en
POLECAMYDotknij Gotyku w Toruniu
POLECAMYZrób samodzielnie pierniki
POLECAMYZWIEDŹ TORUŃ Z KUFLEM PIWA!
POLECAMYPOZNAJ WIELKĄ TWIERDZĘ TORUŃ

Tumult toruński

Johan Gottfried Rösner
 
 
Egzekucja winnych tumultu na Rynku Staromiejskim w Toruniu, rycina Matthys Pool, Amsterdam 1724
 
 
Ścięcie winnych tumultu toruńskiego, malowidło znajdujące się niegdyś w Piwnicy Gdańskiej Ratusza Staromiejskiego
 
 
Urna pamiątkowa ku czci ściętego burmistrza Rösnera
 
 
Nieistniejąca tablica pamiątkowa z 1893 r. w formie neogotyckiego epitafium ku czci burmistrza Rösnera na fasadzie Ratusza Staromiejskiego
 
 
Srebrny medal pamiątkowy ofiar tumultu toruńskiego, wybity w mennicy toruńskiej w 1724 r.
Na awersie przedstawia smutną niewiastę siedzącą i wspartą o tarczę herbową Torunia, w tle nadwiślański widok Torunia, poniżej napis w tłumaczeniu: "7 grudnia 1724", otoku: "Wolność Torunia pogwałcona".
Na rewersie: człowiek klęczący, przy nim kat z mieczem wzniesionym, z prawej ciało ściętego, z lewej szubienica, w otoku napis w tłumaczeniu: "Przez okrucieństwo jezuitów".
 
 
Głośny na skalę międzynarodową tumult toruński (sprawa toruńska) to krwawe ekscesy na tle religijnym między mieszkańcami Torunia katolikami a protestantami, mające miejsce 16. i 17. lipca 1724 r. i dalekosiężne ich skutki.
Tumult toruński słynny był przede wszystkim z faktu bycia jedynym przypadkiem niezwykle surowej ingerencji polskiej władzy państwowej w wewnętrzne sprawy religijne Torunia posiadającego szerokie uprawnienia samorządowe i przywilej wolności wyznania; ingerencja ta wynikała z ówczesnej polityki katolickiego króla Augusta II Sasa oraz presji wywieranej przez fanatyczne koła katolickie w ówcześnie nietolerancyjnej religijnie Rzeczypospolitej szlacheckiej, zmierzające do ukarania protestanckiego Torunia, którego samodzielna polityka i wolności były od dawna solą w oku polskiej szlachty katolickiej, zwłaszcza chełmińskiej i kujawskiej.
 
Zamieszki te zaczęły się bardziej niewinnie, ale skończyły tragicznie. 16. lipca, w trakcie katolickiej procesji ku czci Matki Boskiej Szkaplerznej, odbywającej się na cmentarzu przy protestanckim wtedy Kościele św. Jakuba, uczeń luterańskiego Gimnazjum Akademickiego nie zdjął czapki przed Najświętszym Sakramentem. Bójkę sprowokował  niejaki Stanisław Lisiecki - jeden z uczniów katolickiego Kolegium Jezuickiego, który zrzucił mu nakrycie głowy, ktoś inny uderzył (od dłuższego czasu uczniowie jezuiccy znani byli ze swoich zaczepek pod adresem uczniów Gimnazjum i zarozumialstwa). Doszło do bójki między uczniami Gimnazjum i słuchaczami katolickiego Kolegium Jezuickiego. Katolicy ujęli dwóch luteran, uczestników bójki. Po mieście szybko rozeszła się plotka, że trzymają chłopców w podziemiach kolegium. Wzburzeni mieszczanie wdarli się więc do szkoły Jezuitów i zdemolowali ją, a przy okazji sprofanowali miejscową kaplicę. Wyniesione figury i księgi tłum spalił na ulicy.
 
Sprawę nagłośnili w kraju jezuici. Król August II zdecydował się wykorzystać ją dla umocnienia swojej pozycji wśród katolickiej szlachty i ograniczenia autonomii miast pruskich. Powołał komisję, której zadaniem było osądzenie sprawców tumultu. Kolegium złożone z 20 katolików skazało czternastu z oskarżonych (w tym prezydenta Torunia, burmistrza i 12 bezpośrednich uczestników tumultu) na śmierć, ponad 40 osób na karę więzienia. Puste miejsca w Radzie Miasta zajęli katolicy.
Sprawa odbiła się szerokim echem w Europie. 
 
Wpływowi Jezuici rozpoczęli w kraju akcję informacyjną zakrojoną na szeroką skalę. Wiadomości o zbezczeszczeniu kaplicy przez luteranów, napaści, a także spaleniu przedmiotów kultu silnie oddziałały na masy szlacheckie w całej Rzeczypospolitej. Poza tym rozpoczęta już została kampania sejmikowa przed sejmem i w większości sejmików ziemskich postanowieniem było żądanie ukarania sprawców oraz inspiratorów tumultu w Toruniu. Król August II oraz cały dwór mając na uwadze możliwość pozyskania sobie wielu głosów szlachty postanowili wykorzystać to zdarzenie. Król liczył na to, że toruńskie rozruchy staną się głównym tematem sejmu i pozwoli skupić posłów wokół dworu.
 
Protestanckie władze Torunia nie podjęły zdecydowanych kroków wyjaśniających te zajścia. Podjęto wprawdzie przesłuchania świadków, jednak z decyzjami odwlekano.
Za przyczyną Jezuitów sprawa trafiła do sądu asesorskiego, który w sierpniu powołał komisję do przeprowadzenia śledztwa, w składzie której reprezentantem Rady Torunia był sekretarz Christian Klosmann. Innymi członkami mogli być kandydaci proponowani przez Radę toruńską oraz Jezuitów; Rada jednak grając na zwłokę i licząc na tradycyjne ospałe działanie władz Rzeczypospolitej (co w wielu innych dotychczasowych sprawach okazywało się skuteczne i dla Torunia korzystne) i mając nadzieję, że komisja wcale nie powstanie, nie podała żadnych komisarzy. Ostatecznie powołano łącznie 20 osób - samych katolików, w tym wielu dostojników, którzy bądź z gorliwości religijnej (jak bp kujawski Krzysztof Szembek), bądź z powodu toczonych z Toruniem sporów (jak Jerzy Lubomirski) okazać się mieli nieżyczliwi Toruniowi.
 
Tymczasem w Warszawie na sejmie w październiku sprawa toruńska stała się niemal głównym tematem gwałtownych wystąpień posłów. W wypowiedziach powtarzał się pogląd, że mając w pamięci poprzednie spory z Toruniem i Gdańskiem, w których nigdy decyzje państwowe przez te miasta nie były w pełni realizowane, teraz należy przyspieszyć postępowanie, uzupełnić skład sądu asesorskiego przez dodatkowych asesorów z sejmu, dokonać przykładnego ukarania winnych (w rozumieniu luteran) oraz wymóc na królu zapewnienia, że decyzje sądu zostaną faktycznie w Toruniu wykonane.
 
Specjalna komisja 13 października 1724 r. wskazała winnych zajść - samych luteran. Pracę rozpoczął sąd, wydając 16 listopada jednostronny i niewspółmiernie wysoki wyrok. Czternastu z oskarżonych (w tym prezydenta Torunia, burmistrza i 12 bezpośrednich uczestników tumultu) sąd skazał na śmierć, ponad 40 osób na karę więzienia; ostatecznie z 13 ścięto dziesiątkę (Jacoba Heinricha Zerneckego ułaskawiono, a Dawid Heyder uniknął śmierci dzięki przejściu na katolicyzm. Nieznanego z imienia ciesielczyka nie schwytano). Prezydenta miasta, Johanna Gottfrieda Rösnera, dzięki wstawiennictwu możnych przyjaciół, ścięto skoro świt na zamkniętym dziedzińcu Ratusza Staromiejskiego, by nie czynić gawiedzi okazji do uciechy. Na pozostałych egzekucje wykonano publicznie na Rynku Staromiejskim. Przed śmiercią kat obcinał im dłonie, którymi profanowali kaplicę, rozpruwał brzuchy, jednemu ze skazanych wyciął i pokazał zebranym „luterańskie serce”.

Innymi postanowieniami sądu były m.in.
- wprowadzenie do Rady toruńskiej parytetu połowy rajców katolickich,
- przekazanie najważniejszego w Toruniu protestanckiego kościoła Mariackiego katolikom,
- usunięcie z miasta Gimnazjum Akademickiego.
 
Ta ingerencja władz Rzeczypospolitej w wewnętrzne sprawy Torunia była jedyną w całym okresie nowożytnym większą próbą ograniczenia uprawnień i uprzywilejowanej pozycji politycznej Torunia uzyskanej mocą przywilejów kazimierzowskich w 1457 r. Dekret z 1724 r. był jedną z prób podjętych przez władze państwowe likwidacji odrębności prawno-ustrojowych wielkich miast pruskichPrus Królewskich, które w wyniku ustaleń prawnych w poł. XV w. były miastami i prowincją Królestwa Polskiego o stosunkowo dużej niezależności (ale już np. dwór królewski zdecydował się nie interweniować w sprawie poważnego tumultu na tle religijnym, do jakiego doszło w Toruniu w czerwcu w 1765 r. między żołnierzami toruńskimi a flisakami i studentami kolegium jezuickiego).
Dlatego od tego momentu polityka władz toruńskich z Radą na czele zmierzała do unieważnienia wyroku po tumulcie i cofnięcie wszystkich jego decyzji. Miało to doprowadzić do przywrócenia poprzednich wolności politycznych i religijnych Torunia. W tym celu starano się obchodzić poszczególne postanowienia dekretu, a przede wszystkim usiłowano nie dopuszczać mieszczan katolickich do władz miejskich (np. w 1766 r. władze centralne bezskutecznie próbowały narzucić na wakujące miejsce rajcy polskiego szlachcica katolickiego Józefa Grekowicza czemu zdecydowanie sprzeciwiły się władze Torunia). W Toruniu zdawano sobie jednak sprawę, iż miasto samo nie może przekreślić skutków dekretu i szukano obcej pomocy, początkowo przede wszystkim w Berlinie, a następnie w Rosji, wiedząc, iż to państwo ma najwięcej do powiedzenia w sprawach polskich.
 

i

Wymiar międzynarodowy tumultu toruńskiego

Pojęcie „tumult toruński” zawiera treść złożoną, obejmuje bowiem zarówno same ekscesy na tle religijnym, jak również będące ich następstwem śledztwo komisji sejmowej, wyrok sądu i jego egzekucję.
Z pojęciem tym wiążą się również międzynarodowe reperkusje, z projektami interwencji zbrojnej ze strony nieprzychylnych Polsce państw europejskich. W tym zakresie władze Torunia starą tradycją kontynuowały zabiegi o interwencję państw protestanckich, zwracając się o pomoc przeciw uciskowi sądowemu do mocarstw ościennych. Toruńskie władze słały bowiem swoje petycje na protestanckie dwory europejskie, w efekcie za Toruniem wstawili się królowie Danii i Anglii, car rosyjski i Fryderyk II z Prus. Interwencja zbrojna wisiała na włosku, jednak Warszawę, również dzięki intensywnym zabiegom królewskiej i watykańskiej dyplomacji, poparły Austria i Hiszpania. Przygotowania do inwazji na Rzeczpospolitą w celu "pomocy protestantom"  zatrzymano.
 
Tumult był konsekwencją długotrwałej polityki wyznaniowej protestanckich władz toruńskich, cechującej się dyskryminacją religii katolickiej, która w Rzeczypospolitej była religią panującą, w przeciwieństwie do Prus Królewskich, zwłaszcza trzech wielkich miasta pruskich (Torunia, Gdańska, Elbląga), gdzie dominował luteranizm. W dodatku taka polityka nie miała podstaw prawnych, lecz wynikała z nietolerancyjnej postawy toruńskich luteran. Ponadto tumult wydarzył się w okresie niekorzystnym dla miasta, które prowadząc również politykę utrzymywania swoich przywilejów i autonomii prawno-ustrojowej, zraziło do siebie klasę panującą - szlachtę - powoływaniem jej przed swoje sądy i karaniem ich śmiercią. Dlatego wzburzona opinia szlachecka zareagowała na tumult bardzo żywo.
 
Polityczna sytuacja Torunia po 1724 r. była bardzo trudna, straciło miasto bowiem polityczne i społeczne oparcie w całej Rzeczpospolitej szlacheckiej.
Dla upamiętnienia tumultu, powstała z inicjatywy Jezuitów w 1725 r. kolumna maryjna – jedyny za czasów przedrozbiorowych toruński pomnik uliczny.
Natomiast Rada toruńska upamiętniła ściętego burmistrza Rösnera, fundując m.in. tablicę pamiątkową (dziś już nieistniejącą) na dziedzińcu Ratusza Staromiejskiego, urnę pamiątkową oraz rozpowszechniając w całej, zwłaszcza protestanckiej Europie liczne jego wizerunki. Ścięcie burmistrza stało się bardzo głośnie na całym kontynencie i było przyczyną powstania licznych rozpraw, broszur, artykułów, zwłaszcza w państwie pruskim. Prusy też prowadziły akcję propagandową skierowaną przeciw Rzeczypospolitej i wydanemu ostremu wyrokowi.
 
Rycina Dysputa Johanne Diazio z burmistrzem Rösnerem.
Kliknij aby powiększyć.
 
 
Kat obcinający dłonie skazanym innowiercom za udział w tumulcie toruńskim. Krwawy sąd toruński – tak właśnie zatytułował ten rysunek z 1880 r. niemiecki malarz Ludwig Burger
Arkadiusz Skonieczny
drukuj  poleć artykuł
Ostatnia modyfikacja 29-06-2017 00:14
Booking.com

Twoja wycieczka

W Twojej wycieczce znajdują się miejsca:

    Sonda

    Które miejsca w okolicy planujesz odwiedzić będąc w Toruniu (max 3):