Konflikty na tle dalekosiężnego handlu (którego jednak Bydgoszcz nigdy nie prowadziła, w przeciwieństwie do Torunia) między miastami pruskimi (krzyżackimi) a polskimi w XIV i pocz. XV w. były jedną z konsekwencji politycznych konfliktów polsko-krzyżackich, które wpływały niekorzystnie i hamująco na rozwój stosunków handlowych między tymi państwami. Z jednej strony król Kazimierz Wielki ograniczał na terenie Królestwa Polskiego swobodę poruszania się kupców z Torunia do ściśle wyznaczonych szlaków handlowych, na których obowiązywały odpowiednie opłaty celne. Wprawdzie „przywilejem wydanym w dniu 5 grudnia 1349 r. władca polski przedłużył dla kupców pruskich, a zwłaszcza toruńskich, drogę na Ruś Czerwoną, zezwalając im na podróżowanie aż do Włodzimierza (wołyńskiego), ale po jego śmierci zezwolenie to anulowano. Ponadto, gdy w 1372 r. Kraków otrzymał prawo składu, zmuszające kupców pruskich do sprzedaży swych towarów w tym mieście, przerwane zostały bezpośrednie związki handlowe Torunia z Węgrami – skąd przywożono przede wszystkim miedź. Były to ciosy podcinające pozycję Torunia i innych miast pruskich (…). Po wstąpieniu Władysława Jagiełły na tron polski na nowo wzmogły się konflikty handlowe. Nowy władca nie tylko zatwierdził krakowskie prawo składu, ale również zamknął dla obcych kupców drogi na Ruś Czerwoną i Węgry, a gdy także szlak handlowy do Wrocławia stał się dla torunian niedostępny, zakończył się dla nich okres pomyślności (…). Dlatego też Rada Starego Miasta Torunia postanowiła w 1388 r. zaprowadzić również u siebie przymus składowy dla obcych kupców, a w następnym roku wielki mistrz wprowadził w całym kraju zasadę zmuszającą obcych kupców do sprzedaży swoich towarów na terenie Prus (…). Odpowiedzią na to było zamknięcie polskich szlaków handlowych (…). Podczas tej wojny handlowej Toruń ponosił największe straty i dlatego wraz z innymi miastami domagał się od wielkiego mistrza wszczęcia zabiegów dyplomatycznych w celu szybkiego zakończenia tego konfliktu. Porozumienie między Polską a zakonem krzyżackim, zawarte w kwietniu 1391 r. w Malborku, miało gwarantować wolność dróg i swobodę handlu w granicach obu państw. Nie weszło jednak ono w życie z powodu narastających konfliktów politycznych” (Antoni Czacharowski, „Toruń dawny i dzisiejszy”).

Zakon krzyżacki w imię własnych interesów był przeciwny rozwojowi lokalnego ośrodka handlowego - Bydgoszczy i innych podobnych centrów handlu na Kujawach, próbując różnymi sposobami (też nielegalnymi) podciąć ich rolę. „Sprawą niezmiernej wagi dla Krzyżaków i Torunia było tzw. zwyczajowe prawo składu obowiązujące w Bydgoszczy (…) na przełomie XIV i XV w. Troski Torunia, głównego reprezentanta interesów miast pruskich (…) są łatwo dostrzegalne w protokołach zjazdów miast pruskich i hanzeatyckich z lat 1402 i 1403 (…). Rozmach handlu bydgoskiego niepokoił miasta pruskie i hanzeatyckie tak dalece, iż na zjeździe stanów pruskich w Malborku w marcu 1402 r. oraz na zjeździe miast hanzeatyckich w maju tegoż roku wysunięto za sprawą mieszczaństwa toruńskiego postulat walki ze zwyczajowym prawem składu kultywowanym w Bydgoszczy (…). Oficjalne wystąpienia miast pruskich (…) znalazły poparcie wielkiego mistrza krzyżackiego, który w poufnym piśmie z 20 czerwca 1402 r. polecił, aby statków płynących Wisłą nie dopuszczać do tzw. polskiego brzegu i zabronił kupcom pruskim zawierania spółek i w ogóle handlowania z kupcami polskimi, szczególnie bydgoskimi i soleckimi” (Ryszard Kabaciński: „Historia Bydgoszczy”, t. 1). Rywalizacja w regionalnym handlu, dotyczącym pośrednictwa eksportu zboża kujawskiego do Gdańska, polskiej Bydgoszczy z krzyżackim Toruniem doprowadziła jednak do licznych rozpraw sądowych, a nawet zatargów zbrojnych.
Gdy w 1409 r. zaczęła się wielka wojna polsko-krzyżacka, bydgoszczanie na własną rękę atakują płynące Wisłą statki toruńskie. W odwecie ściąga to krzyżacką wyprawę na Bydgoszcz, która wyrządziła miastu dotkliwe szkody. Stosunki miast nadgranicznych - Torunia i Bydgoszczy, zaczęły się teraz poważnie psuć.
Rajcy Starego Miasta Torunia starali się zmniejszyć konkurencję Bydgoszczy różnymi sposobami, m.in. zabiegali u wielkiego mistrza krzyżackiego o wydanie kupcom bydgoskim zakazu wywozu towarów Wisłą do Gdańska. ”Konflikty pomiędzy Toruniem i Bydgoszczą gwałtownie się zaostrzyły, gdy król Władysław Jagiełło mianował w 1410 roku Janusza Brzozogłowego starostą bydgoskim, a ten zabronił torunianom pojawiania się na jego terytorium, czyli na lewym [kujawskim – red.] brzegu Wisły. Ponieważ zakazu tego nie respektowano [torunianie korzystali z biegnących tędy szlaków handlowych - na które zresztą mieli odpowiednie przywileje od lokalnych władców - a którymi podróżowali od wieków – red.] zaczął stosować represje, rekwirując m.in. jeden statek toruński, załadowany towarem wartości 800 grzywien. Zwrócił go dopiero po otrzymaniu znacznego okupu. Odtąd konflikty między Toruniem a Bydgoszczą trwały nieustannie” (Antoni Czacharowski: „Toruń dawny i dzisiejszy”). Uciążliwość Bydgoszczy powoduje, że w 1440 r. wielki mistrz krzyżacki Ludwig von Erlichshausen zakazał swoim poddanym wszelkich kontaktów z nią pod groźbą konfiskaty majątku. Port w Toruniu zamknięto dla łodzi bydgoskich. W Toruniu ze szczególną wytrwałością zwalczano też wyszynk piwa i działalność mydlarzy bydgoskich, których piwo i mydło usiłowano sprzedawać wbrew zakazom Rady Starego Miasta Torunia. „Bezskuteczne były jednak próby powstrzymania rozwoju konkurencyjnego handlu bydgoskiego. Kujawskie i pomorskie zboże, po przystosowaniu dolnego biegu Brdy do potrzeb żeglugi około 1440 roku, szerokim strumieniem płynęło w stronę Gdańska omijając Toruń, którędy do tej pory je spławiano” (Antoni Czacharowski: „Toruń dawny i dzisiejszy”).

Przynależność Torunia do potężnego Związku Miast Hanzeatyckich (już od około 1280 r.) umożliwiła miastu uprawianie żeglugi międzynarodowej i prowadzenie handlu morskiego na szeroką skalę i na bardzo dogodnych warunkach. Otwierała możliwości prowadzenia z rozmachem morskiej wymiany handlowej z Danią, Szwecją, Flandrią, Anglią. W okresie największego rozkwitu średniowiecznego handlu toruńskiego, poza morskimi w Toruniu ogniskowały się także lądowe drogi handlowe prowadzące z Litwy, Rusi, Węgier, Śląska.  Rola Torunia jako głównego pośrednika w hanzeatyckim handlu z Europą wschodnią została też podkreślona w raporcie nominującym toruński średniowieczny zespół miejski na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Drogi, jakimi się poruszano, wyznaczała przedsiębiorczość kupców toruńskich, potem określiły je dokładnie przywileje królów: Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego. Był więc wówczas Toruń ośrodkiem wymiany handlowej między uzupełniającymi się rynkami ze wschodu i zachodu Europy.
Z zachodu na ogromną skalę przywożono sukna flandryjskie (stąd już 30 lat po lokacji miasta powstały sukiennice), ryby i przyprawy, które (także sukno toruńskie) dalej eksportowano na południe i wschód. Szły tam też: płótno, futra lisie, jedwab, śledzie. Na zachód natomiast wywozili kamienie młyńskie, wino, chmiel, zboże, wosk, skórki zwierząt futerkowych, drewno. Z południa głównym towarem była miedź węgierska, żelazo i ołów (dalej wywożone na zachód), a ze wschodu wosk, skórki zwierząt futerkowych, jedwab, przyprawy. „Dzięki położeniu nad Wisłą, a równocześnie na skrzyżowaniu najważniejszych dróg handlowych Polski piastowskiej, był Toruń niejako „wewnętrznym portem bałtyckim obszarów Polski.” (…) Wielki handel, będący podstawą rozkwitu gospodarczego miasta i nadający mu rangę emporium, opierał się przede wszystkim na Wiśle jako drodze wodnej. Stąd też słusznie nazywano ówcześnie Toruń „królową Wisły”. W czasach tych okręty morskiej dopływały do portu toruńskiego, a handlem morskim, według zachowanych wykazów z XIV w. trudniło się aż 172 obywateli toruńskich. Ta liczna grupa doświadczonego i doskonale zorganizowanego kupiectwa osiągała z pośrednictwa w handlu olbrzymie zyski, sięgające niekiedy 700%. Obok wielkiego handlu rozwijało się również miejscowe rzemiosło. Wytwory rzemieślników toruńskich zaspokajały nie tylko potrzeby miasta, ale znajdowały zbyt na rynkach polskich, ruskich i węgierskich.” (Maria i Eugeniusz Gąsiorowscy: „Toruń”).
Zamożność miasta dobrze obrazuje zestawienie dwóch liczb – w przededniu wybuchu wielkiej wojny z zakonem krzyżackim [1409-11 – red.] Toruń dokonywał transakcji handlowych na łączną sumę 114 tys. 746 grzywien rocznie. W tym samym czasie roczny dochód Królestwa Polskiego wynosił… 70 tys. grzywien.” (Rafał Jaworski: „Toruńskie (nie)pokoje”).
 

 

 
2. W czasach Prus Królewskich.
Respublica Thorunensis - miastem królewskim
 
I choć Toruń w państwie krzyżackim grał jedną z głównych ról ekonomicznych i politycznych, to jego mieszczaństwo, od samego początku odżegnując się od militarnych poczynań Krzyżaków, dążyło do przejścia pod panowanie króla z Wawelu; a to w 1397 r. założono Towarzystwo Jaszczurcze, a to w 1440 na podstawie konceptu przygotowanego przez Radę Starego Miasta Torunia powstał Związek Pruski.
Toruń stał się przywódcą opozycji antykrzyżackiej i wkrótce inicjatorem powstania i rozpoczęcia polsko-krzyżackiej wojny trzynastoletniej. To właśnie rezydująca w Toruniu Tajna Rada Związku Pruskiego jawnie wypowiadając w 1454 r. Zakonowi posłuszeństwo doprowadziła do wybuchu wojny trzynastoletniej, której bezpośrednim początkiem był atak na toruński zamek krzyżacki. W trakcie wojny - jak podaje wybitny znawca tematyki, prof. Marian Biskup (Historia Torunia, t. 2 cz. 1) - Toruń pełnił rolę „czołowego ośrodka dla stanów pruskich, a także dla królewskiej władzy polskiej, która traktować miała miasto wręcz jako swoją rezydencję czy rodzaj kwatery głównej w toku wojny. W konsekwencji do Torunia przybywać miały różnorodne poselstwa zagraniczne z papieskimi legatami na czele, które podejmowały murach miasta różnorodne inicjatywy mediacyjne” (szczegóły tutaj). Wymienione w cytacie historyczne informacje na tyle rozsierdziły nie znające historii środowisko „miłośników” Bydgoszczy z prezesem Jerzym Derendą, że w 2007 r. dopuściło się ono zarzutu ich nieprawdziwości i sfałszowania, sugerując kłamliwie, że „naprawdę to w Bydgoszczy rezydował Kazimierz Jagiellończyk, który stąd kierował walką, tu prowadził negocjacje, tu przyjmował posłów”. Jest to przykład niebezpiecznego podważania faktów historycznych, pogardy dla nich i „kształtowania” historii dla własnych korzyści.
Miasto Toruń, obok Gdańska, najwytrwalej i najsilniej ekonomicznie wspierało wojnę, tak, że m.in. w 1456 r. wybuchł bunt mieszczan przeciw nadmiernemu i rzekomo niesprawiedliwemu opodatkowaniu, krwawo stłumiony przez Radę Miejską (ścięto 68 osób).
Ogólnie na wojnę Toruń wydał 194 tys. grzywien, tj. kwotę równą dochodom Krakowa w ciągu 82 lat XVI w., a Poznania w ciągu 270 lat! - co wymownie świadczy o ówczesnej sile, potędze i możliwościach finansowych ówczesnego emporium handlowego.

Za swoją niezłomnie propolską postawę i ofiarny udział w wojnie Toruń (podobnie jak Gdańsk i Elbląg) otrzymał od króla Kazimierza Jagiellończyka hojną rekompensatę - już w 1457 r. obdarowany został licznymi przywilejami i bogatymi nadaniami (tzw. przywileje kazimierzowskie – privilegia Casimiriana). Rok ten był przełomowym w dziejach miasta.

Te uprawnienia otrzymane przez Toruń określiły prawa i wyjątkowy, niemal autonomiczny ustrój Torunia obowiązujący w swym zasadniczym zrębie aż do 1793 r., tj. do włączenia Torunia do II zaboru pruskiego. Toruń stał się miastem królewskim, posiadającym pełną samodzielność i będącym wielkim właścicielem ziemskim. Władze Torunia (podobnie jak na mocy niemal równorzędnych przywilejów Gdańska i Elbląga) odtąd same wpływały na istotne dziedziny życia miejskiego, przy niewielkiej ingerencji władzy zwierzchniej (królewskiej) i niewysokich świadczeniach finansowych na rzecz króla (więcej o Toruniu w okresie nowożytnym tutaj).
Ten sam król w 1472 r. wydał przywilej ustanawiający w Toruniu trzy doroczne wielkie międzynarodowe jarmarki, które później, zwłaszcza od połowy XVI w. stały się jednym z ważniejszych kół napędowych toruńskiej wielkiej ekonomii.
Wojnę trzynastoletnią zakończono zawarciem w 1466 r. tzw. drugiego pokoju toruńskiego. Traktat pokojowy zawarto w mieście, które zasłynęło wiernością, pierwsze wzniosło sztandar powstania antykrzyżackiego i wielce wspomagało stronę polską.
Po wojnie trzynastoletniej nastał okres polskiego Torunia, jednego z trzech Wielkich Miast Pruskich, posiadającego szeroką autonomię i uprawnienia prawnoustrojowe, co wyróżniało go wśród innych miast Rzeczypospolitej. Miasta te (Toruń, Gdańsk, Elbląg) były jednymi z najbogatszych miast ziem polskich. Odgrywały wybitną rolę w życiu politycznym Prus Królewskich, stając się czynnikiem, z którym każdy musiał się liczyć. Od czasu przynależności do Królestwa Polskiego (1454 r.) ich rola w Polsce wzrosła, poprzez rozrost, bogacenie się i uprawnienia samorządowe, będąc w dużym kontraście z miastami polskimi. Wielkie Miasta Pruskie uzyskały też wolność handlu na całym obszarze Korony, a nawet swoiste przywileje królewskie (regalia), jak np. prawo bicia własnej monety z obiegiem w całej Rzeczypospolitej czy prawo posiadania własnego wojska.
 
 
Na mocy otrzymanych przywilejów w okresie Rzeczypospolitej Toruń (tak jak Gdańsk i Elbląg) był miastem królewskim o pełnej samodzielności w zakresie wewnętrznego ustawodawstwa, administracji i sądownictwa, co dotyczyło też terytorium miejskiego (patrymonium), które w przypadku Torunia wynosiło w 2. poł. XVI w. ok. 360 km2).
Patrycjusze Torunia i Gdańska jako członkowie Rady Pruskiej na równi ze szlachtą Rzeczypospolitej mieli prawo do udziału w sejmach, z których trzy odbyły się w Toruniu (w głosowaniach w sejmach udział brali tylko przedstawiciele uprzywilejowanych miast: Krakowa, Poznania, Lwowa, Gdańska, Wilna i Torunia; podobnie np. prawo nabywania ziemi mieli tylko mieszczanie Krakowa, Poznania, Lwowa, Warszawy, Lublina, Wilna, Gdańska, Elbląga i Torunia).
W gronie Wielkich Miast Pruskich szczególną rolę odgrywało najstarsze z nich - Toruń. Jego przedstawiciele w Radzie Pruskiej – tak jak w przypadku zjazdów hanzeatyckich - znów zasiadali przed delegatami Gdańska i Elbląga. W toruńskim Ratuszu Staromiejskim mieściło się Archiwum Ziem Pruskich, przechowujące akta Rady Pruskiej i późniejszego generału pruskiego (pruskiego sejmiku generalnego).
Spośród sekretarzy Rady (generału) najważniejszą rolę pełnili sekretarze toruńscy. Do ich obowiązków należało np. odczytywanie na forum listów i innych pism przysyłanych na generał. Oni też układali pisma sejmikowe. Ponadto sekretarze Torunia i Gdańska byli stale akredytowani na dworze królewskim, niby posłowie czy ambasadorowie obcego państwa; nazywano ich rezydentami. Obowiązkiem rezydenta było bronić u króla interesu swojego miasta oraz przekazywać miastu najświeższe informacje z dworu i o sytuacji w państwie.
Pozycja Torunia wsparta bardzo dużą niezależnością finansową, gospodarczą i prawnoustrojową, sprawiała, że stosunkowo często Toruń musiał strzec nie tylko posiadanych przywilejów, ale i pilnować, aby posiadane prawa nie były kwestionowane w Koronie.
Toruń, od początku swego istnienia, przez kilka następnych wieków należał więc do największych i najbogatszych miast polskich i w zależności od sytuacji politycznej prowadził mniej lub bardziej niezależną od władców Polski politykę. Dlatego właśnie ta szeroka autonomia miasta w Królestwie Polskim była powodem do słusznego nazywania go republiką mieszczańską (Respublica Thorunensis).
W 1506 r. król Aleksander Jagiellończyk zaspokoił ambicje prestiżowe Torunia, upoważniając jego Radę do stosowania czerwonego wosku w pieczęciach, co było przywilejem władców. Dla miasta stanowiło to splendor i zewnętrzny, widoczny dowód łaski (>>>).
Z innych, licznych prestiżowych przywilejów toruńskich należy wybrać ustanowienie w Toruniu w 1458 r. sądu wyższego dla wszystkich miast w Polsce założonych na prawie chełmińskim, zwolnienie Torunia od płacenia rocznego czynszu królowi (który musiał płacić Gdańsk i Elbląg), ale związane było to z założeniem, że Toruń był i nie raz będzie w przyszłości obciążany kosztami podejmowania królów polskich; nadanie prawa załogi (ius praesidii), na mocy którego wojsko polskie nie mogło zająć miasta, nawet na krótki okres (jednak w czasie wojen szwedzkich i późniejszych w XVIII w. wielokrotnie gwałcono ten przywilej). Do zagadnień wojskowych odnosi się też przywilej posiadania przez Toruń własnego wojska. Tym samym przywilejem obrona i uzbrojenie miasta leżały w gestii Rady Miejskiej. Utrzymywała więc tzw. milicję miejską pod dowództwem porucznika.
Uprawnienia polityczne i gospodarcze posiadały Wielkie Miasta Pruskie do końca ich przynależności do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, tj. w przypadku Torunia i Gdańska do 1793 r. W związku z licznymi przywilejami sami toruńczycy uważali się za odrębne społeczeństwo w Rzeczypospolitej, za związanych z nią jedynie dobrowolną unią personalną. Słabsze miasta w Prusach Królewskich, jak np. Grudziądz, Golub, Łasin, Kowalewo, Lidzbark, obrały sobie Toruń za opiekuna swoich praw miejskich.
 
 
Przeciwko toruńskiemu prawu składu (potwierdzonemu w 1457 r. w „przywilejach kazimierzowskich”) występowali kupcy i producenci z Wielkopolski, Śląska, Gdańska, zaczęto więc korzystać ze szlaku przez Nakło, Tucholę lub Bydgoszcz. „Cały XV w. to okres walki Bydgoszczy z Toruniem, który [na podstawie „przywilejów kazimierzowskich” – red.] starał się zachować monopolistyczne stanowisko jako pośrednik między ziemiami polskimi a Gdańskiem. Ostatecznie Kazimierz Jagiellończyk przywilejem z 1484 r. potwierdził mieszczanom bydgoskim prawo uprawiania handlu spławnego na Wiśle. Jeszcze w początkach XVI w. torunianie próbowali zahamować żeglugę bydgoską. Walka z Toruniem zakończyła się ostatecznie z chwilą utracenia przez to miasto prawa składu w 1537 r.” (Zenon Guldon: „Historia Bydgoszczy”, t. 1).
Z jaką bezwzględnością toruńska rada miejska strzegła swoich przywilejów handlowych świadczą nie tylko liczne skargi gdańszczan i Mazowszan z powodu zatrzymywania statków, lecz również częste wzmianki o napadach na kupców z różnych miast i krajów, którzy usiłowali dojechać do Gdańska omijając Toruń. W 1486 r. oddział torunian w sile 20 koni dogonił (…) wozy należące do trzech kupców norymberskich, którzy starali się dotrzeć do Gdańska drogami bocznymi, omijając Toruń. Towar zarekwirowano i mimo pokornych próśb i zapewnień norymberskiej rady miejskiej, że naruszenie toruńskiego prawa składu było zupełnie przypadkowe i nieświadome (…), zabranych wozów z ładunkiem nie zwrócono. W tym samym roku zaatakowali toruńczycy między Nakłem a Tucholą duży transport należący do 16 kupców. Wywiązała się zaciekła bitwa, w której wielu torunian poległo. Do walki  przyłączył się oddział z Nakła (…), który wziął do niewoli dwudziestu toruńczyków. Transport jednak został zatrzymany i wozy z towarami zabrano do Torunia. Poszkodowani kupcy, którzy ocenili swe straty na 70 tysięcy guldenów, bezskutecznie zabiegali o zwrot towarów (…)". (Antoni Czacharowski: „Kupiectwo toruńskie w latach młodości Mikołaja Kopernika”).
Toruńskie prawo składu wywoływało na terenie Prus Królewskich coraz więcej zadrażnień i sprawa ta stawała często m.in. na zjazdach stanów pruskich, np. w 1485 r., gdzie na zjazd do Torunia przybył król Kazimierz Jagiellończyk. W roku 1489 Gdańsk, Elbląg i Toruń zawarły układ, na mocy którego przez 10 lat wszystkie drogi w Prusach Królewskich będą otwarte dla kupców, a wszystkie statki zmierzające w górę Wisły będą musiały zatrzymać się w Toruniu i tu sprzedać swoje ładunki. Postanowiono również, że kupcy z Gdańska i innych miast Prus Królewskich nie będą utrzymywali stosunków handlowych z Bydgoszczą, Dybowem i Dobrzyniem. Zaznaczono również, że nie wolno żadnym statkom zawijać do Bydgoszczy. Ostatecznie w 1537 r. po długich i ciężkich zabiegach, zniesiono toruńskie prawo składu, a Toruń tym samym definitywnie utracił na rzecz Gdańska monopol na handel morski i coraz słabsze były jego związki z Hanzą, choć były jeszcze formalnie utrzymywane do końca jej istnienia w 1669 r. W XVI w. Toruń włączał się w życie Hanzy choć raczej ze względu na tradycję i chęć demonstrowania swojej rangi starszeństwa wśród wszystkich miast pruskich. Ostatni raz delegaci Torunia uczestniczyli w zjeździe hanzeatyckim w Lubece w 1572 r. reprezentując też Elbląg, Chełmno, Braniewo i Królewiec.
 
 
Przy końcu XVI i początku XVII w. Toruń przeżywa ponownie wielki rozkwit gospodarczy. Cofnięcie prawa składu w 1537 r. było co prawda niekorzystne, kilkadziesiąt jednakowoż lat jego trwania starczyło na wzbogacenie się miasta, które stało się posiadaczem obszernych i rentownych dóbr ziemskich. (…) Zygmunt Stary cofając mu ius stapulae zapewnił przywileje, których następstwem był wielki dobrobyt miasta już przy końcu XVI w. Przyczyniły się do tego słynne, trzykrotne w roku jarmarki (…) odwiedzane przez kupców różnych krajów. (…) Znakomicie rozwijający się handel toruński, będący podstawą życia gospodarczego tego miasta, tworzy z Torunia miasto tak bogate, że – jak pisze Koczy [L. Koczy, „Dzieje wewnętrzne Torunia do 1792” – red.] – zamożność jego razi na tle rozpoczynającego się upadku gospodarczego Rzeczypospolitej.” (Jadwiga Puciata-Pawłowska: „Z dziejów stosunków artystycznych Torunia i Gdańska w XVI i XVII wieku”).
Dla przykładu dochody budżetu Torunia w XVII w. były przeszło 4 razy większe od dochodów silnie rozwijającego się Poznania i 5 razy większe od dochodów Lwowa – miast równie wielkich i handlowych jak Toruń. Możny patrycjat toruński, opływając w bogactwa zdobyte handlem i rzemiosłem gromadził dzieła sztuki, teraz renesansowej i manierystycznej, oraz bogate księgozbiory, a swoje kamienice przyozdabiał modnymi wówczas ornamentami renesansu i manieryzmu niderlandzkiego, charakterystycznego dla miast północnych. Zachowały się reprezentatywne i cenne ich przykłady do dziś, chociaż najwięcej zniszczono w XIX w. przebudowując i niszcząc wiele kamienic, znanych jedynie z fotografii i opisów historycznych.
 
 
Sztandarowym wyrazem i symbolem tej renesansowej teraz zamożności Torunia stała się rozbudowa Ratusza Staromiejskiego. Rozbudowany i świetnie ozdobiony Ratusz stał się wyrazem splendoru miasta, jego zamożności i politycznego znaczenia. „Motorem jej [przebudowy – red.] był burmistrz Henryk Stroband (1548-1609), człowiek wysoce wykształcony, humanista na miarę europejską, którego punktem honoru było postawienie rodzinnego miasta na takiej wyżynie, żeby ono jaśniało wśród miast Prus Królewskich i na całą Polskę blaskiem świetniej zachodniej kultury” (Eugeniusz Gąsiorowski: „Ratusz Staromiejski w Toruniu”). Do rozbudowy i wyposażenia nowych wnętrz ratuszowych zaangażowano artystów największej sławy, jak Anton van Obberghen – jeden z najbardziej znanych wówczas architektów europejskich, oraz Anton Möller – stojący u szczytu swej sławy malarz. Wykonał on bogate w treści ideowe malowidła stopowe w Sali Senatu. „Wspaniałość dekoracji sali posiedzeń toruńskiej Rady mogła nawet przewyższać świetność wyposażenia jej gdańskiego odpowiednika [Sali Czerwonej – red.], co zapewne było przyczyną, że tamtejsza Rada zdecydowała się wymienić w 1608 r., prawdopodobnie skromniejszy, niedawno wykonany strop, na niezwykle bogaty. (…) Nie zachowany strop toruński był jedną z najważniejszych i największych prac tego artysty.” (Eugeniusz Gąsiorowski: „Ratusz Staromiejski w Toruniu”).
 
 
Chociaż w Bydgoszczy także rozwijał się handel, zwłaszcza spławny (zresztą jak i w innych miastach Polski czasu "złotego wieku"), głównie zbożem, drewnem i solą, to jednak Toruń, będąc obok Gdańska i Elbląga jednym z trzech Wielkich Miast Pruskich i przeżywając okres swej drugiej świetności, ciągle w Prusach Królewskich i w Polsce grał jedną z najważniejszych ról gospodarczych (głównie dzięki handlowi wiślanemu, wielkim jarmarkom, dochodom z patrymonium i wytwórczości rzemieślniczej), politycznych (liczne uprawnienia i przywileje, częste wizyty królów polskich, miejsce rokowań i podpisania różnych układów, rozejmów, odbywania sejmów walnych), kulturalno-naukowych (słynne Gimnazjum Akademickie, kolegium jezuickie, drukarnie (pierwsza drukarnia w Toruniu powstała już w 1568 r.), czasopisma uczone) i wyznaniowych (wolności religijne przyznane Toruniowi w 1558 r. przez króla Zygmunta Augusta czynią z Torunia jeden z najważniejszych ośrodków protestanckich).
Od połowy XVI w. następuje w Toruniu znaczny rozwój życia umysłowego. Pod wpływem szerzącego się od 1521 r. ruchu reformacyjnego miasto staje się żywym ośrodkiem innowierców, zwłaszcza od uzyskania w 1557 przywileju swobodnego wyznania wiary luterańskiej. Następstwem jego był stały napływ do Torunia bogatych emigrantów ze Śląska i Niemiec, chroniących się tu przed prześladowaniami i walkami religijnymi. Wpływało to na ożywienie handlu i wzrost zamożności miasta i kupiectwa, dysponujących w XVII w. olbrzymimi fortunami.” (Maria i Eugeniusz Gąsiorowscy: „Toruń”). „Zjawiali się w mieście przybysze z dalekich krajów i często osiadali w nim z całym bagażem informacji, wierzeń i poglądów (…). W kontaktach międzynarodowych Torunia ogromną rolę (…) zaczęła odgrywać szkoła toruńska, podniesiona do rangi półuniwersyteckiego gimnazjum akademickiego. Stała się ona atrakcyjna nie tylko dla terytoriów państwa polsko-litewskiego, lecz i dla młodzieży protestanckiej w Europie Środkowo-Wschodniej. (…) Toruń, obok Gdańska, należał do tych miast w Polsce, których kultura była bogata, zróżnicowana i ciekawa.” (Stanisław Salmonowicz: „Historia Torunia” t. 2, cz. 2). Wielokrotnie w Toruniu osiedlali się lub dłużej przebywali wybitni przedstawiciele elity intelektualnej, co związane było z istnieniem słynnego Gimnazjum Akademickiego (Gymnasium Academicum), a także cenieni i szeroko znani artyści epoki, jak np. Bartholomäus Strobel. Wielokrotnie odwiedzał Toruń np. słynny pedagog i filozof Jan Amos Komenski, także największy ówczesny poeta i intelektualista niemiecki Martin Opitz (poza nim w Toruniu mieszkało wielu godnych uwagi poetów i pisarzy niemieckich), czołowy historyk i prawnik, wygnany z Czech Paweł Stransky i wielu innych. Także samo Gimnazjum gromadziło wybitne i duże grono profesorskie.
 
 
Okres 2. poł. XVI i 1. poł. XVII w. to w Rzeczypospolitej czas rozkwitu handlu spławnego na Wiśle i jej dopływach. Głównym towarem było zboże kierowane Wisłą do Gdańska – olbrzymiego ośrodka handlu tym towarem i wielkiego portu eksportowego tego okresu, który cały swój rozkwit zawdzięczał handlowi polskim zbożem. Zapleczem Gdańska było właściwie całe dorzecze Wisły, gdzie rozwijały się portowe ośrodki tranzytowo-składowe dla zboża z lokalnego zaplecza. Najpoważniejszym takim ośrodkiem środkowej Wisły był Kazimierz Dolny, który stanowił ognisko handlu zbożowego całej Małopolski, z którego w 1. poł. XVII w. spławiano średnio ok. 2970 łasztów zboża. Na terenach północnych ośrodkiem takim był Toruń (spławiano średnio ok. 2370 łasztów zboża rocznie w 2. poł. XVI w.), a dalej Bydgoszcz (średnio ok. 2030 łasztów), która w 2. poł. XVI w. obok Torunia i Grudziądza stała się największym dostarczycielem zboża do portu gdańskiego.
Jako wielki ośrodek handlowy już na pocz. 2. poł. XVI w. Toruń uzyskał zwolnienie od ceł królewskich, a w 1629 r. zabiegi władz miasta doprowadziły do zwolnienia Torunia od płacenia akcyzy, poborów i innych podatków na czas wojny szwedzkiej; była to forma przywileju wynagradzającego obronę miasta przez Szwedami w tymże roku: Toruń jako jedno z niewielu miast oparł się Szwedom. Natomiast honorową i prestiżową formą wyróżnienia nieprzejednanego i niepokonanego Torunia, wiernego Rzeczypospolitej w czasie oblężenia szwedzkiego, wyrażającą wdzięczność królewską, był m.in. specjalny medal pamiątkowy, tzw. talar oblężniczy, wybity w toruńskiej mennicy z inicjatywy króla Zygmunta III Wazy. Przedstawia on nadwiślańską panoramę miasta w kłębach dymu i ognia, otoczoną napisem w tłumaczeniu: „wierność i stałość ogniem doświadczona”, a na odwrocie: „Toruń przez nieprzyjaciół oblężony przy bożej pomocy mężnie przez obywateli obroniony d. 16 lutego 1629”.
 
 
Wprawdzie zasięg terytorialny lądowego handlu toruńskiego okresu nowożytnego nie obejmował już całej północnej i wschodniej Europy jak w czasach średniowiecznych, to jednak sięgał poza granice Polski, a miasto pozostało ważnym ogniwem handlu dalekosiężnego. Stosunki gospodarcze łączyły Toruń z wieloma zagranicznymi (nie wspominając o polskich) ośrodkami o znaczącej roli produkcyjnej i handlowej, np. Norymbergą.
Bydgoszcz jako ośrodek handlu lądowego, tak jak nigdy do tej pory, tak i teraz nie brała udziału w handlu dalekosiężnym, nie odgrywała liczącej się roli na rynku pozaregionalnym, na którym posiadała kontakty jedynie z Toruniem i Poznaniem, sporadycznie z Krakowem. „Konkurencja handlowa i rzemieślnicza Bydgoszczy trwała jednak nadal, zwłaszcza w pierwszej poł. XVI w.” (Marian Biskup, „Historia Torunia” t. 2, cz. 1).
 
W 2. poł. XVI w. rozkwitły ustanowione w 1472 r. przez króla Kazimierza Jagiellończyka trzy wielkie międzynarodowe jarmarki toruńskie. Stały się one jednym z najważniejszych ogniw rynku krajowego i międzynarodowych kontaktów. Dla Torunia były nową formą handlu nowożytnego, zastępującą zniesione w 1537 r. ogólne prawo składu. Uczestnikami handlu w czasie jarmarków byli przede wszystkim kupcy z Prus, Korony i Litwy i takich miast jak: Norymberga, Antwerpia, Wiedeń. Dzięki konstytucji sejmowej z 1628 r. jarmarki toruńskie, wraz z gnieźnieńskimi i łowickim, były jedynym miejscem pośrednictwa handlowego między wschodem (Litwą, Rosją) a zachodem (Śląskiem, Austrią). W kwestii funkcji gospodarczych więc Toruń – w odróżnieniu do zajmującej się głównie handlem wodnym Bydgoszczy - miał co najmniej podwójne zadanie: jednego z centrów handlu ogólnopolskiego i liczącego się ośrodka wymiany międzynarodowej oraz ważnego punktu w handlu wiślanym. Leżał na drodze wymiany pomiędzy Rosją i Wielkim Księstwem Litewskim a Wielkopolską i państwami niemieckimi (wosk, futra, wełna, sukno). Spław rzeką natomiast obejmował wiele istotnych dla gospodarki polskiej towarów (zboże, produkty leśne, sól, miedź, śledzie, wino). Znane jarmarki ściągały kupców z Wrocławia, Wiednia, Norymbergi i Anglii.
 
Administracyjną i regulowaną formą handlu, którą król Zygmunt I August obdarzył Toruń było zlokalizowanie tu w 1511 r. magazynu soli krajowej, a w 1543 r. także soli zamorskiej, przywożonej z Gdańska. Dużą rolę Torunia w handlu towarami solonymi (rybami) i solą potęgował fakt, iż miasto posiadało też prawo kontrolowania transportu, co stwarzało kupcom toruńskim niemal monopolowe stanowisko w handlu tym towarem powszechnego spożycia. Wprawdzie w 1522 r. powstał też magazyn soli w Bydgoszczy, a sejm piotrkowski w 1565 r. dopuścił sól zamorską do wolnego handlu jednak jej transport w górę Wisły podlegał toruńskiemu prawu składu solnemu, zwłaszcza, że w wyniku nie opłacania przez Bydgoszcz podatków uchwalonych przez sejm w 1578 r. na wojnę moskiewską, król Stefan Batory zakazał Bydgoszczy sprowadzania soli zamorskiej.
 
Ożywienie gospodarki Torunia w poł. XVI w. pociągnęło za sobą rozkwit toruńskiego rzemiosła, w tym artystycznego, dzięki czemu miasto na powrót stało się również wielkim w skali Rzeczypospolitej ośrodkiem produkcji rzemieślniczej. Świadczy o tym istnienie w poł. XVII w. aż 53 organizacji cechowych, które obejmowały 713 mistrzów.
Rzemiosło toruńskie zaopatrywało nie tylko rynek lokalny i regionalny, ale też szerszy - zewnętrzny, krajowy; wiele spośród wyrobów toruńskiego rzemiosła wyróżniało się wysokim poziomem artystycznym, uznaniem i sławą w całym kraju; dotyczy to przede wszystkim złotnictwa, piernikarstwa, sukiennictwa, snycerki (w XVIII w. również słynnej toruńskiej intarsji), zegarmistrzostwa, ale też wyrobów bardziej pospolitych, jak np. słynnego toruńskiego mydła toaletowego.
Na rozbudowaną działalność rzemieślniczo-przemysłową Torunia wskazuje choćby istnienie kilku podmiejskich centrów przemysłowych (np. Lubicz, Przysiek, Kaszownik), w których działały m.in. browary, papiernie, gorzelnie, garbarnie, tartaki, folusze sukiennicze, kuźnie miedzi, żelaza, warzelnia soli, stocznia i inne.
Wielce dochodowym dla Torunia było jego patrymonium, tj. posiadłości ziemskie związane administracyjnie i gospodarczo z miastem, ukształtowane głównie z królewskich nadań. Cały ten obszar obejmował w 2. poł. XVI w. ok. 360 km2 i prawie 100 ośrodków wiejskich, folwarków i innych osad.
 
Bydgoszcz nie stanowiła porównywalnego ani z Toruniem ani z innym wielkim miastem ośrodka rzemieślniczego i ekonomicznego. Rzemiosło bydgoskie wprawdzie także przeżywało rozwój (co było ogólną tendencją w kraju), lecz pracowało głównie dla rynku lokalnego, głównie na własne potrzeby. W najlepszym okresie rozkwitu działało w Bydgoszczy od 11 do 13 cechów, obejmujących ok. 100 mistrzów (czasami rzemieślnicy bydgoscy (także rzemieślnicy z innych okolicznych miast) należeli do cechów toruńskich, np. gwoździarze, rymarze, szklarze). Dla porównania w innych miastach: Toruń: 53 cechy, 713 mistrzów, Gdańsk ok. 50 cechów, ok. 3000 mistrzów, Lwów ok. 40 cechów, ok. 750 mistrzów, Poznań 31 cechów, 847 mistrzów, Kraków ok. 700 mistrzów, Lublin 22 cechy, ok. 245 mistrzów, Warszawa 25 cechów, ok. 500 mistrzów. Natomiast „w Bydgoszczy nie było cechów rzemieślniczych zajmujących się produkcją wyrobów o wartości artystycznej. Nagromadzone w Muzeum Okręgowym dość liczne wytwory rzemiosła artystycznego są z reguły pochodzenia obcego i stanowią cenny dokument kontaktów artystycznych miasta z innymi ośrodkami, głównie z Krakowem, Gdańskiem i Toruniem, nie mówią jednak niczego i stanie miejscowego rzemiosła” (Franciszek Mincer: „Historia Bydgoszczy”, t. 1).
 
 
Paradoksalnie pomimo sąsiedztwa geograficznego (ale jednak zupełnie innych uwarunkowań prawno-ustrojowych obu miast: patrz ramka obok) w całym okresie przedrozbiorowym między Bydgoszczą a Toruniem nie zaistniały jednak ściślejsze powiązania ekonomiczne i gospodarcze. Wnosić to można choćby z zachowanych w toruńskim Archiwum Państwowym zaledwie 14 listów cechowych z Bydgoszczy z okresu 500 lat (XV-XIX w.), podczas, gdy listów takich z innych miast zachowało się w Toruniu znacznie więcej. Największa ich liczba pochodzi z miast Pomorza i Śląska, tj. z ośrodków, z którymi Toruń utrzymywał bliskie kontakty handlowe.
Podobnie w sferze nauki - również bardzo rzadkie są wpisy bydgoszczan do słynnego toruńskiego Gimnazjum Akademickiego. Więcej o toruńskim Gimnazjum Akademickim tutaj.
 
Wielkość znaczenia obu miast - Torunia i Bydgoszczy - pokazuje dobrze ich liczba ludności na przełomie XVI i XVII w., a więc w okresie złotego wieku, największego rozkwitu państwa polskiego. Oto Toruń - jedno z siedmiu największych miast polskich, liczących powyżej 10 tysięcy mieszkańców - zamieszkiwało około 12-15 tysięcy mieszkańców, podczas gdy Bydgoszcz jedynie prawie 2 tysiące, a więc 6 razy mniej. Bydgoszcz w najlepszych swych czasach należała jedynie do grupy miast średnich Rzeczypospolitej.
Różnica między liczbą mieszkańców obu miast była też duża przed połową XVII w. - w czasie największego rozkwitu miast, gdy Toruń liczył około 18-20 tysięcy, Bydgoszcz tylko niecałe 5 tysięcy!
Więcej o zmianach liczby ludności obu miast na przestrzeni wieków tutaj.
 
Bowiem to lata wojen szwedzkich w połowie XVII w. spowodowały upadek szczególnie Bydgoszczy, która i tak była już osłabiona zarazami (w latach 1602, 1604, 1622-1623). Po potopie szwedzkim Bydgoszcz nie posiadająca stosownych umocnień prawie cała została ruiną, ludność zmniejszyła się do około 900 mieszkańców! Toruń jako wielka obronna twierdza w niektórych momentach tego okresu skutecznie potrafił stawić czoła atakom, jednak także ponosząc dotkliwe straty.
 
Pierwsze dziesięciolecia XVIII w. były okresem ciągłego upadku miast na ziemiach Rzeczypospolitej. Europejska wojna północna (1700-21) przyniosła kolejną falę zniszczeń wojennych i rujnujących przemarszów obcych wojsk. W pierwszej połowie XVIII w., po okresie wielkiej wojny północnej, Bydgoszcz przestała liczyć się jako ośrodek gospodarczy i określana była jako "mała rolnicza mieścina wielkopolska" (S. Garczyński: „Anatomia Rzeczypospolitej”, 1733 r.). Toruń, będący jedną z największych obronnych twierdz Rzeczypospolitej, odczuwał na szczęście mniejsze straty wojenne w stosunku do Bydgoszczy (choć i tak ogromne, poniesione zwłaszcza w okresie wojny 1700-21 oraz ostrzeliwania artyleryjskiego w 1703 r., kiedy to doznał największych w swej historii zniszczeń: spaleniu uległ m.in. wspaniały i bogato wyposażony Ratusz Staromiejski ze swoim dumnym zwieńczeniem wieży, reprezentacyjny Dwór Artusa i dziesiątki bogato zdobionych kamienic w Rynku), stopniowo podnosił się z upadku, stał się jednym z prężniejszych w Polsce ośrodków myśli wczesnooświeceniowej, w którym nadal funkcjonowało Gimnazjum Akademickie i grono uczonych mężów, działały towarzystwa naukowe, wydawano czasopisma i inne druki naukowe (drukarnia toruńska w 1. poł. XVIII w. należała do czołowych zakładów poligraficznych w Polsce) i dalej próbował kontynuować swoje handlowe tradycje. „Toruń pierwszej ćwierci XVIII w. odgrywał szczególną rolę jako krzewiciel tendencji wczesnooświeceniowych w Rzeczypospolitej. Tendencje te w Toruniu z pewnymi wahaniami trwały i w latach następnych, a od około 1750 r. nastąpił okres dalszego ich rozwoju (…). W drugiej połowie XVIII w. mamy już rozkwit oświeceniowych tendencji w Toruniu (…), kiedy Toruń stał się widownią ożywionej działalności czasopiśmienniczej w pełni już realizującej wskazania ideologiczne „Wieku Świateł” (…). Kultura oświeconego Torunia stanowiła ważki fragment dziejów polskiego wczesnego Oświecenia. Właśnie w epoce pierwszej połowy XVIII w. tradycyjnie tolerancyjna polityka Rzeczypospolitej przynosiła profity: kiedy po licznych wojnach przyszły dla kraju czasy upadku kulturalnego, najdotkliwsze na przełomie XVII i XVIII w., właśnie środowiska Prus Królewskich z Gdańskiem i Toruniem na czele, które tak wiele wielowiekowej polityce tolerancji zawdzięczały, odegrały ogromną i pozytywną rolę w dziele odradzania kultury polskiej jako już kultury nowej epoki – Oświecenia” (Stanisław Salmonowicz: „Myśl Oświecenia w Toruniu”).
Również wówczas toruńskie Gimnazjum Akademickie stało się poważnym ośrodkiem nauczania języka polskiego, z czym związane były liczne inicjatywy wydawnicze i działania naukowe. „Toruń w pierwszym ćwierćwieczu XVIII w. wysunął się  na czoło kraju względem zainteresowań językiem i literaturą polską” (Stanisław Salmonowicz: „Myśl Oświecenia w Toruniu”). „Od progu XVIII w., głównie właśnie dzięki pietyzmowi, obserwujemy w Toruniu wzrost zainteresowań językiem polskim nie tylko z punktu widzenia potrzeb kościelnych luterańskich, ale także i zainteresowań czysto naukowych, których ukoronowaniem stać się miała w drugiej połowie wieku zwłaszcza twórczość Jana Daniela Hoffmanna. Jego poprzednikiem, wybitnym miłośnikiem języka polskiego, był Efraim Oloff (1685-1735). Wśród toruńskich pietystów na czoło w tej mierze wysunął się nade wszystko Michał Bogusław Ruttich (…). O roli ośrodka toruńskiego świadczyły liczne wydania toruńskie (bądź w Toruniu przygotowywane do druku) pozostające w kręgu protestantyzmu o szacie językowej polskiej; edycje przekładów Biblii na język polski, kancjonałów, postylli, jak i podręczników i gramatyk do nauki języka polskiego.” (Stanisław Salmonowicz: „W staropolskim Toruniu…”).
Upadkowi gospodarczemu Bydgoszczy i wielu innym miastom towarzyszyło obniżenie poziomu kulturalnego mieszczaństwa, a także spadek jego liczby. Jednak wyjątkiem w tej ogólnopaństwowej tendencji były m.in. tzw. wielkie miasta pruskie, z Toruniem i Gdańskiem na czele. Odcinały się one od reszty miast polskich wyraźnie, chociaż i one dalekie były od swej dawnej świetności.
W przeddzień pierwszego rozbioru Polski (1772 r.) dysproporcje w wielkości i rozwoju Torunia i Bydgoszczy były znaczące i kształtowały się następująco: Toruń liczył około 10 tysięcy mieszkańców, Bydgoszcz nieco ponad 1 tysiąc. Liczba ta odzwierciedla rangę i znaczenie obu miast.
 
Różnice pomiędzy ustrojem oraz uregulowaniami prawnymi Torunia i Bydgoszczy były zasadnicze.
Podczas gdy Bydgoszcz pod względem prawnym i ustrojowym w Rzeczypospolitej przedrozbiorowej nie różniła się od innych miast polskich, będących własnością królewską, Toruń miał wyjątkowo szerokie, wręcz autonomiczne uprawnienia samorządowe, dające mu nieograniczone prawa w ustalaniu spraw wewnętrznych, a w pewnych okolicznościach Toruń również samodzielnie prowadził politykę międzynarodową kontaktując się z innymi dworami. Na tle miast polskich była to sytuacja zupełnie unikatowa i za wyjątkiem Gdańska i częściowo Elbląga niepowtarzalna. Więcej o tym tutaj.

Bydgoszcz natomiast była w pełni zależna od władcy i podległa organom państwowym Rzeczypospolitej szlacheckiej. Podobnie jak inne miasta nie posiadała swobód i uprawnień politycznych i była w pełni podporządkowana jurysdykcji państwowej. Przedstawicielem króla w Bydgoszczy był starosta, który sprawował faktyczną władzę porządkową i sądową w mieście, dokonywał wyboru rajców miejskich, dbał przede wszystkim o interesy władcy. Stosunkowo niewielką władzę rzeczywistą posiadała natomiast miejska Rada. Do 1566 r. bydgoska Rada była instytucją „wieczystą” - dożywotnią (consulatus perpetuus), której skład osobowy był bezpośrednio ustalany przez starostę. Dopiero w 1566 r. król Zygmunt August na prośbę pospólstwa bydgoskiego zniósł dożywotniość rady i postanowił, aby corocznie pospólstwo przedkładało 16 kandydatów, z których starosta wybierze 5 rajców i 1 burmistrza. Wprawdzie spotkało się to z oporami starosty już w 1568 r., to jednak ostateczny dekret królewski z 1570 r. nakazywał jak ten z 1566 r. (mimo to w następnych stuleciach zdarzały się próby naruszenia tego prawa). W ten sposób starosta wyłaniał skład Rady do końca Rzeczypospolitej; miał więc ograniczony wpływ na ustalanie Rady, to jednak nadal był organem nadrzędnym, zarówno pod względem administracji, jak i sądownictwa. Sądem wyższym  dla rozstrzygnięć Rady bydgoskiej była Rada Inowrocławia, a od 1504 r. Rada Poznania. Instancją nadrzędną był Trybunał Koronny.


 
3. W czasach zaboru pruskiego i Księstwa Warszawskiego.
Definitywny upadek Torunia
 
W wyniku pierwszego rozbioru Polski w 1772 r. Bydgoszcz znalazła się w zaborze pruskim (w niemieckich Prusach Toruń i Bydgoszcz znalazły się razem po drugim rozbiorze w 1793 r.; ta data była momentem zwrotnym w dziejach Torunia). Torunia (i Gdańska) pierwszy rozbiór nie objął. Jednak cóż z tego, skoro pozostający w Rzeczypospolitej Toruń został granicą zaboru odcięty od swoich posiadłości ziemskich (patrymonium), będących dotąd jedną z podstaw ekonomii miasta, a panujący król pruski Fryderyk II Wielki i jego następcy, forsował przeciw polskiemu Toruniowi i Gdańskowi swoją od 1772 r. Bydgoszcz – miasto kilkakrotnie mniejsze od Torunia (liczące w 1772 r. ledwie 1000 mieszkańców wobec prawie 10000 w Toruniu) i podupadłe gospodarczo, chcąc stworzyć z niej przeciwwagę ekonomiczną dla pozostałych przy Polsce tych dwóch wielkich i ważnych miast i zmusić Toruń do przystąpienia do państwa pruskiego (więcej o tym tutaj). Toruń okresu lat 1773-93, będący jeszcze – podobnie jak Gdańsk – na terytorium Rzeczypospolitej, pozostawał już zdecydowanie na marginesach polskiego życia gospodarczego i kulturalnego, popadając w coraz większy marazm, potęgowany dążeniem władz pruskich do zrujnowania gospodarki Torunia m.in. przez wysokie cła.
Władze pruskie popierały więc w następnych dziesięcioleciach rozwój Bydgoszczy, poprzez osadnictwo rzemieślników, kolonistów i przyznawanie ulg podatkowych, udzielając subsydium w wysokości 200 tys. talarów król umożliwił budowę 99 nowych 2-piętrowych domów, remont zdewastowanych oraz urządzenie gospód, tworzono przedsiębiorstwa państwowe, popierano zakładanie prywatnych, rozbudowano młyny w spichrzach zbożowych, król zezwolił na organizowanie 4 razy w roku ponadregionalnych targów, zarządził wybrukowanie ulic i budowę mostów dla połączenia Starego Miasta z przedmieściami, w końcu zbudowano Kanał Bydgoski - ważną drogę komunikacyjną, przyczyniającą się do rozwoju przemysłowo-handlowego Bydgoszczy. Również to małe i słabe wtedy miasto obrano siedzibą większej jednostki administracyjnej – obwodu nadnoteckiego, później rejencji bydgoskiej. A wszystko to w celu realizacji strategii zmierzającej „do przekształcenia miasta w silny ośrodek niemczyzny na wschodzie” (Ryszard Sudziński: „Uwarunkowania i czynniki rozwoju Bydgoszczy w okresie industrializacji miasta”).
 
 
Natomiast w stosunku do polskiego Torunia i Gdańska władze pruskie zmierzały do zrujnowania gospodarki tych miast. W przypadku Torunia wyrażało się to np. pobieraniem wysokich ceł od spławianych do Gdańska towarów, a zawarty w 1775 r. polsko-pruski układ handlowy nakładał również niewiarygodnie wysokie cła na komorze celnej (Dyrekcja Ceł i Akcyzy) w podbydgoskim Fordonie, gdzie opłaty osiągały 10 i więcej procent wartości towaru. Do tego dochodziło np. przetrzymywanie towaru przez kilka dni. Wskutek tego nastąpiło załamanie gospodarki Torunia, a wartość toruńskiego handlu zbożem spadła do 33% obrotów przedrozbiorowych. „Miernikiem złej sytuacji gospodarczej Torunia był spadek jego zaludnienia z około 10 tysięcy w końcu lat 60. XVIII w. do około 6 tysięcy w okresie drugiego rozbioru w 1793 r. Ten katastrofalny stan gospodarczy miasta przysporzył zwolenników orientacji politycznej widzącej możliwość przezwyciężenia kryzysu w poddaniu się władcom Prus, w wejściu w skład państwa pruskiego i w obręb jego rynku (…). Zamysły te spotkały się jednak ze sprzeciwem Sejmu Wielkiego (1788-92) (…). Spośród znanych polityków i reformatorów państwa polskiego koncepcję oddania Prusom Torunia i Gdańska popierali Stanisław Małachowski, Adam Czartoryski i Hugo Kołłątaj, natomiast przeciwko tym planom występowali Stanisław Staszic i Tadeusz Czacki (…). W tej atmosferze Sejm Wielki podjął w 1790 r. uchwałę o niepodzielności ziem polskich, a w słynnej ustawie o miastach z 18 IV 1791 r. (…) przyznawał Toruniowi i Gdańskowi możliwość udziału w sejmie (…), wiążąc je ściśle z państwem polskim oraz podporządkował je powszechnemu prawu krajowemu i centralnym organom władzy państwowej. Te centralistyczne postanowienia spotkały się jednak ze sprzeciwem torunian i gdańszczan w imię starej zasady autonomii dzielnicy [Prus Królewskich – red.] i podlegania królowi, a nie Rzeczypospolitej. (…) Torunianie uporczywie przeciwstawiali się próbom centralizacji państwa polskiego. Chcieli w nim, ale słabym, pozostać jako protestanckie uprzywilejowane miasto. Sejmujące stany nie poszły jednak na żadne ustępstwa, a gdy Toruń nie chciał uznać kompetencji sądu asesorskiego, według nowego ustroju, stanowisko to zostało surowo ocenione przez Hugona Kołłątaja w słowach zawierających groźbę: „miasto Toruń musi się nareszcie nauczyć posłuszeństwa i ono do niczego nie służyłoby Polsce, jeżeliby nie mogło być traktowane jako miasto polskie. W ogóle byłoby dla nas lepiej raczej pozbyć się obu miast, Torunia i Gdańska, które nam nie przynoszą żadnego pożytku, nie chcą być nam posłuszne i poddać się naszym prawom.”” (Stefan Cackowski: „Toruń dawny i dzisiejszy”).
 
W dobie rozbiorów Polski (1772-1795) był więc moment, gdy Polska miała szansę uratowania niepodległości za cenę odstąpienia Gdańska i Torunia Królestwu Prus. Niezależnie od tego czy postępowanie władz polskich w tym momencie (1790- 1792) określimy jako błąd, pozostaje faktem, że te dwa miasta uważane były za jedne z najważniejszych klejnotów Korony Polskiej, ocalenie których uważane było za priorytet polityczny najwyższej rangi.
 
Zajęcie Torunia przez wojska pruskie w 1793 r. w wyniku drugiego rozbioru Polski wywołało jednak spontaniczny opór; zrujnowane i bezsilne miasto manifestując swą wierność Rzeczypospolitej 23. stycznia symbolicznie zamknęło bramy miejskie, zatoczyło działa i kazało się dobywać siłą. Rada lekceważyła rozkazy poddania się królowi pruskiemu; dopiero 7. kwietnia przyjęła do wiadomości fakt zaboru na ostatnim swym historycznym posiedzeniu.
Ten symboliczny opór Torunia to kolejny w historii dowód na wierność miasta królowi polskiemu, które nie ustępowało w tym względzie najznamienitszym grodom. Potwierdzeniem tego są słowa wypowiedziane przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w rozmowie z hr. Mikołajem Dzieduszyckim, publicystą okresu Sejmu Czteroletniego: "Naprawdę, że nie mogę myśleć o mieście Toruniu bez łez w oczach. To miasto jest zawsze jednym z najwierniejszych, a jednak zawsze jednym z najnieszczęśliwszych".
w momencie II rozbioru w Toruniu wiedziano dobrze, że Toruń traci swoją niezależność i autonomię na rzecz absolutystycznego państwa, lecz nie zdawano sobie sprawy, że już na zawsze.
Po wkroczeniu wojsk pruskich wprowadzono surowe zmiany administracyjno-ustrojowe. Bezpowrotnie zakończyła istnienie dumna toruńska republika mieszczańska Respublica Thorunensis. Zmiany doprowadziły do administracyjnej degradacji Torunia, który został zrównany w prawach z innymi miastami Prus Zachodnich.
Od momentu rozbiorów „(…) głównym celem pruskiej polityki wobec Torunia było całkowite uzależnienie miasta od zaborcy i likwidacja tradycji ustrojowych, gospodarczych, kulturalnych i religijnych.” (Ryszard Sudziński: Historia Torunia, t. 3, cz. 2).
 
 
Okres pruski, trwający aż do 1920 r., przyniósł wielki rozwój Bydgoszczy, a zahamowanie tego rozwoju w Toruniu oraz zmniejszenie znaczenia i siły tego miasta. Z potężnego i przodującego ośrodka polityczno-handlowego stał się Toruń miastem coraz bardziej nabierającym charakteru ośrodka prowincjonalnego. W wyniku prowadzonych przez zaborcę działań i polityki spadł do poziomu małego, przeciętnego pruskiego miasta garnizonowego, nastawionego głównie na obsługę stacjonującego tu wojska i administracji, wobec sąsiedniej silnie rozwijanej Bydgoszczy – „bastionu niemczyzny na wschodzie”.
Strategiczne usytuowanie Torunia w okresie ponad wiekowej niewoli na peryferiach Prus, tuż przy granicy z Rosją spowodowało, że został on pozbawiony tych elementów, które stanowiły o rozwoju, świetności i bogactwie miasta na przestrzeni wieków. Należały do nich niezwykle korzystne położenie zarówno geograficzne (szlaki komunikacyjne), jak i polityczne (samorządność i niezależność) oraz rozwijający się (…) dalekosiężny handel. (…) Na stagnację wpłynęło też zbyt późne włączenie Torunia w obręb pruskiej sieci komunikacyjnej, zwłaszcza kolejowej [dopiero w 1862 roku – red.]. Natomiast ograniczenia budowlane, związane z rozwojem twierdzy, między innymi uniemożliwiły na szerszą skalę włączenie miasta w wir dokonującej się w połowie XIX stulecia rewolucji przemysłowej. Industrializacja kapitalistyczna stawała się wówczas głównym czynnikiem rozwoju miast”. (Ryszard Sudziński: „U źródeł konfliktu między Bydgoszczą a Toruniem”). Tak stało się właśnie w przypadku sąsiedniej Bydgoszczy, która z chwilą wybudowania Kanału Bydgoskiego w 1774 r., łączącego system rzeczny Odry (zachodni) i Wisły (wschodni), znalazła się na nowych, korzystnych szlakach komunikacyjnych, a nieco później w procesie przemian gospodarczych, których efektem był rozwój przemysłu, budownictwa i handlu.
Nie bez znaczenia były również funkcje administracyjne Bydgoszczy, która mimo małego jeszcze znaczenia gospodarczego oraz nieiwelkiej liczby ludności, uczyniona została przez zaborcę siedzibą władz regencji należącej do Wielkiego Księstwa Poznańskiego (zabór pruski) i departamentu (w czasie Księstwa Warszawskiego 1807-1815). Znacznie większy i silniejszy jeszcze Toruń natomiast wszedł w skład regencji kwidzyńskiej Prowincji Prusy Zachodnie (zabór pruski) i departamentu bydgoskiego (Księstwo Warszawskie), posiadając co prawda w tym ostatnim rangę miasta municypalnego, wydzielonego (na równi z Poznaniem, Kaliszem i Warszawą), cieszącego się pewną autonomią i samorządnością, daleką jednak od samodzielności.
 
Zatrzymując się nad kwestią departamentu w Księstwie Warszawskim trzeba wspomnieć, że powołana jesienią 1807 r. w Toruniu Izba Administracji funkcjonowała niezależnie od Izby bydgoskiej, co oznaczało rywalizację obu ośrodków i było przyczyną prób wzajemnego podporządkowania. Jednak już w grudniu tegoż roku król Fryderyk August zniósł Izbę w Toruniu i włączył miasto z Ziemią Chełmińską do departamentu bydgoskiego. W ten sposób mniejsza Bydgoszcz (ok. 4100 mieszk.) stała się siedzibą departamentu, obejmującego na prawach podprefektury większy Toruń (ok. 7100 mieszk.). Sytuacja ta wpłynęła na liczbę i jakość urzędów państwowych, za wyjątkiem jednak władzy sądowniczej – znalazły w Toruniu siedzibę sądy handlowy, kryminalny i pokoju.
Wart odnotowania jest w też fakt uczynienia z Torunia w 1809 r. (już po raz drugi w historii (po 1702 roku)) rzeczywistej stolicy państwa - Księstwa Warszawskiego, kiedy to jego Rada Stanu przeniosła się tu z oblężonej przez Austriaków Warszawy.
 
Po likwidacji Księstwa Warszawskiego i ponownym włączeniu obu miast w 1815 r. do Prus, „nastąpiło dość poważne ograniczenie roli handlu toruńskiego, w tym zwłaszcza handlu zbożowego z ziemiami Królestwa Polskiego. (…). Rola Torunia w obrotach handlowych sprowadzała się głównie do czynności spedycyjnych prowadzonych przez firmy miejscowe. Sprzyjało temu założenie w 1826 roku w mieście Głównego Urzędu Celnego jak i zbudowanie składów przeładunkowych na brzegu Wisły. (…) Zbudowanie szosy z Inowrocławia do Bydgoszczy (1843) skierowało do tego miasta zbyt zboża kujawskiego, które dotychczas było nabywane przez kupców toruńskich. Wkrótce (…) konkurencja Bydgoszczy (…) wzrosła jeszcze bardziej w chwilą oddania do użytku tzw. Kolei Wschodniej [1851 – red.] dzięki czemu miasto to zostało włączone w obręb pruskiej sieci kolejowej o 10 lat wcześniej niż Toruń [w Bydgoszczy była też siedziba Królewskiej Pruskiej Dyrekcji Kolei Wschodniej – red.]. (…) Istotnym udogodnieniem dla handlu toruńskiego było uzyskanie połączeń telegraficznych z Berlinem w 1855 roku i z Warszawą w 1860 roku". (Kazimierz Wajda: „Toruń dawny i dzisiejszy”).
Dzięki włączeniu Torunia w obręb pruskiej sieci kolejowej przez Bydgoszcz w 1861 r. i uzyskaniu połączenia kolejowego z Warszawą w 1862 r. miasto mogło się rozwijać gospodarczo. Z drugiej jednakże strony uzyskanie połączenia kolejowego z Bydgoszczą wystawiało Toruń na wzmożoną konkurencję ze strony bydgoskiego ośrodka przemysłowego, który rozwijał się silnie już od przełomu lat 40. i 50. XIX w.
 
Inną przyczyną, nawet ważniejszą, dla której Toruń był w zastoju, jest fakt utrzymywania w tym mieście dotychczasowego systemu umocnień fortyfikacyjnych i towarzyszących temu zakazów lub ograniczeń obowiązujących w odniesieniu do budowli w pasie fortecznym. Tym sposobem rozwój przestrzenny, ludnościowy i ekonomiczny Torunia został zdystansowany przez Bydgoszcz. W Toruniu bowiem głównym czynnikiem miastotwórczym w całym okresie zaboru pruskiego były jego funkcje militarne, tj. rozbudowa twierdzy.
 
Dynamiczny rozwój Bydgoszczy w drugiej poł. XIX w., uzależniony był oczywiście od polityki i strategii władz pruskich, które dążyły do przekształcenia miasta w silny ośrodek niemczyzny na wschodzie.” (Ryszard Sudziński: „Uwarunkowania i czynniki rozwoju Bydgoszczy w okresie industrializacji miasta”). „Powstanie silnego ośrodka niemczyzny w Bydgoszczy stało się jej podstawowym atutem, który umożliwił znaczne prześcignięcie Torunia pod względem tempa rozwoju ludnościowego i gospodarczego” (Zdzisław Biegański: „Dzieje rywalizacji bydgosko-toruńskiej o lokalizację siedziby władz wojewódzkich w okresie międzywojennym”). „Względy natury politycznej nakazywały zaborcy utrudniać rozwój [Torunia – red.] miasta o silniejszej polskości, niż była nim więcej zgermanizowana Bydgoszcz” (Zdzisław Dandelski (?): „Toruń w granicach Wielkiego Pomorza”). W Bydgoszczy więc a nie w Toruniu w XIX w. władze pruskie ustanowiły siedzibę regencji oraz innych wyższych władz i instytucji (sąd krajowy, dyrekcja okręgu kolei, naczelna dyrekcja pocztowa, prowincjonalna komisja miar i wag i in.). Ustanowienie w Bydgoszczy funkcji administracyjnej było więc kluczem do osiągnięcia celu germanizacji i uczynienia z Bydgoszczy „silnego bastionu niemczyzny”.
Toruń przeżywał teraz niepomyślne lata, a znaczna część kupców wyprowadzała się stąd w poszukiwaniu lepszej egzystencji.
 
To właśnie okres pruski, a zwłaszcza XIX w., był momentem zwrotnym w historii obu miast i spowodował odwrócenie ról i proporcji w ich wielkości i znaczeniu na korzyść Bydgoszczy. „Uwarunkowania geopolityczne jakie się wytworzyły w połowie XIX w. zadecydowały o rozwoju tych miast na długie dziesięciolecia (…). To właśnie tutaj szukać należy źródeł długotrwałego konfliktu między rywalizującymi ze sobą ośrodkami, chociaż już (…) za czasów Księstwa Warszawskiego z okazji tworzenia departamentu bydgoskiego, oba miasta ostro rywalizowały ze sobą o pierwszeństwo” (Ryszard Sudziński: „Uwarunkowania i czynniki rozwoju Bydgoszczy w okresie industrializacji miasta”).
 
Lata 50. XIX w. zaznaczyły się pierwszym w całej historii przewyższeniem liczby ludności Bydgoszczy nad liczbą ludności Torunia (a już w 1910 r. Bydgoszcz zamieszkiwało około 93 tysięcy mieszkańców, Toruń około 46 tysięcy). W latach 1849-1910 liczba ludności Bydgoszczy wzrosła o 811%, a Torunia jedynie o 338%. „W ten sposób z małej mieściny wyrosła Bydgoszcz na najpotężniejszy po Gdańsku i Elblągu ośrodek przemysłowy w regionie Prus Zachodnich i Poznańskiego oraz jeden z największych węzłów transportu wodnego, drogowego i kolejowego na Pomorzu, przejmując dotychczasowe funkcje Torunia.” (Ryszard Sudziński: „U źródeł konfliktu między Bydgoszczą a Toruniem”). W nowych warunkach zaboru pruskiego wyrosła Bydgoszcz na ważny ośrodek w handlu między Rosją a Niemcami.
Rozwój ekonomiczny, gospodarczy i administracyjny Bydgoszczy był ściśle związany ze wspomnianym wcześniej dążeniem do uczynienia z tego miasta „silnego bastionu niemczyzny na wschodzie”. Za tym szedł nierozerwalnie rozwój przestrzenny miasta. Szczególnie szybki rozwój Bydgoszczy nastąpił od lat 70. XIX w. i trwał do wybuchu I wojny światowej. Za pieniądze z kontrybucji Francuzów po wojnie 1870 r. na północnym brzegu Brdy (dzisiejsze śródmieście) powstały w Bydgoszczy reprezentacyjne gmachy urzędów (np. urzędu regencji - dziś wojewody), poczty, szkół. Tu pracowali architekci, którzy na początku XX w. przebudują Berlin - stąd Bydgoszcz otrzymuje przydomek "kleine Berlin". Prawie wszystkie budynki (oprócz m.in. teatru zniszczonego w końcu II wojny światowej) istnieją do dziś i nadają miastu klimat secesyjny i eklektyczny.
Toruń tymczasem, w drugiej połowie XIX w., również z pieniędzy kontrybucyjnych, też poczuł nowe inwestycje miejskie, które jednak były ściśle powodowane rozbudową Torunia jako wielkiej twierdzy. Powstały więc wtedy np. pierwsza na Północy gazownia, gmachy poczty, nowego Dworu Artusa, sądu, ale przede wszystkim koszary, arsenały, cytadele i forty. Jednak władze pruskie bezpowrotnie zniszczyły też wiele cennych zabytków gotyckich, będących chlubą i ozdobą miasta i niektórych świadczących o jego przywiązaniu do Rzeczypospolitej (kilka kościołów, wiele kamienic, bram, murów miejskich, arsenał, zbrojownię i in. - więcej tutaj). Mimo tych nieodżałowanych strat zdołał Toruń utrzymać historyczny, zabytkowy charakter i pozostał szacowną skarbnicą dzieł architektury i sztuki, z których pozostałości jest dziś dumny.
 
 
W okresie pruskim zaczęły się kształtować główne funkcje do dziś charakterystyczne dla Torunia i Bydgoszczy. Tak jak Bydgoszcz z inicjatywy i wsparcia władz pruskich stawała się ośrodkiem przemysłowym i administracji zaborcy, tak Toruń samoistnie stał się głównym polskim ośrodkiem narodowo-wyzwoleńczym, kulturalnym i oświatowym na Pomorzu. „Początki zorganizowanego ruchu polskiego w Toruniu przypadają na lata 1846-48, a więc na okres pierwszego poważnego ożywienia życia narodowego w Wielkopolsce i na Pomorzu. Jedną z pierwszych instytucji polskich w rozbiorowym Toruniu było założone w 1848 r. Towarzystwo Pomocy Naukowej (…). W Toruniu [w 2. poł. lat 60. i na pocz. lat 70. XIX w. – red.] powstało kilka instytucji o zasadniczym znaczeniu dla działań polskich do końca wieku XIX. W roku 1866 założono Bank Kredytowy Donimirski-Kalkstein-Łyskowski, wspierający polskie inicjatywy gospodarcze i kulturalne, np. utworzoną w tym samym roku przez Józefa Buszczyńskiego pierwszą na Pomorzu polską oficynę nakładową. Wymienione instytucje stworzyły realną bazę materialną dla założonej z dniem 1 stycznia 1867 „Gazety Toruńskiej”, która odegrała trudną do przecenienia rolę w umacnianiu świadomości narodowej Polaków w zaborze pruskim, będąc przez całe lata ostoją słowa polskiego na Pomorzu. Z drukarni Buszczyńskiego wychodziły również druki i książki polskie, w tym utwory wielu znanych współczesnych pisarzy.” (Jan Bełkot: „Wśród fratrów i konfratrów toruńskich”).
W przeciwieństwie do Torunia w Bydgoszczy „życie polskie tętniło pulsem dość słabym, ze względu na ucisk narodowy i gospodarczy oraz ogromną przewagę niemieckiego żywiołu kolonizatorskiego (ok. 70%). (…) Ostoją polskości stał się założony w r. 1844 Dom Polski, miejsce spotkań i zebrań Polaków.” (Edward Szmańda: „Poznaj Bydgoszcz i okolice”).
Mimo starań pruskich o zdławienie polskości Torunia, miasto to było (…)  faktyczną stolicą, która kulturalnie i politycznie oddziaływała na całe bez wyjątku Pomorze, Warmię i Mazury, podtrzymując wszędzie ducha polskiego” (Zdzisław Dandelski (?): „Toruń w granicach Wielkiego Pomorza”). Działały w Toruniu liczne organizacje i instytucje polskie o charakterze gospodarczym i naukowym (łącznie 39!), m.in. w 1875 r. powstało Towarzystwo Naukowe - obecnie jedno z najstarszych i najprężniejszych w Polsce, odbywały się coroczne zjazdy Sejmików Gospodarskich, założono Towarzystwo Przemysłowe, rozkwitał amatorski ruch artystyczny, zwłaszcza zespoły śpiewacze, a w 1859 r. w Toruniu po raz pierwszy na ziemiach polskich wydrukowano „Pana Tadeusza” A. Mickiewicza. „Poprzez Toruń szły wszystkie nici łączące Pomorze z Macierzą. Toruń ma tę niepomierną zasługę, że swym wpływem kulturalnym i politycznym w głównej mierze przyczynił się do powstrzymania zalewu germanizmu, do utrzymania ducha polskiego na Pomorzu”. (Zdzisław Dandelski (?): „Toruń w granicach Wielkiego Pomorza”).
 

 

4. Toruń stolicą Pomorza
 
Rok 1920 przynosi niepodległą Polskę, do której włączono oba miasta. Na mocy Traktatu Wersalskiego do Polski powróciła część dawnych Prus Królewskich, z której utworzono województwo Pomorskie z Toruniem jako jego siedzibą – administracyjną i kulturalną. „Po powrocie do Macierzy w 1920 r. Toruń zaczął odzyskiwać utraconą pozycję. Usytuowanie w nim siedziby władz wojewódzkich stało się głównym czynnikiem miastotwórczym w okresie II Rzeczypospolitej” (Ryszard Sudziński: „Uwarunkowania i czynniki rozwoju Torunia po II wojnie światowej”).
Ten akt sprawiedliwości dziejowej, polegający na uhonorowaniu miasta i nawiązaniu do jego historycznego znaczenia jako miasta królewskiego zawsze wiernego Polsce, niegdysiejszego wielkiego ośrodka kulturalnego, handlowego i politycznego o autonomicznym statusie prawnym, poprzedzony był kilkudziesięcioletnim wysiłkiem dość licznej ludności polskiej, która jak wspomniano, stworzyła z Torunia najsilniej promieniujące na całe Pomorze Nadwiślańskie centrum polskości.
W nowej sytuacji cywilizacyjnej, społecznej i prawnej XX w., tak różnej od czasów poprzednich, wojewódzka funkcja administracyjna Torunia zastąpiła i rekompensowała jego dawny, przedrozbiorowy wyjątkowy status prawno-ustrojowy, znaczenie polityczne, kulturalne, szerokie uprawnienia, autonomię i przywileje królewskie, decydujące o wysokiej randze i wyjątkowości miasta na tle innych. Właśnie przez wzgląd na przedrozbiorową odrębność i przywileje samorządowe Toruń był tzw. „miastem królewskim większym” („głównym” od Sejmu Grodzieńskiego w 1791 r.), leżącym wprawdzie wraz ze swoim patrymonium w obrębie województwa chełmińskiego, jednak nie był podporządkowany wojewodzie, lecz wprost królowi Rzeczypospolitej. Toruń więc w okresie międzywojennym w wielu aspektach wrócił do dawnego, historycznego swojego znaczenia. Jak pisze w swoim dziele pt. „U źródeł konfliktu między Bydgoszczą a Toruniem” R. Sudziński: „W przeciągu kilkunastu lat Toruń z przeciętnego pruskiego ośrodka stał się znowu jednym z ważniejszych miast polskich, plasując się w wielu dziedzinach w ścisłej czołówce krajowej”.

Teraz kontrowersje między Toruniem a Bydgoszczą będą pogłębiać się jeszcze bardziej.
Zgermanizowana Bydgoszcz, wyrosła w okresie zaboru dzięki pruskiej przychylności, wsparciu i poparciu na duży ośrodek, w nowej sytuacji okresu międzywojennego starać się będzie przypominać i przywoływać swoją rolę gospodarczą i administracyjną, którą uzyskała w XIX w. od zaborcy pruskiego, zmierzającego – jak wspominano – do silnej germanizacji miasta.
Tuż po I wojnie światowej przemysł bydgoski stracił dotychczasowe rynki zbytu, pojawiły się trudności w zdobyciu surowców, miasto opuścili przedsiębiorczy Niemcy, podtrzymujący dotąd jego rangę ekonomiczną. Nie można jednak powiedzieć, aby mimo tego nastąpiła znacząca stagnacja gospodarcza Bydgoszczy - przemysł bydgoski zdołał dostosować się do nowych warunków geopolitycznych, a miasto nadal zajmowało miejsce ważnego ośrodka handlowo-przemysłowego.
Toruń natomiast, będący ośrodkiem polskości na Pomorzu, utrzymujący świadomość narodową i polskie tradycje narodowe, historyczne i kulturalne, został obrany stolicą województwa pomorskiego. Jeszcze kilka lat po zakończeniu I wojny światowej Bydgoszcz była zdecydowanie bardziej miastem zgermanizowanym niż Toruń (około 1925 r. ludność polska w Toruniu stanowiła 95% ogółu, w Bydgoszczy 70%).

Decyzja o lokalizacji władz wojewódzkich w Toruniu zapadła już w drugiej połowie 1919 r.
Oprócz urzędu wojewódzkiego (mieszczącego się w budynku obecnego Collegium Maius UMK), istniały w Toruniu inne urzędy o zasięgu wojewódzkim i większym, m.in. Starostwo Krajowe Pomorskie, Sąd Apelacyjny (1 z 8 w Polsce), Sąd Okręgowy, Wojewódzki Sąd Administracyjny, Komenda Wojewódzka Policji Państwowej XIII Okręgu, Kuratorium Oświaty Okręgu Szkolnego Pomorskiego (1 z 11), Dyrekcja I Okręgu Rzek Żeglownych (1 z 4), Pomorska Izba Rolnicza, Oddział Banku Polskiego, Wojewódzkie Biuro Funduszu Pracy, Dyrekcja Okręgowa Kolei Państwowych (od 1933 r., 1 z 9), Dyrekcja Okręgowa Lasów Państwowych, Dowództwo Korpusu VIII Okręgu (1 z 10; dzisiejszego Pomorskiego Okręgu Wojskowego), Pomorska Izba Rzemieślnicza (od 1936 r.) i inne. Mieściły się tu też placówki dyplomatyczne (Konsulat Generalny Rzeszy Niemieckiej, Konsulat Belgijski, Honorowy Agent Konsularny Republiki Francuskiej, Konsulat Honorowy Republiki Peru), a także siedziby partii politycznych, stowarzyszeń, redakcje czołowych pomorskich gazet. Jako ośrodek wojewódzki Toruń nie skupiał jednak wszystkich instytucji regionalnych. Niewielki procent z nich znajdował się także w Grudziądzu (np. Pomorska Izba Skarbowa, 1 z 13 w kraju), Bydgoszczy (np. Okręgowa Dyrekcja Poczt i Telegrafów, 1 z 8 w kraju, liczne instytucje i organizacje gospodarcze, Pocztowy Urząd Celny, Pomorski Inspektorat Straży Granicznej, Państwowy Inspektorat Pracy, Inspekcja Dróg Wodnych) i Gdyni (Izba Przemysłowo-Handlowa).

Bydgoszcz w 1919 r. trafiła w granice województwa poznańskiego.
Granice tych nowych jednostek podziału administracyjnego pokrywały się z granicami dawnych państw zaborczych lub ich prowincji i - wg A. Piskozuba - z punktu widzenia regionalnego były sztuczne. Tak więc już w 1923 r. postulowano zmiany granic województw, a przy okazji władze Bydgoszczy wysuwały przeniesienie siedziby województwa pomorskiego do siebie. Projekt ten, podnoszony jeszcze kilkakrotnie w ciągu całego okresu międzywojennego, zarzucono i po części zrealizowano dopiero w 1938 r., tj. tworząc tzw. Wielkie Pomorze, którego ośrodkiem szczęśliwie pozostał Toruń. Jednak konflikty na temat stolicy województwa, wywoływane chęcią odebrania przez Bydgoszcz tej funkcji Toruniowi ciążyły na całej międzywojennej historii obu miast. "Homeryckie boje o prymat z Toruniem wzmogły się gwałtownie w okresie przygotowań do ustawy sejmowej z 1938 r. o rozszerzeniu granic województwa i nadaniu i nadaniu konkurentowi [Toruniowi - red.] przydomku stolicy Wielkiego Pomorza, nabytego kosztem budowy z własnej kiesy gmachu sądu apelacyjnego" - inż. Ignacy Tłoczek (1902-1982) pisał wspomnieniowo w 1980 r.
Co jakiś czas w tym okresie pojawiał się w prasie bydgoskiej inspirowany przez władze miejskie temat przeniesienia siedziby województwa z Torunia. Odpowiedzią były teksty w prasie toruńskiej. „Demagogią jednak wyróżniał się „Dziennik Bydgoski”, którego ataki odczuł m.in. wojewoda St. Wachowiak. Prasa toruńska reprezentowała pewien umiar, rzec by można – dostojeństwo wojewódzkie (…) Analizując codzienną prasę bydgoską można odnieść wrażenie, że poddała się ona swoistej histerii lokalnego patriotyzmu. Uderzał demagogiczny ton wielu tekstów” – pisze Z. Biegański w „Dziejach rywalizacji bydgosko-toruńskiej…”.

W okresie międzywojennym zaznaczyły się dwa czynniki miastotwórcze, odrębne w stosunku do Torunia i Bydgoszczy. Toruń rozwijał się głównie jako ośrodek administracyjny i kulturalno-naukowy, a wzmożony ruch budowlany pociągał wzrost zatrudnienia w handlu, usługach, przemyśle i powodował szybki wzrost liczby mieszkańców (w 20-leciu międzywojennym liczba ludności Torunia wzrosła o 117%, a Bydgoszczy jedynie o 62%). Trzeba też podkreślić, że w całym okresie międzywojennym Toruń charakteryzował się największym po Gdyni wskaźnikiem przyrostu naturalnego w skali kraju.
Ośrodek kulturalny toruński wykraczał poza region pomorski. Odzwierciedleniem tego stanu było funkcjonowanie w Toruniu organizacji, stowarzyszeń i instytucji, zasłużonych nie tylko w dziedzinie kultury i nauki, ale także w walce o przetrwanie polskości już wcześniej - w czasach zaboru, jak Towarzystwo Naukowe, Archiwum Miejskie i kilka drukarń. Obok nich zaczęło się tworzyć teraz nowe środowisko kulturalne i naukowe, w którym miejsce znalazła m.in. inteligencja napływowa, głównie z dawnej Galicji. W Toruniu podejmowali pracę i osiedlali się liczni twórcy i artyści (np. literat, jeden z promotorów Młodej Polski Artur Górski, filozof Roman Ingarden, malarze Julian Fałat, Eugeniusz Przybył, Eugeniusz Gros, poeta i rzeźbiarz Józef Ruffer, Felicjan Szczęsny Kowarski – wychowanek petersburskiej akademii sztuk pięknych, plastycy Feliks i Brunon Gęstwiccy, rzeźbiarz Ignacy Zelek), dziennikarze, aktorzy, muzycy, tworząc odpowiedni klimat kulturalny i artystyczny miasta. O docenianiu roli tej dziedziny świadczyły w Toruniu wielkości dotacji na rzecz kultury i sztuki. Pod względem ponoszonych wydatków na te cele w przeliczeniu na 1 mieszkańca Toruń ustępował tylko Krakowowi i Warszawie, a więc stolicom kulturalnym kraju.

Z rozwojem i upowszechnianiem kultury polskiej na Pomorzu związane były także mniej lub bardziej sformalizowane działania. Najważniejszym ośrodkiem integracji toruńskiego i pomorskiego środowiska artystycznego była Konfraternia Artystów, będąca skupieniem cyganerii artystycznej oraz grupą opiniodawczą w sprawach sztuki i wyrażającą potrzeby kulturalne. Przedłużeniem konfraternianych dysput były spotkania w domu Górskich na Rybakach, który spełniał funkcję salonu literackiego. Kolejnym ośrodkiem integracji środowiska twórczego był dom Kazimiery Żuławskiej (wdowy po pisarzu Kazimierzu Żuławskim), tzw. „Zofijówka” na Bydgoskim Przedmieściu.
W Toruniu, obok istniejących wcześniej, teraz licznie powstały następne instytucje kultury, sztuki i nauki. Już w 1920 r. zawiązano wspomnianą Konfraternię Artystów, od 1921 r. istniało Pomorskie Towarzystwo Muzyczne (później Pomorski Instytut Muzyczny jako wyższa szkoła artystyczna), orkiestra symfoniczna, Opera Pomorska, w 1923 r. powstała Książnica Miejska im. Kopernika (dzisiejsza Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Książnica Kopernikańska; więcej o Książnicy tutaj), będąca największą biblioteką na Pomorzu i jedną z największych w Polsce, w 1925 r. założono naukowo-badawczą placówkę pn. Instytut Bałtycki, istniały poważne i zaawansowane prace nad stworzeniem uniwersytetu (który, jak twierdzi K. Przybyszewski, „niezawodnie doczekałby się realizacji, gdyby nie wybuch drugiej wojny światowej”) i wybudowaniem gmachu dla Filharmonii Pomorskiej (który ostatecznie powstał po II wojnie światowej, ale w Bydgoszczy), tuż przed wybuchem II wojny światowej rozpoczęto budowę gmachu Pomorskiego Muzeum Krajowego. Ożywianiem ruchu naukowego i kulturalnego na Pomorzu zajmowała się Rada Zrzeszeń Naukowych, Artystycznych i Kulturalnych Ziemi Pomorskiej. Od 1935 r. działała w Toruniu Pomorska Rozgłośnia Polskiego Radia, posiadająca swoje studio także w Bydgoszczy i w Gdyni, która spełniała ważną rolę kulturotwórczą zwłaszcza w obliczu nasilającej się propagandy niemieckiej, i podnosiła prestiż Torunia.
Powstała w Toruniu Oficerska Szkoła Marynarki Wojennej (jedyna w Polsce), późniejsza Szkoła Podchorążych Marynarki Wojennej, w 1923 r. uruchomiono Centrum Wyszkolenia Artylerii (dzisiejsze Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia). Nie były to jedyne instytucje decydujące także o wojskowym charakterze Torunia, który wraz z Grudziądzem był największym na Północy skupiskiem wojska. Podobnie jak w każdym wcześniejszym okresie: państwa krzyżackiego, Prus Królewskich i zaboru pruskiego, tak i teraz Toruń był miastem-obronną twierdzą i ośrodkiem administracji wojskowej (o rozwoju twierdzy toruńskiej tutaj), a „wartości strategiczne twierdzy toruńskiej i rola miasta w systemie obronnym państwa odgrywały nadal dużą rolę, o czym świadczy utrzymywanie tu jednego z największych garnizonów wojskowych” (Ryszard Sudziński: Historia Torunia, t. 3 cz. 2). W Toruniu mieściło się jedno z 10 w kraju Dowództwo Okręgu Korpusu nr VIII (po II wojnie światowej - w 1946 r. - przeniesione do Bydgoszczy jako Dowództwo Pomorskiego Okręgu Wojskowego, zlikwidowanego ostatecznie w 2011 r.), Inspektorat Armii oraz stacjonowały liczne jednostki wojskowe różnych rodzajów broni. Od marca 1939 r. działało w Toruniu dowództwo Armii „Pomorze”.

Toruń międzywojenny miał charakter ośrodka kulturalnego, którego środowiska artystyczne podtrzymywały i rozszerzały dawne tradycje kulturalne, czemu sprzyjała atmosfera i duch zabytkowego i historycznego średniowiecznego zespołu miejskiego. Specyficzny klimat prezentowało miasto w życiu codziennym. Jak pisze Jerzy Serczyk we „Wspomnieniu o Toruniu z czasów Drugiej Rzeczypospolitej 1920-1939”: „Toruń (…) był bowiem miastem bardzo mieszczańskim, bardziej może niż inne miasta w Polsce, nie wyłączając Krakowa (…). Mieszczaństwo toruńskie: rzemieślnicy, drobni i średni kupcy, urzędnicy samorządowi, pracownicy miejscy, odznaczało się właściwościami wytworzonymi w walce narodowej w XIX i w początkach XX wieku: wytrwałością, solidnością zawodową, na ogół surową obyczajowością. Towarzyszył temu bez wątpienia pewien społeczny i światopoglądowy konserwatyzm, trzeba jednak i o tym pamiętać, że wywodził się on nie tylko z indywidualnego, czy też klasowego egoizmu (…), lecz, że miał i swe pobudki wyższego rzędu. Był to w warunkach, w jakich żyła ludność polska w zaborze pruskim, czynnik cementujący solidarność i odporność narodową (…). Jeśli więc udało im się zasłużyć w tym względzie na wypowiedzianą półgębkiem niemiecką pochwałę, to dowód najlepszy, że owe mieszczańskie cnoty zdały dość trudny egzamin.”

Nadal, zwłaszcza od lat 30. XX w. kreowane były funkcje przemysłowo-handlowe Bydgoszczy, a w mieście tym zlokalizowało się wiele samorządów gospodarczych. Dodatkowym czynnikiem było położenie miasta na nowowybudowanej magistrali węglowej Śląsk-Gdynia. W Bydgoszczy głównym czynnikiem miastotwórczym był więc przemysł, rozwój którego pogłębiał nawet dystans w tym względzie Bydgoszczy w stosunku do Torunia i innych miast Pomorza. Właśnie te argumenty były główną treścią rezolucji uchwalonej przez władze Bydgoszczy w 1936 r. (a więc na 2 lata przed wprowadzonym powiększeniem województwa Pomorskiego) o konieczności przeniesienia stolicy województwa. Sugerowano też całkiem bezzasadne argumenty, że Bydgoszcz była centralnie położona i miała korzystniejszą komunikację z Pomorzem, że była zapleczem ekonomicznym Gdyni. Teza, że stolicą powinno być największe miasto nie znajdowała większego potwierdzenia w życiu, o czym świadczą przykłady z innych państw, a także historia XIX-wiecznej Bydgoszczy. Całkowicie bezpodstawne i nie mające wiele wspólnego z rzeczywistością były natomiast argumenty mówiące o Bydgoszczy jako rzekomo silnym ośrodku kulturalnym „promieniującym na całe Pomorze”, a także o braku lokali na siedziby licznych urzędów w Toruniu, w obliczu wzniesienia właśnie w tym celu kilku gmachów w stolicy Pomorza (władze miejskie Torunia oddały bezpłatnie gmachy dla urzędów i instytucji państwowych oraz wartościowe tereny przeznaczone pod budowę gmachów Dyrekcji Lasów Państwowych i Dyrekcji Dróg Wodnych; ponadto miasto samo wybudowało gmach dla dyrekcji kolejowej, zawsze świadcząc w ten sposób na rzecz skarbu państwa).

W 1939 r. wybuch II wojny światowej przerwał intensywny rozwój obu miast i przerwał rozwój Torunia, jako siedziby „Wielkiego Pomorza”.
 

 

5. Bydgoszcz nadrzędna
 
Urząd Wojewódzki Pomorski zaczęto organizować w Toruniu 5. lutego 1945 r. Natomiast w Bydgoszczy koncepcję przeniesienia władz wojewódzkich do Bydgoszczy od razu forsowała tamtejsza organizacja Polskiej Partii Robotniczej z komunistą Antonim Alsterem na czele, działaczem Polskiej Partii Robotniczej. Swoje stanowisko motywowała argumentami znanymi z okresu przedwojennego. Teraz jednak, wobec ustytuowania Bydgoszczy w nowych-zmienionych granicach województwa pomorskiego, bardziej nierzeczywiste niż poprzednio okazały się jej argumenty centralnym i dogodnym położeniu komunikacyjnym, ponieważ to właśnie Toruń w nowych okolicznościach zyskał jeszcze bardziej centralne położenie niż położenie w dawnym województwie i lepszą łączność komunikacyjną. Na 18 powiatów województwa aż 12 „ciążyło” obszarem do Torunia i miało z nim lepszą łączność drogową i kolejową.
Jednakże najważniejszym argumentem było to, że Bydgoszcz stanowiła silny ośrodek przemysłowy, a zarazem największe skupisko klasy robotniczej, co stanowiło podporę dla działalności Polskiej Partii Robotniczej i państwowych organów nowej władzy ludowej, w przeciwieństwie do tradycyjnie mieszczańsko-intelektualnego i opanowanego przez działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej Torunia. „Ponieważ Bydgoszcz jest miastem robotniczym (...) przeto słusznym było nasze założenie, że te najwyższe władze administracyjne powinny być pod stałą kontrolą mas pracujących i partii demokratycznych, a w Toruniu prawdopodobnie województwo byłoby pod naciskiem mieszczaństwa, kryjącego w sobie pozostałości reakcyjne” – zanotowano w protokole z 1. września 1945 r. z plenum Komitetu Miejskiego PPR w Bydgoszczy słowa I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PPR, Antoniego Alstera.

Decydującą rolę w kwestii przeniesienia siedziby województwa z Torunia do Bydgoszczy odegrały więc względy polityczne, a szczególnie walka o władzę. Tak więc w marcu 1945 r., na polecenie sekretarza Komitetu Centralnego PPR, Władysława Gomułki - przychylającego się do stanowiska A. Alstera - Rząd Tymczasowy RP bez żadnych konsultacji i dyskusji podjął decyzję o przeniesieniu stolicy województwa pomorskiego z Torunia do Bydgoszczy. Zresztą to przeniesienie nigdy nie znalazło żadnego umocowania prawnego w dekretach lub ustawach, żadnego potwierdzenia w dokumentach Sejmu (Krajowej Rady Narodowej) ani Ministerstwa Administracji Publicznej, co potwierdza polityczny charakter decyzji. Jedynym dokumentem była lakoniczna informacja pełnomocnika rządu RP w Toruniu, Henryka Świątkowskiego, zamieszczona w Dzienniku Urzędowym Województwa Pomorskiego w Toruniu (jeszcze…) z dn. 17. marca 1945 r.: „Zapadła decyzja Rządu Rzeczpospolitej o przeniesieniu siedziby Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego z Torunia do Bydgoszczy. Decyzja ta będzie w najbliższym czasie wykonana. Uzasadnieniem takiej decyzji Rządu jest niewątpliwy fakt, że Bydgoszcz stanowi ośrodek przemysłowy i robotniczy Pomorza oraz centrum komunikacyjne. Z tego powodu Bydgoszcz winna być ośrodkiem administracji publicznej na Pomorzu (...)”

Fizyczne przenoszenie Urzędu trwało jeszcze w 1946 r., a niektóre wydziały zlokalizowane były w Toruniu nawet dłużej. Spowodowane to było poważnymi trudnościami lokalowymi - po prostu w Bydgoszczy nie było odpowiednich gmachów, a także odpowiedniej kadry urzędników (w 1945 r. ok. 80% pracowników urzędu dojeżdżało z Torunia).
W Toruniu pozostało wprawdzie kilka agend, urzędów i instytucji administracji wojewódzkiej i państwowej oraz placówek kulturalnych, jednakże już w drugiej połowie lat 40. (do 1948 r.), w miarę wzrastania tendencji centralistycznych, i one zostały przeniesione do Bydgoszczy (np. zniszczono bujną toruńską wielowiekową tradycję czasopiśmienniczą poprzez likwidację gazet miejscowych i wywóz parku maszynowego drukarń toruńskich do Bydgoszczy, aż do 1967 r. władze województwa nie zezwoliły na powstanie odrębnego toruńskiego dziennika; przeniesiono toruńską Pomorską Rozgłośnię Polskiego Radia; aby móc wywieźć z Torunia część zaplecza teatralnego połączono toruński Teatr Ziemi Pomorskiej (dziś Teatr im. W. Horzycy) z praktycznie nieistniejącą sceną bydgoską; przeniesiono orkiestrę symfoniczną wraz z nowymi członkami przybyłymi do Torunia z Wilna, z której w 1946 r. utworzono dzisiejszą Filharmonię Pomorską w Bydgoszczy; inne liczne organizacje i instytucje kulturalne, urzędy, np. dowództwo Pomorskiego Okręgu Wojskowego, Pomorską Izbę Rzemieślniczą, Sąd Apelacyjny i in.).
Wytworzona sytuacja jeszcze bardziej zaostrzyła istniejący antagonizm między obydwoma miastami. Nadal krążyły również pogłoski o tymczasowości tego stanu rzeczy, tym bardziej, że nazwa województwa [pomorskie – red.] nie wskazywała jednoznacznie na jego stolicę. Od samego początku różne partie, ugrupowania polityczne i społeczne zgłaszały wnioski w sprawie przywrócenia w Toruniu stolicy województwa. Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Toruniu zastanawiało się nawet nad wniesieniem sprawy na obrady plenarne Rady, celem powzięcia uchwały domagającej się reaktywowania w Toruniu siedziby Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego. Jednak pod naciskiem Ministerstwa Administracji Publicznej sprawa ta została zdjęta z porządku obrad w dn. 22 stycznia 1948 r. Nazajutrz bowiem problem ten raz jeszcze powrócił na forum Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, która w specjalnie podjętej uchwale jednoznacznie stwierdziła, że dotychczasowa siedziba władz województwa pomorskiego pozostanie w Bydgoszczy, a wszelkie wiadomości na temat jej przeniesienia do Torunia są wysoce szkodliwe, bo „wprowadzają nastroje niezdrowej konkurencji, podważają spokój w pracy i stałość zarządzeń państwowych.”” (Ryszard Sudziński: „Problem stołeczności województwa pomorskiego przed i po II wojnie światowej”).

Degradacja Torunia nastąpiła nie tylko w sferze administracyjnej, gdyż mimo, że w pierwszych latach powojennych „w życiu kulturalnym Torunia dokonały się niezwykle ważne przeobrażenia, w wyniku których miasto szybko awansowało do miana czołowego na Pomorzu i liczącego się w skali kraju ośrodka kultury, nauki i sztuki (…)” to jednak „ten dynamiczny i wszechstronny rozwój toruńskiego środowiska kulturalnego nie trwał długo (…)” (Ryszard Sudziński: „Toruń dawny i dzisiejszy”). Bowiem już w latach 1949-51 upaństwowiono teatry, kina, księgarnie, wydawnictwa i archiwa. Jednocześnie do nowej stolicy województwa przesunięte zostały wszelkie decyzje w sprawach finansowych, kadrowych i programowych poszczególnych toruńskich instytucji. Ograniczenie kompetencji władz miejscowych oraz kontrola i kierowanie inicjatywami lokalnymi doprowadziły do zaniku w Toruniu wszelkiej żywiołowości w kulturze. „Przejawem nowych tendencji była likwidacja wielu placówek i inicjatyw kulturalnych bądź ich komasacja z podobnymi instytucjami działającymi w Bydgoszczy (…).” (Ryszard Sudziński: „Toruń dawny i dzisiejszy”).

Wraz z przeniesieniem siedziby województwa do Bydgoszczy i degradacją Torunia do rangi powiatu w centralistycznym systemie socjalistycznym, rozpoczął się dla tego miasta jeden z najgorszych okresów w jego siedmiowiekowej, propolskiej historii. Degradacja ta pociągała za sobą cały szereg konsekwencji, których wielowątkowym i dalekosiężnym skutkiem było zastopowanie rozwoju gospodarczego, ekonomicznego oraz kulturalnego Torunia w ciągu kilku następnych dekad. Okres ten cechował się wielkim zastojem, marazmem i degradacją, gdyż nie tylko niemal wszystkie instytucje i ośrodki decyzyjne przeniesiono do Bydgoszczy, ale przez długie dziesięciolecia wojewódzka Bydgoszcz wydawała się celowo dzielić środki finansowe i inwestycje tak, aby dla Torunia zawsze przypadało niewiele (co potwierdza np. memoriał z 1956 r. opracowany pod kierunkiem architekta miejskiego w Toruniu, o czym dalej). Inicjatywa koncentracji wszelkich dziedzin działalności, od społeczno-kulturalnej po gospodarczą, w stolicy województwa wypływała od władz w Bydgoszczy, a następnie była akceptowana i popierana przez władze centralne, które także dążyły do przejęcia przez miasta wojewódzkie całości instytucji i kompetencji.
Lokalizacja instytucji decyzyjnych w zakresie administracji i gospodarki w Bydgoszczy spowodowała uprzywilejowanie gospodarcze tego miasta i prężny rozwój jego przemysłu. Obniżyła się natomiast zdecydowanie aktywność gospodarcza Torunia i jego dynamika rozwoju, zwłaszcza w dziedzinie przemysłu.
Wytyczne określające wielkość nakładów inwestycyjnych i przez to taki a nie inny stopień rozwoju bądź nie-rozwoju Torunia wydawane były przez instytucje wojewódzkie w Bydgoszczy: Wydział Przemysłowy Komitetu Wojewódzkiego PPR (później PZPR), takiż wydział Urzędu Wojewódzkiego, Biuro Regionalne Centralnego Urzędu Planowania, Regionalna Dyrekcja Planowania Przestrzennego, później Biuro Regionalne Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego i Wojewódzka Komisja Planowania Gospodarczego. One też zatwierdzały lub odrzucały plany i projekty wysuwane przez jednostki miejskie w Toruniu, dotyczące spraw lokalnych.
Działania takie i postępujące z każdym rokiem ograniczenia w każdych, najdrobniejszych sprawach Bydgoszczy wobec Torunia (np. wysokości budowanych hoteli, wysokości stawianych na ulicach lamp, organizowanych imprezach kulturalnych), wywołały zrozumiałe frustracje w Toruniu. Pogłębiały je jeszcze bardziej hymny pochwalne o Bydgoszczy jako wielkiej stolicy województwa, nadawane w Pomorskiej Rozgłośni Polskiego Radia w Bydgoszczy (dzisiejszym Radiu PiK), zresztą też przeniesionej z Torunia.

Rekompensatą za utratę rangi administracyjnej i decyzyjnej miało być pozostawienie Torunia jako "głównego ośrodka kulturalnego i naukowego", poprzez utworzenie w 1945 r. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, pierwszej uczelni akademickiej w północnej Polsce, przy której zaczęły powstawać nowe organizacje, stowarzyszenia kulturalne i naukowe. Jednakże i one na skutek centralizacji, zostały albo zlikwidowane, albo do 1948 r. przeniesione do Bydgoszczy, która nie dość, że nie posiadała odpowiednich tradycji, to i zaplecza, infrastruktury i kadry naukowej i merytorycznej, ani żadnych innych racjonalnych podstaw (istniały też nieformalne zakusy przeniesienia całego Uniwersytetu do Bydgoszczy; świadomie i jawnie natomiast rozwój uniwersytetu był w latach 50. hamowany przez wojewódzkie czynniki polityczne).
Także i w późniejszych latach wiele instytucji zostało przeniesionych z Torunia (np. w 1966 r. Kuratorium Oświaty Okręgu Szkolnego, w 1968 najstarsza w Polsce, posiadająca cenne i bogate zbiory (w tym liczne starodruki) Wojewódzka Biblioteka Pedagogiczna, w 1971 zlikwidowane w Toruniu Studium Nauczycielskie weszło w skład Wyższej Szkoły Nauczycielskiej powołanej w Bydgoszczy (późniejszej Wyższej Szkoły Pedagogicznej, następnie Akademii Bydgoskiej a od 2005 r. uniwersytetu)). Takich przykładów można wskazać więcej.

Centralne zarządzanie w państwie totalitarnym, jakim po II wojnie stała się Polska, adorowało szczególnie funkcje administracyjne, które w znacznie większym stopniu niż dotychczas decydowały o rozwoju miast, i którym podporządkowano wszelkie dziedziny życia. „W nakazowo-autokratycznym systemie Polski Ludowej funkcja administracyjna, zwłaszcza szczebla wojewódzkiego, w znacznie większym stopniu niż dotąd decydowała o rozwoju miast. Świadczy o tym szybki awans utworzonych po II wojnie światowej siedzib wojewódzkich (np. Bydgoszcz, Rzeszów, Koszalin, Olsztyn, Opole). Zapewniała im ona większe środki inwestycyjne oraz preferowała w rozdzielnictwie reglamentowanych surowców i towarów. Widać to dobrze na przykładzie Bydgoszczy, w której skoncentrowano siedziby większości ważnych instytucji politycznych, gospodarczych, a następnie także oświatowych i kulturalnych.” (Ryszard Sudziński: „Problem stołeczności województwa pomorskiego przed i po II wojnie światowej). Toruń jako miasto powiatowe w scentralizowanym systemie zarządzania posiadał więc niezwykle ograniczone możliwości samodzielnego rozwoju.
W latach 40. i 50. XX w. nastąpił więc intensywny rozwój industrializacji Bydgoszczy, która miała zapewniony przydział centralnych środków inwestycyjnych i towarów; skoncentrowano w tym mieście wszystkie instytucje polityczne, gospodarcze, oświatowe, kulturalne, nie bacząc na brak merytorycznych przesłanek w postaci np. środowiska naukowego czy tradycji. Tylko sama liczba ludności w latach 1950-1960 w Bydgoszczy wzrosła o 43%, podczas gdy w Toruniu jedynie o 30%, nie wspominając o dynamice wzrostu potencjałów gospodarczych obu miast. W Bydgoszczy bowiem do połowy lat 50. doszło do „przeindustrializowania”. Wymownym jest choćby fakt, że w okresie planu 6-letniego w wyniku politycznych decyzji wojewódzkich w Bydgoszczy na budownictwo przemysłowe przypadło 6-krotnie więcej funduszy, a na budownictwo mieszkaniowe aż 13-krotnie więcej niż w Toruniu.

Toruń tymczasem - niczym po I zaborze pruskim - skazany był na wegetację pomimo pojawienia się nowego czynnika miastotwórczego, jakim był ośrodek akademicki, jednak także trzymany w ryzach władz centralnych i nie cieszący się żadną autonomią. Miasto pozbawione środków na inwestycje przemysłowe i rozwój (co ujemnie oddziaływało na pozostałe dziedziny życia), odznaczane wyraźną niechęcią władz wojewódzkich w Bydgoszczy, utraciło wpływy finansowe, samodzielność kulturalną i oświatową, żyło "z dnia na dzień". Jakże miało to nie pogłębiać antagonizmów między dynamicznie rozwijającą się Bydgoszczą, a przeżywającym stagnację Toruniem, dawnym emporium hanzeatyckimWielkim Miastem Pruskim?
Niezadowolenie władz miejskich z takiej sytuacji wyrażane było uchwałami, memoriałami, począwszy już od roku 1945 oraz nanoszeniem licznych poprawek i uzupełnień do projektów bydgoskiej Wojewódzkiej Komisji Planowania Gospodarczego w ciągu lat następnych. Na przykład w 1956 r. zespół autorski pod kierunkiem architekta miejskiego S. Modrzejewskiego opracował specjalny memoriał, w którym zwrócono uwagę wojewódzkim organom planowania na „wadliwy” układ stosunków gospodarczych w Toruniu. Stwierdzono, że potencjał miastotwórczy był w przypadku Torunia niewystarczający i nie zapewniał prawidłowego rozwoju przestrzennego. Autorzy, podkreślając niekorzystną dla Torunia sytuację gospodarczą - gdzie niemal całość funduszy i środków inwestycyjnych lokowana była w Bydgoszczy - wynikającą z niskiego poziomu uprzemysłowienia, postulowali „uzdrowienie struktury gospodarczej miasta poprzez jego industrializację i rozwój budownictwa mieszkaniowego”, proponując lokalizację konkretnych zakładów i fabryk. Z innych postulatów wysuwanych w memoriale trzeba wymienić koncepcję przywrócenia w Toruniu ośrodka wojewódzkiego, niezależnego od decyzji i wytycznych instytucji bydgoskich, „aby stworzyć odpowiednie warunki do samodzielnego kierowania gospodarką miejską, administracyjną i kulturą”.
Również Miejska Rada Narodowa długo musiała przekonywać władze wojewódzkie „o słuszności postulatów wysuwanych przez MRN w Toruniu. Dopiero w 1957 r. stosunek Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy do potrzeb Torunia uległ wyraźnej poprawie. Dotyczyło to zwłaszcza inwestycji” (protokół z 6. sesji MRN, 4.12.1957.).
Toruń zajmujący w województwie bydgoskim 2. miejsce pod względem liczby mieszkańców, znajdował się dopiero na 4. miejscu pod względem uprzemysłowienia, mierzonego jako stosunek liczby pracujących do liczby mieszkańców. Do końca lat 50. dynamika rozwoju Bydgoszczy, zwłaszcza w dziedzinie nakładów na przemysł, znacznie wyprzedzała rozwój Torunia, którego tempo rozwoju było nawet niższe niż przeciętne miasto województwa.

Dopiero lata 60. i 70. XX w. w wyniku ww. postulatów toruńskich przynoszą Toruniowi inwestycje przemysłowe (powstały wielkie zakłady przemysłowe, jak m.in.: "Elana", "Merinotex", "Towimor" i in., ale np. planowaną tu fabrykę celulozowo-papierniczą ulokowano w Przechowie koło Świecia), ale z drugiej strony niedorozwój usług i infrastruktury miejskiej, co powodowało dysharmonię w rozwoju miasta, podczas gdy w Bydgoszczy rozwój usług i infrastruktury społecznej (gospodarka komunalna i mieszkaniowa, oświata, kultura, ochrona zdrowia, handel itp.) był nadal wysoki.
Po raz pierwszy w okresie powojennym właśnie teraz, w latach 1960-1975, tempo przyrostu liczby ludności w Toruniu (42%) przewyższyło (wprawdzie niewiele) tempo w Bydgoszczy (39%), co jednak wcale nie oznacza znacznego jego awansu znaczeniowego w dziedzinie administracji i gospodarki w stosunku do Bydgoszczy. Również przeciętne roczne nakłady inwestycyjne w przemyśle w Toruniu w latach 1961-1973 były średnio 2-krotnie wyższe niż w Bydgoszczy.
Więcej o zmianach liczby ludności obu miast na przestrzeni wieków tutaj.
 

 

6. Toruń "samodzielny"
 
Nową szansą dla Torunia było utworzenie w 1975 r. województwa toruńskiego. Objęło ono w całości historyczną Ziemię Chełmińską (oraz niewielkie północno-zachodnie skrawki Ziemi Dobrzyńskiej), a więc pod względem historycznym, kulturowym, etnicznym i geograficznym było niemal jednolite. Jednak ta reforma administracyjna powodowana głównie względami politycznymi scentralizowała bardziej państwo, osłabiając przy tym ośrodki regionalne, tym bardziej nowe miasta wojewódzkie. Ponowne utworzenie z Torunia miasta wojewódzkiego jedynie w niewielkim stopniu wpłynęło na dalszy jego rozwój, na który władze miasta nadal miały niewielki rzeczywisty wpływ. Ranga Torunia nie była więc zbyt wielka i miasto dalej pozostawało pod wpływami dotychczasowych instytucji wojewódzkich w Bydgoszczy, z których większość zmieniła nazwę na „regionalne" czy „okręgowe”, obsługując teraz trzy nowe województwa, a więc teren dawnego województwa bydgoskiego. „Z tych względów ranga stołeczności nadanej miastu w połowie lat 70. nie może być porównywalna z pozycją, jaką dawał Toruniowi podobny awans w Polsce międzywojennej” (Ryszard Sudziński: „Problem stołeczności województwa pomorskiego przed i po II wojnie światowej”). „W tej konfiguracji ranga nowych siedzib wojewódzkich nie była duża, a siła przebicia dotychczasowych stolic regionalnych znacznie większa, o czym świadczy np. dynamiczny wzrost szkolnictwa wyższego w Bydgoszczy i stagnacja w tym względzie w Toruniu." (Ryszard Sudziński: „Uwarunkowania i czynniki rozwoju Bydgoszczy w okresie industrializacji miasta…”). Symbolicznym był fakt, że pierwszy wojewoda toruński, Jan Przytarski, był bydgoszczaninem; przez jakiś czas dojeżdżał nawet do pracy. Oczywiście nie podobało się to mieszkańcom Torunia, którzy zastanawiali się, czy w mieście, w którym działa uniwersytet , nie ma osoby, która mogłaby piastować takie stanowisko.
Na dodatek w Bydgoszczy zaczęły powstawać nowe szkoły wyższe (np. Akademia Medyczna (o którą w 1950 r. wspólnie starał się UMK), Muzyczna), nowe urzędy i agendy rządowe, oddział TVP i inne (w Toruniu wprawdzie również, ale w znacznie mniejszej liczbie) o charakterze regionalnym, funkcjonujące w oparciu o stary podział administracyjny. Jeżeli chodzi o tempo przyrostu mieszkańców, przodował Toruń (w latach 1975-2000 wzrost o 36%, a w Bydgoszczy jedynie o 19%), nie odzwierciedlało to jednak wzrostu jego znaczenia i rangi w tym regionie.

Atmosfera między sąsiadami nie była więc spokojna, a podgrzały ją jeszcze bardziej lata 90. XX w. przynosząc publiczne dyskusje i debaty o nowym, kolejnym podziale administracyjnym państwa. Każde z dwóch miast pretendowało do roli stolicy nowego województwa. Pojawiające się pomysły powrotu do stanu sprzed 1975 r. były dla Torunia nie do przyjęcia, a na rękę dla Bydgoszczy. Wariantem szczególnie popieranym przez środowisko toruńskie był podział na około 25 średnich województw. Opracowujący program reformy rząd Jerzego Buzka skłaniał się natomiast do niewielkiej liczby województw (8-12), gdzie nie przewidywano miejsca ani dla Torunia, ani dla Bydgoszczy. To z kolei nie przypadało do gustu także wielu innym dotąd miastom wojewódzkim, co ostatecznie doprowadziło do wersji 16 województw, wśród których znalazło się to ze stolicą w Bydgoszczy, ale bez Torunia, który w takiej sytuacji usilnie dążył do wejścia w skład województwa pomorskiego z Gdańskiem w roli głównej. W ostatniej chwili Sejm podjął jednak decyzję, aby włączyć Toruń i Ziemię Chełmińską do województwa kujawsko-pomorskiego, a miasto to uhonorować godnością jednej z dwóch jego stolic.
 

 

7. "Metropolia" bydgosko-toruńska
 
Od 1. stycznia 1999 r. oba miasta stanowią więc znowu jedno województwo kujawsko-pomorskie - twór niebywale sztuczny, stanowiący zlepek różnych regionów historycznych, etnograficznych i geograficznych. Siedzibą władz rządowych została Bydgoszcz, a władz samorządowych Toruń. Taki podział - ustanowiony kompromisowo, niemal w ostatniej chwili i przy intensywnie budowanym lobby politycznym - miał być rekompensatą (po długich i burzliwych sporach) od parlamentu polskiego dla Torunia za włączenie go do jednego województwa razem z Bydgoszczą, co od początku stanowczo Toruń odrzucał, nie chcąc powrotu do znanej sytuacji dyktatu, "spychania poza główny nurt inwestycyjny" i uszczuplania swoich zasobów np. kulturalnych sprzed 1975 r. Jednak jednym z warunków pomyślnego rozwoju tego województwa - a tym bardziej "metropolii toruńsko-bydgoskiej" - jest zachowanie pewnej równowagi i autentycznego partnerstwa między jego dwiema stolicami.

W tej konfiguracji władze wojewódzkie i miejskie obu miast wyrażają chęć współpracy i oficjalnie odżegnują się od wszelkich konfliktów i sporów, które i tak ujawniać się będą, choćby we wzajemnym konkurowaniu o nowe czynniki rozwojowe (np. w 2001 r. o lokalizację nowych instytucji, jak oddziału Instytutu Pamięci Narodowej oraz Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, które ostatecznie powstały w Bydgoszczy, czy m.in. w 2008 r. o ustanowienie siedziby sądu apelacyjnego (który w Toruniu istniał w latach 1920-33, 1938-39, 1945-49, po czym przeniesiony - jak wiele innych instytucji - do Bydgoszczy po 20 miesiącach został zlikwidowany), a także w tymże roku zabiegi Bydgoszczy o ustanowienie „siedziby urzędu metropolitarnego na stałe w Bydgoszczy” oraz postulaty odebrania Toruniowi urzędu marszałkowskiego).
W 2004 r. podniosło się larum w Bydgoszczy, gdy okazało się, że to w Toruniu (mieście, które od zawsze było centrum sztuki, dziś uznanym przez UNESCO za światowe dziedzictwo ludzkości, siedzibie uniwersyteckiego Wydziału Sztuk Pięknych) a nie w Bydgoszczy minister kultury proponuje stworzyć jedno z szesnastu w kraju Centrów Sztuki Współczesnej. Pretensje bydgoszczan publikowała licznie lokalna prasa.
Nową kwestią była też inicjatywa bydgoskiej Akademii Medycznej i autonomiczna decyzja senatów toruńskiego uniwersytetu i Akademii Medycznej o jej włączenie w struktury Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, podważana szczególnie wśród politycznych kręgów bydgoskich, według których sprowadzi się to tylko do wyprowadzenia medycyny do Torunia. „Toruń zrobił w tej kwestii dla Bydgoszczy wiele dobrego - połączył ją z dobrym europejskim uniwersytetem. Bydgoszcz nie przyjęła tego z wdzięcznością, co gorsza, w groteskowych wypowiedziach nie przodowali zwykli mieszkańcy, ale politycy, którzy propagowali szowinizm w celu budowania własnych karier.” (Bogdan Lewandowski, radny wojewódzki).

W ciągu kilku lat po reformie administracyjnej w 1999 r. z Torunia (jednej z dwóch „stolic” województwa) do Bydgoszczy znowu - jak po 1945 r. - przenoszone są lub likwidowane kolejne urzędy i instytucje publiczne, co wzmaga niechęć i nieufność wśród torunian do sąsiada (np. Biuro Terenowe Funduszy Świadczeń Gwarantowanych, Narodowy Bank Polski, laboratorium kryminalistyczne policji, Stacja Kontroli Pojazdów Policji, Telekomunikacja Polska, regionalne jednostki organizacyjne Poczty Polskiej (>>>), Straż Graniczna, biuro Kujawsko-Pomorskiej Organizacji Turystycznej, Wojewódzkie Centrum Informacji Turystycznej (!) i inne, nie wymieniając tych, które zostały w Toruniu zlikwidowane „automatycznie” w 1999 r. w momencie realizacji reformy administracyjnej i likwidacji województwa toruńskiego). A wiadomo, że urzędy administracji państwowej, służby fiskalne, instytucje wymiaru sprawiedliwości, różne służby i inspekcje organów państwa i in. to nie tylko miejsca wysokowykwalifikowanej pracy, to oznaka prestiżu, to - ze względu na ich służebny charakter - wyznacznik atrakcyjności lokalizacyjnej miasta dla wielu innych sfer działalności, a rozwoju przedsiębiorczości w szczególności.

W tym miejscu warto wspomnieć, że pomimo, iż w oficjalnej nomenklaturze prawnej nie funkcjonuje termin „stolica województwa” (a jedynie „siedziba sejmiku województwa” lub „siedziba wojewody”), to w Bydgoszczy nieustannie podkreślają swoją jedyną stołeczność. Czyni to zarówno prasa, środowiska polityczne i społeczne, przypominając w tym rozbiegu nawet „chlubny” fakt, że w czasach staropolskich Bydgoszcz była „stolicą kasztelani” – fakt w żaden sposób wyjątkowy, bo kasztelania później była odpowiednikiem ledwie powiatu, a tym bardziej mało prestiżowy, że dawna kasztelania bydgoska zaliczana była oficjalnie do „drugiej ligi”: w hierarchii ważności w urzędach senatorskich kasztelanowie mniejsi, tzw. drążkowi (w tym kasztelan bydgoski) zasiadali na samym końcu na ławach, za wszystkimi kasztelanami większymi, tzw. krzesłowymi.

Tak szumnie deklarowana przez lokalnych polityków chęć współpracy, przyjaźni obu miast (prezydenci np. wspólnie na rowerach widowiskowo otwierali rowerowy "szlak przyjaźni" łączący oba miasta) i twierdzenia o funkcjonowaniu wyimaginowanych konfliktów nijak się mają do poczynań niektórych z nich, którzy w praktyce robią zupełnie odwrotnie; ich działania doprowadzają raczej do pogłębiania tych konfliktów. "Wspólnie i równomiernie rozwijamy województwo", ale "dominującą rolę odgrywać ma Bydgoszcz: tu mają powstać nowe instytucje publiczne" (lub trzeba je przenieść z Torunia).
Swego rodzaju ciekawostką było zignorowanie i nie zaproszenie przewodniczącego rady miasta Torunia na organizowany w Bydgoszczy przez tamtejsze władze miejskie w czerwcu 2005 r. konwent przewodniczących rad miejskich 18 miast wojewódzkich.
Szczyt swojej prowadzonej od dłuższego czasu aroganckiej postawy wobec Torunia osiągnął w sierpniu 2005 r. wojewoda Romuald Kosieniak urzędujący w Bydgoszczy, o czym intensywnie informowały lokalne media. Na internetowym czacie Urzędu Wojewódzkiego z dumą podkreślał, że "za mojej kadencji żadna instytucja rządowa nie powstała w Toruniu", że przeniósł straż graniczną z Torunia do Bydgoszczy, że ośrodek doradztwa rolniczego powstał w podbydgoskim Minikowie (przeniesiony z podtoruńskiego Przysieka), że walczy o sąd i prokuraturę apelacyjną dla Bydgoszczy. Mówił też, że idea bydgosko-toruńskiego obszaru metropolitarnego jest dobra, ale pod warunkiem, że wiodącą rolę będzie tu odgrywać Bydgoszcz. Podjął się dywagacji na temat obejścia prawa i możliwości przeniesienia Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego z Torunia do Bydgoszczy. Wypowiedzi takie poważnie bulwersują w Toruniu i jednoznacznie udowadniają i potwierdzają wizerunek "zaborczej" Bydgoszczy oraz ciągnące się od stuleci konflikty, animozje i antagonizmy toruńsko-bydgoskie.
W związku z tymi niepokojącymi wypowiedziami prezydent Torunia, Michał Zaleski w sierpniu 2005 r. wydał specjalne oświadczenie, w którym znalazły się słowa m.in. „Województwo kujawsko-pomorskie powstało w wyniku swego rodzaju "kontraktu obywatelskiego", który ustanawiał wyraźny podział funkcji dwóch stolic regionu. Bydgoszcz została siedzibą władz rządowych, Toruń - samorządu (a więc sejmiku i Urzędu Marszałkowskiego). Nie zaistniały żadne okoliczności, które dawałyby powód do zmiany tego ustalonego przez Sejm RP podziału. Sugerowanie przez najwyższego urzędnika rządowego w regionie możliwości rewizji owego "kontraktu" spowodować może jedynie niepotrzebne animozje, które samorządy i mieszkańcy obu miast z takim trudem starają się przełamywać. Władze miejskie Torunia zdecydowanie negatywnie oceniają postawę Pana Wojewody. (…) Władze Torunia zdecydowanie negatywnie reagują także na wypowiedź dotyczącą roli Torunia w przyszłej aglomeracji. Metropolia bydgosko-toruńska ma sens jedynie wówczas, gdy oba największe miasta regionu będą pełniły w niej równorzędną rolę i nawzajem uzupełniały swoje funkcje. Jest to także warunek społecznej zgody na jej powstanie.
Władze Torunia będą wyrażały stanowczy sprzeciw wobec każdej próby deprecjacji roli naszego miasta na potrzeby kampanii wyborczej i reagować będą na każdy przypadek wykorzystywania zaszłości toruńsko-bydgoskich zarówno ze strony polityków bydgoskich, jak i toruńskich
”.

Kwestia przeniesienia do Bydgoszczy siedziby marszałka województwa pojawiła się też w sierpniu 2006 r. Bydgoscy politycy zabiegając w czasie nowego podziału administracyjnego Polski w 1999 r. o urząd wojewódzki dla swojego miasta i proponując lokalizację w Toruniu urzędu marszałkowskiego – nowego tworu, nieznanego dotąd w strukturach administracji w Polsce - nie przypuszczali zapewne, że rola urzędów marszałkowskich, faktycznie sprawujących zarząd w województwie, będzie tak duża i coraz większa. Kiedy więc dziś okazuje się, że to właśnie urząd marszałkowski i sejmik samorządowy mają coraz znaczniejsze kompetencje niż urząd wojewódzki, bydgoscy politycy PiS postanowili zawalczyć o niego i przenieść do swojego miasta. Jednym z pretekstów ma być rzekome „traktowanie Bydgoszczy po macoszemu” i preferowanie Torunia przy podziale przez urząd unijnych dotacji. W latach 2004-2006 Toruń otrzymał w przeliczeniu na 1 mieszkańca 394 zł, Bydgoszcz 252 zł, ale wynika to z małej aktywności urzędu miejskiego Bydgoszczy w pozyskiwaniu pieniędzy, w porównaniu z dużą liczbą wniosków złożonych przez władze Torunia – tłumaczy marszałek Achramowicz (np. urząd miasta w Bydgoszczy złożył wnioski dotyczące tylko 4 projektów inwestycyjnych do Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego na łączną wartość 50,1 mln zł i dostał 100%, a urząd toruński złożył 17 projektów o łącznej wartości 100 mln zł i dostał dofinansowanie tylko na 7 z nich na łączną kwotę 55,7 mln zł.).
Formułowanie takich planów ze strony polityków bydgoskich zmusiło prezydenta Torunia do wystosowania oficjalnego oświadczenia w tej sprawie (kolejnego w sprawie pretensji Bydgoszczy), w którym pisze m.in.: „zdajemy sobie sprawę z kilkudziesięcioletniego spychania Torunia poza główny nurt inwestycyjny w dawnym tzw. dużym województwie [bydgoskim 1945-1975 – red.] i w kraju. Dziś usilnie i często skutecznie zabiegamy o poprawę tej sytuacji korzystając m.in. z możliwości ubiegania się o fundusze z Unii Europejskiej (...) Stanowczo sprzeciwiam się każdej próbie podważania równowagi osiągniętej w naszym województwie dzięki ustanowieniu jego dwustołeczności. Wielkim wysiłkiem mieszkańców Toruń zdobył wysoką pozycję w kraju i w Europie, znajdując potwierdzenie m.in. w obecności na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO czy wysokiej pozycji toruńskiego uniwersytetu. Próba dyskredytowania tych osiągnięć przez umniejszanie sukcesów i znaczenia Torunia jako ośrodka regionalnego budzi mój sprzeciw”.

Przekonanie, iż „Bydgoszczy się należy” przypomniano znowu przy okazji wyboru marszałka województwa w listopadzie 2006 r. Kiedy okazało się, że w głosowaniu sejmiku zwyciężył Piotr Całbecki, który zresztą otrzymał też najwięcej głosów w wyborach powszechnych – bydgoscy radni sejmiku obrazili się i opuścili obrady: Całbecki jest torunianinem, a proponowany przez polityków bydgoskich kandydat z Bydgoszczy nie wzbudził zainteresowania radnych. Jeśli ktoś wyraźnie wygrywa wybory, jest naturalnym liderem największego w sejmiku klubu i jeśli ma odpowiednie kompetencje, to powinien brać odpowiedzialność za rządy.

Zakusy na urząd marszałkowski lub chociaż jego agendy ujawniono ponownie wiosną 2008 r. Tym razem dokonali tego miłośnicy Bydgoszczy z Jerzym Derendą na czele, którzy w swoim apelu uznali „(…) że w istniejącej sytuacji drastycznego ograniczenia kompetencji wojewody, realna władza przechodzi w gestię urzędów marszałkowskich. Okazać się może, że nasze miasto zostanie pozbawione instytucji dysponujących realną władzą w regionie”. Wskazali więc za konieczne „(…) umieszczenie części Urzędu Marszałkowskiego w Bydgoszczy (chodzi o pozostawienie w Bydgoszczy części administracji przenoszonej z gestii wojewody pod nadzór marszałka województwa).” Owy „kontrakt obywatelski” – na który powołuje się prezydent Torunia w swoim oświadczeniu z sierpnia 2005 r. oraz przede wszystkim ustalenia prawne – na mocy których Bydgoszcz została siedzibą władz rządowych, a Toruń samorządowych – okazują się teraz dla Bydgoszczy być niewygodne, wymagające rewizji i zmian na korzyść Bydgoszczy, bo kompetencje urzędu wojewódzkiego w Bydgoszczy maleją na korzyść kompetencji urzędu marszałkowskiego w Toruniu. Tym bardziej roszczenia Bydgoszczy wydają się być nie na miejscu, że to właśnie ze strony bydgoskiej wyszła inicjatywa w 1998 r. dotycząca takiego rozdzielenia władzy - wojewoda w Bydgoszczy, samorząd w Toruniu: „Obóz, któremu przewodziła marszałek Grześkowiak [z Torunia – red.], wypowiadał się kategorycznie, że siedziba wojewody ma być w Toruniu, a samorządu wojewódzkiego w Bydgoszczy. Dziwiłem się wtedy bydgoszczanom, że nie chcieli przyjąć tej propozycji” (Bogdan Lewandowski, radny wojewódzki).

Również idea „bydgosko-toruńskiego obszaru metropolitarnego”, zapoczątkowana w lipcu 2002 r. i ostatecznie wypracowana w maju 2005 r. jako „układ dwubiegunowy” (20. maja 2005 r. powołano Kolegium Bydgosko-Toruńskiego Obszaru Metropolitarnego), w którym żadne z równouprawnionych miast nie jest preferowane, trzy lata później, w momencie tworzenia ustawy metropolitarnej w 2008 r., okazuje się być podważana w bydgoskich kręgach społecznych, które wskazują Bydgoszcz jako „stałą lokalizację urzędu metropolitarnego”, osłabiając jednocześnie zamierzoną równowagę „metropolii bydgosko-toruńskiej” (a nie „bydgoskiej” przecież), jak i w kręgach politycznych: „Stolica będzie w Bydgoszczy, to sprawa tak oczywista, że nie zamierzam już nawet o tym dyskutować” – mówi prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz. Jednak jak wskazuje prezydent Torunia, Zaleski „(…) Metropolia bydgosko-toruńska ma sens jedynie wówczas, gdy oba największe miasta regionu będą pełniły w niej równorzędną rolę i nawzajem uzupełniały swoje funkcje. Jest to także warunek społecznej zgody na jej powstanie.” Właśnie lansowana od kilku lat, zarówno przez władze wojewódzkie, jak i miejskie obu miast (m.in. też prezydenta Dombrowicza), idea „metropolii bydgosko-toruńskiej” polega na wspomnianym wyżej równouprawnieniu miast, a nie dominacji jednego; stąd taka - dwuczłonowa, a nie inna nazwa owej „metropolii”.

Rządowy projekt z maja 2008 r. przewidujący utworzenie w Polsce 12 „obszarów metropolitarnych”, w tym toruńsko-bydgoskiego, znów wywołał histeryczną wręcz reakcję miłośników Bydgoszczy pod przewodnictwem Jerzego Derendy. W wystosowanym specjalnym apelu miłośnicy głoszą hasło „Bydgoszcz powinna być metropolią”, a poprzez żądanie stałego ulokowania w Bydgoszczy „urzędu metropolitarnego” wykluczają zasadę rotacyjnego przewodniczenia metropolii przez oba jej główne miasta, tym samym rewidując wcześniejsze ustalenia dotyczące zasady równowagi i „dwurdzeniowości” owego tworu; takim działaniem podtrzymują opinię „zaborczej Bydgoszczy”.

 
 
Niestety koncepcja czystej, równorzędnej współegzystencji Torunia i Bydgoszczy nie sprawdza się. Nie wiadomo czy kiedykolwiek się sprawdzi - taka jest już chyba specyfika tego miejsca na ziemi, w którym każde z miast chce być od drugiego mniej zależne, każde chce stanowić ważny ośrodek, każde chce być liderem, centrum w tej przestrzeni i zwiększać swoją rangę np. poprzez lokalizację u siebie prestiżowych instytucji i każde będzie protestować w przypadku prób ich przenoszenia do „konkurenta”. W przypadku Torunia chodzi także o nawiązanie do jego przedrozbiorowego statusu, roli historycznej i rangi jednego z największych i najważniejszych miast Rzeczypospolitej. "Nie zgadzam się z myśleniem: „skoro jest metropolia to wystarczy jedna sala koncertowa w Bydgoszczy". Nie. Toruń musi mieć swoją, bo oba miasta muszą się rozwijać” – deklarował Piotr Całbecki przed wyborami samorządowymi 2006 r., zanim został marszałkiem województwa.
O tym, że dla rozwoju Torunia ważne jest lotnisko usytuowane w tym mieście, a nie w Bydgoszczy mówi też prof. Daniela Szymańska z Zakładu Studiów Miejskich i Rekreacji UMK. W sprawie lotniska decyzje podjęły władze miasta i województwa, które w Strategii rozwoju województwa z 2000 r. zakładają budowę regionalnego portu lotniczego w Bydgoszczy oraz rozbudowę i dostosowanie dzisiejszej płyty toruńskiego lotniska do funkcji lotniska uzupełniającego.
Lotnisko w Toruniu to absurd. Konkurencja przyniesie szkody całemu regionowi” – podnosi larum bydgoska poseł na sejm Grażyna Ciemniak.
 

 

O świetności, wielkości, bogactwie i randze Torunia - tego jednego z kilku największych i najważniejszych miast dawnej Rzeczypospolitej - w całej jego historii przedrozbiorowej decydowało przede wszystkim położenie na skrzyżowaniu ważnych i dalekosiężnych, europejskich szlaków kupieckich oraz polityczne znaczenie Torunia wynikające z licznych uprawnień i przywilejów królewskich (zwłaszcza tzw. przywilejów kazimierzowskich z 1457 r.), określających podstawy prawne jego niezależności i gospodarki aż do II rozbioru w 1793 r., a tym samym jego wielkie znaczenie historyczne. W tymże roku nastąpił definitywny koniec toruńskiej „republiki mieszczańskiej” (Respublica Thorunensis). Toruń, dotąd jedno z największych i najbogatszych miast Rzeczypospolitej, po I rozbiorze pruskim (pomimo, że ten zabór go nie objął) został zniszczony gospodarczo, pozbawiony tych wszystkich elementów, które dotychczas determinowały jego rangę i w 2. poł. XIX w. stał się wielką twierdzą nadgraniczną, której obostrzenia efektywnie hamowały rozwój miasta. Wówczas właśnie, zapoczątkowana jeszcze przez króla pruskiego Fryderyka II po I rozbiorze w 1772 r., systematyczna aktywizacja niedalekiej Bydgoszczy miała doprowadzić do jej rozwoju i przeciwstawienia dwóm silnym polskim ośrodkom: Toruniowi i Gdańskowi, później do stworzenia z niej „silnego bastionu niemczyzny na wschodzie”. W ten sposób Bydgoszcz stała się dużym ośrodkiem i częściowo zajęła dotychczasowe znaczenie Torunia. Po odzyskaniu niepodległości w 1920 r. Toruń zaczął odzyskiwać utraconą pozycję, a usytuowanie tu siedziby władz województwa Pomorskiego stało się poważnym czynnikiem miastotwórczym, w pewnym stopniu rekompensującym jego przedrozbiorową rangę. Ten stan natomiast zakończył się już w 1945 r., kiedy względy polityczne po II wojnie światowej zadecydowały o sprowadzeniu Torunia do rangi miasta powiatowego (w pierwszych dziesięcioleciach przeżywającego stagnację gospodarczą i uwstecznienie administracyjne i kulturalne) na rzecz bardziej proletariackiej, uprzemysłowionej i rozwiniętej jeszcze przez zaborcę pruskiego Bydgoszczy. „Ponieważ Bydgoszcz jest miastem robotniczym (...) przeto słusznym było nasze założenie, że te najwyższe władze administracyjne powinny być pod stałą kontrolą mas pracujących…” – argumentowano tę decyzję.

Na przestrzeni 779-letniej historii Torunia dopiero pruskie działania w czasie zaboru w końcu XVIII i w XIX w. pozbawiły to miasto czołowej roli gospodarczej i politycznej tej części ziem polskich, na rzecz dziś 666-letniej Bydgoszczy, awansującej, dynamicznie rozwijającej się i przewyższającej ludnościowo i gospodarczo Toruń dopiero od niedawna, tj. od połowy XIX w., czyli od czasu protekcyjnej działalności zaborczych władz pruskich. Chociaż powstała dopiero wtedy liczbowa przewaga ludności Bydgoszczy nad ludnością Torunia zmalała ze 133% na przełomie XIX i XX w. do 88% na przełomie XX i XXI, to spadek ten nie jest równoznaczny ze spadkiem jej znaczenia administracyjnego i gospodarczego w regionie.
Spośród średniowiecznych i nowożytnych kilku wielkich miast polskich i europejskich (jak Kraków, Gdańsk, Toruń, Wrocław, Poznań, Warszawa, Elbląg) tylko Toruń i Elbląg straciły swą pozycję, rangę i "wypadły" z grona największych. W przypadku Torunia jego dotychczasową funkcję przejęła w połowie XIX w. Bydgoszcz, w szczęśliwych dla niej okolicznościach zaboru pruskiego i PRL, rozwijająca się przez ponad 150 lat dzięki decyzjom, polityce i strategii pruskiej z jednej strony zmierzającej do stworzenia z niej przeciwwagi dla silnego i dużego Torunia, z drugiej do wzmocnienia ośrodka niemieckiego na wschodzie; następnie – w czasach komunistycznych po II wojnie światowej – po przejęciu władz wojewódzkich z „mieszczańskiego i sprzyjającego ugrupowaniom prawicowym Torunia” (Ryszard Sudziński, „Przemiany terytorialno-administracyjne na obszarze województwa pomorskiego w latach 1920-1975…”) Bydgoszcz znowu faworyzowana przez te władze, często kosztem Torunia, przeżywała okres prosperity, nie mając „nigdy dotąd tak pięknych możliwości rozwoju i rozkwitu jak obecnie” (Józef Kołodziejczyk, „Przewodnik pod Bydgoszczy”), w której dziś znaczna liczba instytucji jest pochodzenia toruńskiego. Także dzisiaj od czasu do czasu, głównie przy udziale niektórych i organizacji społecznych, przejawiająca swoje centralistyczne i zaborcze w stosunku do Torunia zapędy, będące chyba jeszcze echem i wspomnieniem nakazowo-rozdzielczej, centralistycznej polityki z czasów województwa bydgoskiego okresu PRL.

Dzisiejsza ranga i wielkość Torunia nie odpowiada jego potencjałowi historycznemu i jego doniosłej roli historycznej. Dziś Toruń nie wiedzie już prymu i nie stanowi jednego z kilku największych i najważniejszych miast w Polsce jak zawsze za czasów krzyżackich i staropolskich. Zrozumieć dzisiejsze małe - w porównaniu z dawnym - znaczenie miasta można by, gdyby nie posiadało ono tak wielkiej i bogatej historii i ważnego w niej miejsca; można by, gdyby nie to, że przez kilka ładnych stuleci było ono w gronie uprzywilejowanych trzech Wielkich Miast Pruskich, wyróżnionych w Rzeczypospolitej, posiadających ogromną autonomię prawnoustrojową i duże znaczenie polityczne, ekonomiczne i kulturalne w całym państwie. Podczas, gdy Bydgoszcz nigdy nie dorównywała Toruniowi swoją pozycją i znaczeniem ekonomicznym, politycznym i artystycznym, będąc w najlepszym swym czasie miastem średnim, stanowiąc maksymalnie trzecią część wielkości Torunia. Chociaż wielkość miasta mierzona liczbą mieszkańców nie stanowi wyłącznie o jego wartości, to jednak ta liczba obrazuje proporcjonalnie siłę i rangę miasta w różnych dziedzinach życia.
Dawna ranga i znaczenie obu miast odzwierciedlona jest dziś w ogromnym i nieporównywalnym zróżnicowaniu wielkości, bogactwa i zasobów spuścizny materialnej, kulturowej każdego z nich. Dziedzictwo Torunia jest dziś tylko pamiątką i odzwierciedleniem jego dawnego, utraconego bogactwa, świetności i znaczenia gospodarczego, politycznego i kulturalnego, podczas gdy w Bydgoszczy takich pamiątek nie ma i nie było.
 

 

Literatura

• Bełkot J. Domańska B., Kaleta A., Sudziński R.: O życiu kulturalnym w Toruniu w latach 1945-1985, red. C. Niedzielski, TTK, Toruń 1989
• Bełkot J.: Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu w latach 1945-1985, TTK, Toruń 1986
• Biegański Z.: Dzieje rywalizacji bydgosko-toruńskiej o lokalizację siedziby władz wojewódzkich w okresie międzywojennym, Bydgoszcz. 650 lat praw miejskich, red. M. Grzegorz, Z. Biegański, Bydgoszcz 1996
• Biegański Z.: O granice i prestiż. Z dziejów reform podziału administracyjno-terytorialnego na obszarze województwa pomorskiego i w regionie bydgoskim w latach 1920-1939, Prace Komisji Historii BTN, t. 16 Bydgoszcz jako ośrodek administracyjny na przestrzeni wieków, Bydgoszcz 1998
• Bogucka M., Samsonowicz H.: Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej, Wrocław 1986
• Guldon Z., Kabaciński R.: Szkice z dziejów dawnej Bydgoszczy XVI-XVIII w., BTN, Bydgoszcz 1975
Historia Bydgoszczy, red. M. Biskup, PWN,
t. 1. Do roku 1920, Warszawa, Poznań 1991
Historia Bydgoszczy, red. M. Biskup, Bydgoskie Towarzystwo Naukowe,
t. 2, cz. 1 1920-1939, Bydgoszcz 1999
t. 2, cz. 2, Bydgoszcz 2004
Historia Torunia, red. M. Biskup, Instytut Historii PAN, Towarzystwo Naukowe w Toruniu, UMK,
t. 1 W czasach średniowiecza (do roku 1454), Toruń 1999
Historia Torunia, red. M. Biskup, Instytut Historii PAN, Towarzystwo Naukowe w Toruniu,
t. 2, cz. 1 U schyłku średniowiecza i w początkach odrodzenia (1454-1548), Toruń 1992,
t. 2, cz. 2 W czasach renesansu, reformacji i wczesnego baroku (1548-1660), Toruń 1994,
t. 2, cz. 3 Między barokiem a oświeceniem (1660-1793), Toruń 1996
Historia Torunia, red. M. Biskup, Instytut Historii PAN, Towarzystwo Naukowe w Toruniu,
t. 3, cz. 1 W czasach zaboru pruskiego (1793-1920), Toruń 2003
t. 3, cz. 2 W  czasach Polski Odrodzonej i okupacji niemieckiej (1920-1945), Toruń 2006
• Janosz-Biskupowa I.: Rola Torunia w Związku Pruskim i wojnie trzynastoletniej w latach 1440-1466, Rocznik Towarzystwa Naukowego w Toruniu, R. 70, z. 3, Toruń 1965
• Kapka K.: Rywalizacja bydgosko-toruńska w świetle akt Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy (1920-1939), Prace Komisji Historii BTN, t. 16 Bydgoszcz jako ośrodek administracyjny na przestrzeni wieków, Bydgoszcz 1998
• Kowalski M.: Księstwa Rzeczypospolitej. Państwo magnackie jako region polityczny, Polska Akademia Nauk IGiPZ, Warszawa 2013
• Salmonowicz S.: Szkice toruńskie z XVII-XVIII wieku, TNT, Toruń 1992
• Salmonowicz S.: Toruń w czasach baroku i oświecenia, TNT, Warszawa-Poznań-Toruń 1982
• Salmonowicz S.: W staropolskim Toruniu XVI-XVIII w. Studia i szkice, TNOiK, Toruń 2005
• Szczepkowski J.: Toruń jako ośrodek wojewódzki Polski północnej, Rocznik Toruński, t. 21, Toruń 1992
• Szczepkowski J., Lijewski T., Bagdziński S. L., Potoczek A.: Podział administracyjny Polski na mezoregiony wojewódzkie (wariant podstawowy – ca 25 województw), Toruń 1994
• Sudziński R.: Problem stołeczności województwa pomorskiego przed i po II wojnie światowej, Przegląd Regionalny, z. 6, Toruń 1993
• Sudziński R.: Przekształcenia strukturalne miasta Torunia w latach 1920-1975, UMK, Toruń 1993
• Sudziński R.: Przemiany terytorialno-administracyjne na obszarze województwa pomorskiego (bydgoskiego) w latach 1920-1975 w rola Bydgoszczy jako ośrodka administracyjnego Polski północnej, Prace Komisji Historii BTN, t. 16 Bydgoszcz jako ośrodek administracyjny na przestrzeni wieków, Bydgoszcz 1998
• Sudziński R.: U źródeł konfliktu między Bydgoszczą i Toruniem, Promocje Pomorskie, nr 4, Bydgoszcz 1994
• Sudziński R.: Uwarunkowania i bariery rozwoju Torunia po II wojnie światowej, Przegląd Regionalny, nr 1, Toruń 1995
• Sudziński R.: Uwarunkowania i czynniki rozwoju Bydgoszczy w okresie industrializacji miasta (od połowy XIX do końca XX wieku), Bydgoszcz. 650 lat praw miejskich, red. M. Grzegorz, Z. Biegański, Bydgoszcz 1996
Toruń dawny i dzisiejszy. Zarys dziejów, red. M. Biskup, Towarzystwo Naukowe w Toruniu, PWN, Warszawa-Poznań-Toruń 1983
• Umiński J.: Bydgoskie i Bydgoszcz w latach 1975-1996. Przemiany terytorialne i administracyjne oraz przesłanki rozwoju społeczno-gospodarczego regionu kujawsko-pomorskiego, Prace Komisji Historii BTN, t. 16 Bydgoszcz jako ośrodek administracyjny na przestrzeni wieków, Bydgoszcz 1998
• Wajda K.: Toruń-Bydgoszcz-Chełmno. Rozwój gospodarczy i ludnościowy w XIX i początkach XX wieku (1815-1914), Zapiski Historyczne TNT, t. 48, z. 3, Toruń 1983
 

 

Liczba ludności Torunia i Bydgoszczy
Kształtowanie się liczby ludności obu miast na przestrzeni wieków

wiek / rok Toruń Bydgoszcz
liczba ludności przynależność państwowa liczba ludności przynależność państwowa
XVI / XVII 12 000 - 15 000
Prusy Królewskie
(Królestwo Polskie:
Rzeczpospolita Obojga Narodów)
prawie 2 000
Królestwo Polskie
(Rzeczpospolita Obojga Narodów)
1. poł. XVII 18 000 - 20 000 prawie 5 000
koniec XVII 12 000 900
lata 70. XVIII 10 000 1000 - 1500
1785-1795  6 200 3 568 Królestwo Prus
1806  7 100 Księstwo Warszawskie 4 100 Księstwo Warszawskie
1817 9 016
Królestwo Prus
(zabór pruski)
6 910
Królestwo Prus
(zabór pruski)
1843 11 043 9 550
1849 10 523 10 263
1890-1895 27 000 46 417
1910 46 200 93 057*
1921 37 400 Polska (II Rzeczpospolita) 89 282 Polska (II Rzeczpospolita)
1939 81 200 143 075
1950 80 600 Polska (Rzeczpospolita Ludowa) 162 500 Polska (Rzeczpospolita Ludowa)
1960 104 900 232 000
1970 129 900 282 200
1975 149 200 322 700
1990 202 200
Polska
(III Rzeczpospolita)
381 500
Polska
(III Rzeczpospolita)
1998 206 158 386 900
2002 208 007 366 074
2009 205 718 357 650
* - razem z przedmieściami (miasto Bydgoszcz: 57 696)

Liczba ludności największych miast w XVII w.:
Gdańsk - 77 000
Lwów - 30 000
Poznań - 20 000
Warszawa - 20 000
Kraków * - 18 000
Toruń - 18 000 - 20 000
Elbląg - 15 000
.....
Bydgoszcz - 5 000
* bez Kazimierza, Kleparza i przedmieść

Liczba ludności wybranych miast w 1817 r.:
Gdańsk - 52 821
Elbląg - 18 534
Toruń - 9 016
Bydgoszcz - 6 910

Liczba ludności wybranych miast w 1910 r.:
Gdańsk - 209 000
Lwów - 206 100
Poznań - 157 000
Bydgoszcz - 93 057
Toruń - 46 200

Liczba ludności wybranych miast w 2003 r.:
Kraków - 757 685
Poznań - 574 125
Gdańsk - 461 011
Bydgoszcz - 370 245
Toruń - 208 936
Elbląg - 127 941

Liczba ludności wybranych miast w 2006 r.:
Kraków - 756 267
Poznań - 564 951
Gdańsk - 456 658
Bydgoszcz - 363 468
Toruń - 207 190
Elbląg - 126 985


    data publikacji: 2008-04-08

 
drukuj  poleć artykuł
Ostatnia modyfikacja 13-03-2018 00:33
Booking.com

Twoja wycieczka

W Twojej wycieczce znajdują się miejsca:

    Sonda

    Które miejsca w okolicy planujesz odwiedzić będąc w Toruniu (max 3):